Sport.pl

Londyn 2012. Ósemka powalczy o chleb z osadą Ukrainy

W środę o godz. 11.30 (czasu polskiego) w finale B nasza ósemka wioślarska popłynie z Ukrainą. - Wygrywaliśmy z nią 6-krotnie. Ale osada Ukrainy jest groźna, przekonała się o tym ósemka USA, która też już była pewna awansu na igrzyska i przegrała podczas mistrzostw świata w Bled właśnie z Ukrainą - mówi trener polskiej osady, płocczanin Wojciech Jankowski.
Brak awansu do finału męskiej ósemki wioślarskiej uznano za porażkę, tym bardziej że po cichu ta osada wymieniana była w gronie kandydatów do olimpijskiego podium. Trener polskiej osady przyznał w rozmowie z "Gazetą", że wygraniem regat Pucharu Świata w Monachium zaostrzyli apetyty swoje, mediów, działaczy na medal olimpijski.

Ale przed ostatnim wyścigiem trzeba o tym wszystkim jak najszybciej zapomnieć. - Zawodnicy wracają do normy, przecież to jest ich praca. Ile można rozpamiętywać porażkę? - pyta retorycznie Wojciech Jankowski. - Każde wyższe miejsce na igrzyskach przekłada się na wyższe stypendium sportowe. Po prostu dalej walczą o chleb. W środę stają w torze i normalnie płyną, nie ma innego wyboru. We wtorek był trening na wodzie, wcześnie rano, ponieważ później były regaty i zapowiadali zmianę pogody na wietrzną.

Jaki czas polskiej osady byłby satysfakcjonujący po nieudanym starcie w repasażu? - Co do czasu, to nie zastanawiam się nad tym, ponieważ są zmienne warunki, wiatr wieje z boku i nie sprzyja osiąganiu dobrych rezultatów. Z drugiej strony osiągnięcie dobrego czasu musi odbyć się w walce z przeciwnikiem, a ja przewiduję tylko "jazdę na czas" - odpowiada trener Jankowski.

Więcej o: