Mustangi chcą zakończyć sezon z podniesionymi głowami

Futboliści z Płocka o awansie do fazy play-off rozgrywek pierwszej ligi mogą już tylko pomarzyć. Najbliższego meczu u siebie nie zamierzają jednak odpuszczać. W niedzielę zmierzą się z Kings Kraków. Spotkanie odbędzie się na stadionie miejskim przy ul. Sportowej 3, początek o godz. 13.
Ostatnia porażka z Lowlanders Białystok przekreśliła szanse płocczan na zdobycie miejsca w fazie play-off. Mimo że Mustangi ze względu na swoją pozycję w tabeli do faworytów niedzielnego meczu nie należą, zrobią wszystko, by w ostatnim pojedynku sezonu dobrze zaprezentować się przed własną publicznością i zrewanżować się krakowianom za porażkę na wyjeździe.

- To dla nas spotkanie rewanżowe, z poprzedniego "odrobiliśmy lekcję" i teraz chcemy pokazać zupełnie inny futbol, niż zaprezentowaliśmy w Krakowie. Jeżeli początek ułoży się po naszej myśli, a tego oczekuję po drużynie, to sądzę, że nawiążemy wyrównaną walkę z przeciwnikiem - mówi koordynator defensywy Mustangs, Jarosław Garwacki.

Najbliżsi rywale graczy z Płocka są wiceliderami grupy wschodniej pierwszej ligi. Jeśli zwyciężą w niedzielę, utrzymają przewagę punktową nad Tytanami Lublin. - Do Płocka jedziemy z pozytywnym nastawieniem. Walka z Mustangami rozpoczyna serię naszych gier wyjazdowych. Chcemy zwyciężać w każdym meczu - zapowiada Stephen Edworthy, trener Kings.

Krakowianie ostatnią konfrontację z płockimi futbolistami wygrali 38:15. Choć byli w tym spotkaniu dużo lepsi od Mustangów, zdają sobie sprawę, że niedzielna potyczka nie będzie należeć do najłatwiejszych.

- Wiemy, że Mustangs bardzo poprawili grę od czasu naszego ostatniego meczu, przede wszystkim zgrali się ze swoim nowym quarterbackiem. U siebie na pewno będą groźni, zwłaszcza że nadal ich atutem są dobre akcje biegowe. Szanujemy wszystkich zawodników z Płocka, wiemy, że są coraz bardziej zgrani. Bardzo poprawili także podania, więc spodziewamy się ciekawego starcia i zaciętej walki - dodaje Edworthy.