Piłkarki ręczne mają teraz swoje pięć minut

Polskie szczypiornistki są już w półfinale mistrzostw świata w Serbii. Czy ten wielki sukces wpłynie na rozwój żeńskiej piłki ręcznej tak jak srebrny medal mistrzostw świata naszych piłkarzy ręcznych w 2007 r. na promocję męskiego handballa?
W tym samym czasie, gdy piłkarki ręczne Jutrzenki stawały do boju o 1/8 finału Pucharu Polski, żeńska reprezentacja Polski walczyła z Francuzkami o półfinał mistrzostw świata. Wówczas nikt nie spodziewał się, że obie drużyny - choć oczywiście zachowując proporcje - zapiszą się w kartach historii kobiecego handballa. A jednak, stało się.

Polki wchodząc do czwórki najlepszych drużyn globu, poprawiły najlepsze dotychczas osiągnięcie, czyli piąte miejsce na mistrzostwach świata sprzed 40 lat. A kto wie, być może już wkrótce sukces nabierze jeszcze większych rumieńców i będą mogły pochwalić się historycznym medalem?

- Już teraz wynik jest fantastyczny. Rozmawiałem z Karoliną Kudłacz, która sama nie wiedziała, na co stać drużynę. Widać, że dziewczyny tworzą zgraną paczkę. A to podstawa, by myśleć o osiągnięciu dobrego rezultatu na takim turnieju - mówi dyrektor Szkoły Mistrzostwa Sportowego Bogdan Lemanowicz.

- Dziewczyny zaczęły wierzyć we własne umiejętności. Duża w tym zasługa trenera, który wprowadził nowego, prawdziwego ducha walki - dodaje szkoleniowiec Jutrzenki Jarosław Stawicki. - Ważnym czynnikiem była też bardzo dobra gra w obronie. Ale przede wszystkim widać dużą radość w grze. Dlatego nasza reprezentacja zaszła tak daleko. To już wielki sukces, z którego trzeba się cieszyć.

Warto jednak zaznaczyć, że w cieniu rozświetlonej gwiazdy sukcesu polskiej reprezentacji także w Płocku fani piłki ręcznej byli świadkami historycznego wydarzenia z udziałem Jutrzenki. Drużyny, która awansując do 1/8 finału, wyśrubowała znakomity wynik w Pucharze Polski, wspinając się w tych rozgrywkach na poziom do tej pory nieosiągalny. Teraz płocczankom przyjdzie zmierzyć się z występującą w PGNiG Superlidze Pogonią Szczecin.

- Możliwość zderzenia się z takim zespołem to dla nas prawdziwe wyzwanie. Ale dzięki niemu dowiemy się, nad czym musimy pracować, by dalej się rozwijać - podkreśla wiceprezes Jutrzenki Piotr Dąbrowski. - Mam też wielką nadzieję, że sukces polskiej kadry w Serbii pomoże w promocji kobiecego szczypiorniaka nie tylko w całym kraju, ale także i w Płocku. Bo nic tak nie napędza mody na dyscyplinę jak sukces reprezentacji. To z kolei powoduje wzrost zainteresowania wśród sponsorów. Mamy swoje pięć minut, dlatego musimy zrobić wszystko, by ten sukces przekuć w sukces marketingowy i finansowy.

Płock, który piłką ręczną stoi, ale głównie w wydaniu męskim, ma również niepowtarzalną okazję, by za kilka lat stać się jednym z krajowych ośrodków specjalizujących się również w szkoleniu szczypiornistek. Potencjał jest duży. W zacumowanej od trzech sezonów na zapleczu ekstraklasy Jutrzence już możemy pochwalić się reprezentantkami Polski.

W kadrze młodzieżowej (wyżej jest już tylko kadra seniorek) szlify zbierają Martyna Borysławska i Edyta Charzyńska. A za chwilę dołączy do nich Karolina Mokrzka, która jest czołową zawodniczką reprezentacji Polski juniorek. - Będzie to wielka radość, jeżeli za dwa, trzy lata któraś z nich zasili kadrę seniorek. Ale przed nimi jeszcze dużo ciężkiej pracy - podkreśla trener Stawicki.

Od września tego roku w Płocku działa wspomniana już Szkoła Mistrzostwa Sportowego ZPRP, w której szkolą się młode piłkarki ręczne z całego kraju. Uczą się w niej 42 dziewczyny. Jedna trzecia to juniorki - kadrowiczki, m.in. Aleksandra Kwiecińska, Aleksandra Januchta, Dagmara Nocuń, Lucyna Trzczak, Gabriela Urbaniak, Aneta Łabuda, Patrycja Świerżewska. Niewykluczone, że po kilku latach pracy i one zasilą pierwszą reprezentację.

- Sukces polskiej kadry może sprawić, że dziewczyny poczują jeszcze większy podmuch wiatru w skrzydła. Warto wykorzystać koniunkturę do promowania dyscypliny. Być może warto przy tej okazji zainteresować Związek Piłki Ręcznej, by w Płocku zagrała kobieca reprezentacja - dodaje wiceprezes Jutrzenki.