Sport.pl

Gol Janusa w 90 minucie daje Wiśle zwycięstwo. Trener gości z pretensjami

Gol Krzysztofa Janusa w 90. minucie meczu dał Wiśle Płock zwycięstwo w pojedynku ligowym z Kolejarzem Stróże. Okoliczności, w jakiej padła jedyna bramka tego spotkania wzbudziła jednak wiele kontrowersji u trenera gości Przemysława Cecherza. - Nie było rzutu rożnego, sędzia skrzywdził mój zespół - krzyczał szkoleniowiec Kolejarza.

Kiedy na tablicy wyników wybiła 90 minuta spotkania, wielu kibiców opuszczała już płocki stadion będąc przekonanym, że w tym meczu już nic wielkiego się nie wydarzy. A jednak. Bo oto w pole karne gości ląduje piłka bita z rzutu rożnego przez Łukasza Sekulskiego. W potwornym zamieszaniu najsprytniej i najszybciej do futbolówki dopadł Krzysztof Janus, który niewiele się namyślając wpakował ją do siatki bramki. Najwierniejsi kibice oszaleli ze szczęścia.


Warto zaznaczyć, że mecz nie był porywającym widowiskiem. Trudno jednak, by było inaczej, skoro po raz kolejny starania Wisły przypominały walenie głową w mur. Choć przez większość meczu utrzymywała się przy piłce, rozgrywała, próbowała stwarzać sytuacje podbramkowe. Piłka po strzałach nafciarzy obijała słupki i poprzeczkę bramki rywali.


Goście w tym momencie przyjęli dość przewidywalną taktykę, czyli solidna obrona i możliwość wyprowadzenia kontry. Parę takich sytuacji goście mieli, ale na posterunku był bramkarz Wisły Daniel Szczepankiewicz, który czasami zbyt ryzykownie wypuszczał się daleko poza pole karne Wisły, by ratować zespół.


Sędzia tego spotkania, Tomasz Radkiewicz z Łodzi, przedłużył mecz o trzy minuty. Ale dla arbitra nie były one miłe. Musiał znosić pretensje i żale szkoleniowca Kolejarza Stróże, Przemysława Cecherza.


O co mu chodziło, wyjaśnił na konferencji prasowej po meczu. - Ja uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. W pierwszej połowie mieliśmy dwie, trzy sytuacje, w których mogliśmy pokusić się o bramkę. Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce, rozgrywała, ale klarownych sytuacji nie mogła stworzyć - mówił poirytowany trener Cecherz. - O ile się nie mylę, to po jednej z nich piłka uderzyła w słupek, a po stałym fragmencie gry w poprzeczkę. Nie ulega wątpliwości, że Wisła w tym elemencie jest dobra, ma wysokich zawodników. Stałych fragmentów gry się obawialiśmy. Myślę, że pan sędzia to wiedział. Wykorzystał moment w 90 minucie, dyktując rzut rożny i bardzo skrzywdził mój zespół, bo tam rzutu różnego na pewno nie było. Czuję się źle, bo za wysiłek chłopaków nie należało im się takie potraktowanie. Można mecz przegrać, ale nie w ten sposób. Jestem rozgoryczony.

Więcej o: