Sport.pl

Seier, Frołow, Wenta... Wisła chce być wielka

W sobotę szczypiorniści Wisły sięgnęli po swój szósty w historii tytuł mistrzowski. Nafciarze wyrównali należący do Śląska Wrocław rekord i są już nieprzerwanie od 19 lat na podium! Najwyższy czas, żeby tak utytułowany klub zaczął coś znaczyć w Europie
Do tej pory o przyszłości Wisły było cichutko. Jedyny pewnik był taki, że na przyszły sezon sekcja będzie dysponowała budżetem co najmniej 5 mln zł. Teraz jednak, gdy podwójna korona stała się faktem, jest szansa, że i pieniędzy będzie więcej. W tej sytuacji plany transferowe i marzenia o potędze, mogą się zacząć spełniać już teraz. Właściwie gdy nasi szczypiorniści tonęli na parkiecie w Lubinie w strugach szampana, już było wiadomo, że spore zmiany czekają klub. - Szczypiorniści osiągnęli świetny wynik - cieszył się z zawodnikami wiceprezes Wisły Grzegorz Kępiński. - Co dalej? Wzmacniamy zespół i to bez gadania. Naszą kadrę zasili co najmniej trzech zawodników o wyższym poziomie sportowym niż nasi obecni gracze.

Szok? Nie. Wisła jeśli myśli po poważnym sukcesie musi szukać poważnych wzmocnień. Pytanie tylko kto i za jakie pieniądze będzie chciał grać w hali Chemika, która dostarczyła kibicom tylu wzruszeń i tak jak zespół jest od 19 lat na podium, to jednak odbiega od wszelkich standardów. - A jednak są tacy zawodnicy - wypalił Kępiński. - Dwóch już jest właściwie jedną nogą w Wiśle. Niedługo zakończymy rozmowy z trzecim zawodnikiem. Pozycje, jakie nas interesują w pierwszej kolejności, to bramkarz oraz prawe i lewe rozegranie. O pieniądzach nic nie powiem, ale mogę zdradzić, że z bramkarzem już rozmowy kontraktowe zakończyliśmy i blisko finału jesteśmy z leworozgrywającym. Trwają rozmowy z leworęcznym graczem. Nazwisk na razie nie chcę zdradzać, ale powiem, że są znaczne.

Nie było trudno ustalić, że bramkarz to Larsen Morten Seier, 31-letni Duńczyk grający obecnie w słoweńskim Gorenje Velenje (193 cm, 99 kg). A prawa ręka należy do 25-letniego Andreja Frołowa z Kaustika Wołgograd (205 cm, 116 kg) przymierzanego do Czechowskich Niedźwiedzi. - No tak, to oni - pękł w końcu wiceprezes Wisły. - Ale poczekajmy jeszcze parę dni. Wszystko powinno się wyjaśnić.

Jeszcze jedno nazwisko zelektryzowało kibiców. To trener reprezentacji Polski Bogdan Wenta, który był obecny na finałowych pojedynkach w Płocku i w sobotę w Lubinie. Choć ani on, ani dyrektor sportowy Marek Witkowski nie chcieli na ten temat rozmawiać i woleli przemilczeć lub zdementować sprawę. Jedną z przeszkód w zatrudnieniu Wenty miałby być związkowy zakaz sprawowania funkcji szkoleniowca kadry i klubu jednocześnie. - Czy ktoś tu mówił, że my potrzebujemy trenera? - pytał tajemniczo Grzegorz Kępiński. - Bogdan Zajączkowski zdobył dublet... Mamy jednak zastrzeżenia do sezonu zasadniczego. Jeżeli drużyna gra w kratkę i to momentami wręcz katastrofalnie, to znaczy, że nie jest dobrze. Dlatego ocena jego pracy pomimo końcowego sukcesu, nie jest do końca dobra. W każdym bądź razie bez względu na to, kto będzie prowadził zespół, transfery przeprowadzimy i każdy szkoleniowiec byłby z nich zadowolony. Poza tym dwóch ze wspomnianych zawodników trener Zajączkowski ocenił pozytywnie. Teraz potrzeba tylko czasu.

Komentarz

Właściwie przed Wisłą nie ma już odwrotu, chyba że chce się pogrążyć na lata w ligowej przeciętności. Wielkie granie możliwe jest tylko w wypadku występów w elitarnej Lidze Mistrzów, w której do tej pory polskie zespoły nie osiągnęły znaczących wyników, a wyjście z grupy pozostaje nadal niespełnionym marzeniem. Ale też rodzimi zawodnicy i kluby ze swoją organizacją nijak nie przystają do Europy. A jedyną emocję budzi sposób podróżowania na te spotkania (Wisła samolotem, Zagłębie autokarem) i czekanie, jak dużą czkawką wojaże odbiją się naszym mistrzom w lidze. Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze - są tu najważniejsze. Ale rozum działaczy i osób decydujących o polityce klubu też jest nie bez znaczenia. Pomysł jest. Bardzo dobry. Trzeba tylko zimnej krwi i konsekwencji w działaniu. Trzeba zaufania dla wychowanka klubu Marka Witkowskiego, który z powodzeniem zaczyna się sprawdzać na stanowisku dyrektora sportowego. Kto wie, może tak jak prowadził Wisłę do zwycięstwa nad THW Kiel czy Vive Kielce, tak i teraz wprowadzi ją na salony?