Sport.pl

Uśmiech losu. Wisła pokonała Górnika Łęczna 1:0 (1:0)

- W piłce nożnej potrzebne jest szczęście. Dziś ono uśmiechnęło się do nas - mówi Mirosław Jabłoński, szkoleniowiec Wisły.Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Marjan Jugović
Górnicy z Łęcznej przyjechali do Płocka z chęcią odniesienia zwycięstwa. Po wpadce u siebie ze Zniczem Pruszków (2:3) właśnie na stadionie przy ul. Łukasiewicza chcieli odrobić stracone punkty. Mecz jednak rozpoczął się z lekką przewagą gospodarzy, którzy jak w ostatnim meczu z Gorzowem straszyli szarżami Macieja Wyszogrodzkiego. Jednak początkowe akcje nie przynosiły zagrożenia pod bramką Jakuba Wierzchowskiego.

Może podopiecznym Mirosława Jabłońskiego zabrakło odrobiny zdecydowania? Dość powiedzieć, że goście dość szybko się otrząsnęli i sami przystąpili do ataków. Pierwszą akcję przeprowadzili już w 8. min, kiedy z lewej strony dośrodkowywał Marcin Truszkowski. Jakub Grzegorzewski kropnął lewą nogą z woleja na bramkę Artura Melona. Na szczęście piłka poszybowała obok bramki. W odpowiedzi Adrian Mierzejewski wyprowadził szybką kontrę, podał do wbiegającego z lewej flanki Bartosza Wiśniewskiego. Ten strzelił mocno, płasko. Jednak Wierzchowski nie zamierzał robić Wiśle prezentu, tylko dlatego, że był w przeszłości jej zawodnikiem.

Zrobiło się ciekawie. Na boisku trwała wymiana ciosów. Tym razem skrzydłem pociągnął prawy defensor Górnika Paweł Tomczyk (eksnafciarz), dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Grzegorzewskiego. Strzał napastnika z Łęcznej ponownie był niecelny. Najgroźniej jednak było w 19. min, kiedy na dobre zaspała obrona Wisły. Marcin Truszkowski, szalejący z lewej strony, wstrzelił futbolówkę w pole karne. Do piłki najwyżej wyskoczył Grzegorzewski, który "strącił" ją głową w kierunku bramki. Melon na chwilę zawahał się z decyzją - łapać czy nie? Piłka odbiła się od słupka i tylko przytomności Sławomira Jarczyka nafciarze mogą zawdzięczać, że nie stracili gola.

Jabłoński ze złości mało nie wpadł na boisko. Nieporadność gospodarzy była w tej akcji porażająca.

Reprymenda wpłynęła mobilizująco na nafciarzy. W 25. min, po składnej akcji Wyszogrodzkiego i Wiśniewskiego, skutecznym strzałem popisał się wreszcie Marjan Jugović. Dla Serba była to już trzecia bramka w barwach Wisły, w drugim meczu. Niedługo potem gospodarze przeprowadzili kontrę, po której powinni podwyższyć wynik. Jednak tym razem serbski napastnik kropnął wysoko nad poprzeczką.

Po zmianie stron goście ruszyli do odrabiania strat. Kolejne strzały Grzegorzewskiego, Grzegorza Szymanka nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Znów grano cios za cios. I o mały włos to nafciarze nie padli na deski. Płocczanie co prawda próbowali zagrażać bramce Wierzchowskiego, ale to kontry Górnika były zdecydowanie groźniejsze. Najpierw Sławomir Nazaruk (kolejny były gracz Wisły) nie wykorzystał dwukrotnie sytuacji w dużym zamieszaniu pod bramką Melona, nie potrafił wpakować piłki do siatki. W tym czasie w szeregi nafciarzy wkradł się bałagan. Jeszcze w 90. min Nazaruk trafił w słupek.

Końcowy gwizdek Wisła przyjęła z ulgą.

Zdaniem trenerów

Mirosław Jabłoński, Wisła

- Nie zawsze się wygrywa 5:0, tym bardziej jak się gra z dobrym zespołem. W tym wypadku 1:0 jest dobrym wynikiem. W piłce trzeba mieć szczęście i było ono dziś po naszej stronie. Równie dobrze mogło być 2:0 dla nas, ale mogło być też odwrotnie. Teraz czeka nas trudny mecz z Widzewem, a skład mamy coraz cieńszy. W drugiej połowie boisko musiał opuścić Bartek Wiśniewski, który prawdopodobnie ma zerwany mięień dwugłowy. Nie chcę myśleć co będzie, jeśli ten zawodnik zmuszony zostanie do trzech, czterech tygodni przerwy. W naszej sytuacji strata kogokolwiek jest dużym problemem.

Krzysztof Chrobak, Górnik

- Ja i cały zespół jesteśmy zawiedzeni wynikiem. Dla nas jest fatalny. To już drugi mecz, który przegrywamy 0:1. I na Koronie w Kielacach, i tu stwarzaliśmy sporo sytuacji, których niestety nie potrafiliśmy wykorzystać. Po raz kolejny też przegrywamy w pierwszej fazie meczu. Mamy chyba problemy z koncentracją. Szkoda niewykorzystanych sytuacji Jakuba Grzegorzewskiego. Trzeba o tej porażce jak najszybciej zapomnieć i szukać punktów w kolejnych spotkaniach.

Wisła Płock - Górnik Łęczna 1:0 (1:0)

Bramki

Wisła: Marjan Jugović (25.)

Widzów ok. 900

Sędziował Paweł Pskit.

Składy

Wisła: Melon - Żytko, Jarczyk, Sielewski, Chwastek - Kowalski Ż, Mierzejewski, Krzyżanowski (79. Mihailović), Wyszogrodzki (58. Grudzień), B.Wiśniewski (50. Majkowski) - Jugović;

Górnik: Wierzchowski - Tomczyk, Nikitović, Musuła Ż, Kazimierczak (36. Nazaruk) - Głowacki (81. Bugała), Niżnik, Bartoszewicz, Truszkowski - Szymanek, Grzegorzewski (67. Surdykowski)