Porażka Wisły i dymisja Jabłońskiego

Wisła przegrała z Podbeskidziem 0:3. Kompletna klapa. Straciliśmy trzy bramki, Adriana Mierzejewskiego, który od przyszłego sezonu będzie grał w Ruchu Chorzów lub Jagiellonii Białystok, no i decyzją zarządu szkoleniowca Mirosława Jabłońskiego.
A miało być tak pięknie. Piłkarze Wisły mieli godnie pożegnać się z ligowymi rozgrywkami przed własną publicznością. Zgodnie z decyzją zarządu klubu wstęp na mecz był bezpłatny i kibice dopisali. Było ich ok. 4 tys. Jednak to, co zobaczyli, spowodowało, że po godzinie odeszła im chęć na oglądanie spotkania, a zresztą trybuny zaczęły pustoszeć już w przerwie. Na sam koniec kibiców zostało niespełna 1,5 tys. To efekt gry gospodarzy, która wyglądała jak kwintesencja ich jesiennej postawy. Mowa o strasznej mizerii.

Błędy w obronie po raz kolejny zadecydowały, że to rywale cieszyli się ze zwycięstwa. Już w 3. min, po dokładnym podaniu Damiana Świerblewskiego, Krzysztof Chrapek huknął z woleja, zdobywając prowadzenie dla swojej drużyny. Robert Gubiec, który w tym meczu wystąpił z konieczności i z blokadą, nie miał nic do powiedzenia.

Nafciarze nie potrafili skutecznie odpowiedzieć na szybko straconą bramkę. Kamil Majkowski robił co mógł na prawej flance, dając się we znaki obrońcom Podbeskidzia. Jednak co z tego, skoro nie miał wsparcia wśród kolegów. A ci grali tak, jakby myśleli już o urlopach. Natomiast goście poruszali się po boisku szybko, zdecydowanie, zupełnie tak, jakby grali u siebie.

Po zmianie stron można było przypuszczać, że trener Jabłoński zmieni coś w grze swojego zespołu, który zagrał od początku spotkania systemem 4-4-2. I stało się. Za niewidocznego w pierwszej części meczu Marjana Jugovica wszedł Adrian Mierzejewski, który po zakończeniu sezonu opuszcza Wisłę. Ale jego występ do udanych nie należał. Grał, bo grał, nie walczył z takim poświęceniem, do jakiego wszystkich przyzwyczaił. Po prostu mecz sobie odpuścił. - Zagrał tak, że tylko potwierdził moją słuszną decyzję o niewstawianiu go do podstawowego składu - denerwował się Mirosław Jabłoński. - Grał bez zaangażowania, bo po rundzie od nas odchodzi.

W 58. min spotkania miał jednak szansę na zdobycie gola. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni w polu karnym gości, którego wykonawcą był właśnie "Mierzej". Strzelił mocno z jedenastu metrów, jednak Sebastian Szymański zdołał złapać odbitą od muru piłkę. Na więcej nafciarzy w tym meczu nie było stać.

A to, co wyprawiała obrona Wisły, woła o pomstę do nieba. Najpierw w 62. min Bartłomiej Sielewski, wydawałoby się w niegroźnej sytuacji, próbował głową podawać do Gubca. Jednak zrobił to tak nieporadnie, że czyhający na prezent Chrapek z zimną krwią przejął piłkę i wpakował ją do siatki. Czarę goryczy w 66. min przelał kolejny błąd płockiej defensywy. W środku pola piłkę podholował Bernard Ocholeche i prostopadłym podaniem obsłużył znów Chrapka, który zdobył swojego trzeciego gola.

Mirosław Jabłoński nie przypuszczał, że będzie to dla niego ostatni mecz w roli szkoleniowca Wisły. Decyzją dwuosobowego zarządu i po zasięgnięciu opinii dyrektora sportowego Tadeusza Świątka został zwolniony. Jego miejsce zajmą Piotr Szczechowicz i Mariusz Bekas.

Wisła Płock - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:3 (0:1)

Bramki:

Podbeskidzie: Krzysztof Chrapek (3., 62., 66.)

Widzów: ok.4 tys.

Sędziował Marcin Szrek.

Składy:

Wisła: Gubiec - Żytko, Jarczyk, Sielewski, Mihailović - Majkowski, Krzyżanowski Ż (70. J.Wiśniewski), Kowalski, Wyszogrodzki Ż (78. Grudzień) - Jugović(46. Mierzejewski), Gęśla

Podbeskidzie: Szymański - Dancik, Szmatiuk, Konieczny, Osiński - Sacha, Ocholeche (90. Hirsz), Jarosz, Żmudziński - Świerblewski (64. Matusiak), Chrapek Ż (92. Zaremba)