Nafciarze remisują z GKS-em 1:1

Wyjazd do Katowic, a właściwie do Jaworzna, gdzie rozegrane zostało spotkanie, przyniósł piłkarzom I-ligowej Wisły jeden punkt. Gola na wagę remisu zdobył Karol Gregorek


Spotkanie z płocczanami było pierwszym, które GKS rozgrywał w roli gospodarza na stadionie Victorii w Jaworznie. W związku z karą nałożoną przez PZPN na katowicki klub, mecz odbył się bez udziału publiczności. Na obiekt mogły dostać się wyłącznie osoby, których nazwiska znajdowały się na specjalnej liście. Służby ochroniarskie nie miały litości nawet dla dawnej gwiazdy Victorii i obecnego kierownika Wisły Kraków Ryszarda Czerwca. Byłego reprezentanta Polski i gracza GKS-u na liście nie było, więc - mimo jego starań - na stadion go nie wpuszczono.

Za stadionowym płotem zgromadziła się garstka najwierniejszych sympatyków Gieksy, która usiłowała wspierać dopingiem swoich ulubieńców. Szybko się jednak zniechęcili, bo ich "punkt widokowy" został zasłonięty przez banner reklamowy, co uniemożliwiało obserwowanie wydarzeń na boisku. Działacze GKS-u tłumaczyli potem, że taki był wymóg policji. Wściekli na nich fani zostawili im za to "prezent" w postaci transparentu: "Byliście kibicami, zasłoniliście płot bannerami, zostaliście działaczami". - Taki mecz to jak lizanie czekolady przez szybę. Gramy przecież dla kibiców, oby jak najmniej takich spotkań - komentował Adam Nawałka, trener GKS-u.

Spotkanie - mimo że rozgrywane w atmosferze sparingu - dostarczyło wielu emocji. Początek należał do gospodarzy, którzy szybko zdobyli prowadzenie. Bramkę kapitalnym lobem zdobył Bartosz Iwan. W pierwszym kwadransie Gieksa miała jeszcze kilka dogodnych okazji do strzelenia kolejnych bramek, ale katowiczan zawodziła skuteczność.

Z czasem inicjatywę zaczęli przejmować jednak goście. Jeszcze w pierwszej połowie idealnych okazji do wyrównania nie wykorzystali Bartosz Wiśniewski i Tomasz Grudzień, którzy pudłowali z kilku metrów. Płocczanie dopięli swego tuż po przerwie - sytuacji sam na sam z Jackiem Gorczycą nie zmarnował Karol Gregorek. To jego drugi gol dla Wisły w drugim wiosennym spotkaniu.

Pięć minut po straconej bramce katowiczan spotkało kolejne nieszczęście. Drugą żółtą kartkę (obie za faule) zobaczył Kamil Cholerzyński i musiał opuścić boisko. - Gdyby czerwona kartka była efektem pyskówki z sędzią lub braku dyscypliny, to miałbym pretensje do zawodnika. Ta kartka wyniknęła jednak z ferworu walki. Inna sprawa, że wiele żółtych kartek w tym meczu sędzia pokazał zbyt pochopnie - tłumaczył Nawałka.

Co ciekawe, goście... narzekali, że Cholerzyński musiał opuścić boisko. - Ta czerwona kartka pokrzyżowała nam plany, bo GKS cofnął się i wybijał piłki, a my nie mogliśmy na to znaleźć recepty w kolejnych minutach - wyjaśniał Jarosław Krzyżanowski, kapitan Wisły.

Goście mieli jedną doskonałą okazję do zdobycia drugiego gola. Wiśniewski wykonywał rzut wolny z pola karnego GKS-u (Gorczyca złapał piłkę podaną od kolegi z drużyny), ale po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek.

Bohaterem meczu mógł zostać Iwan. Strzelał w końcówce spotkania z trzech metrów, ale posłał jednak piłkę obok płockiej bramki. - Źle ustawiłem stopę - denerwował się potem.

Trenerzy obu drużyn byli zadowoleni z remisu. - Mocno obawialiśmy się pojedynku z GKS-em, tym bardziej że zagraliśmy na zupełnie obcym dla nas boisku. Przed meczem na tym gorącym terenie, jeden punkt wziąłbym w ciemno - przekonywał Piotr Szczechowicz, szkoleniowiec Wisły.

Tak jak Gregorek zdobył swoją drugą bramkę, tak na trybunach zasiadł po raz drugi z rzędu Waldemar Fornalik, który ma być w Wiśle następcą Szczechowicza. A zostanie nim, gdy szkoleniowiec nafciarzy nie dostanie kolejnej warunkowej licencji na prowadzenie drużyny od PZPN, albo gdy nafciarze zaczną przegrywać.

GKS Katowice 1 (1)

Wisła Płock 1 (0)

Bramki: 1:0 Iwan (8.), 1:1 Gregorek (55.)

GKS: Gorczyca - Wijas Ż, Kamiński, Napierała Ż, Mielnik - Górski (67. Hołota), Nowak, Iwan (81. Mikulenas), Cholerzyński Ż CZ, Plewnia Ż - Kaliciak (66. Goncerz).

Wisła: Melon - Żytko, Sielewski, Moryc, Wyczałkowski - Chwastek (61. Iwanicki), Krzyżanowski, Kowalski, Grudzień Ż (86. Szabat) - Wiśniewski (78. Solecki), Gregorek.

Sędziował: Robert Kubas (Rzeszów).

Widzów: mecz bez udziału publiczności.