Sport.pl

Wisła już czeka na Wartę

- To Wisła jest faworytem - mówi Bogusław Baniak, trener Warty. Ale tak samo mówił jesienią, a jego zespół zwyciężył w Poznaniu 3:2. - Było to dziwne spotkanie, w którym do końca coś się działo. Teraz jednak bezwzględnie chcemy zdobyć punkty - zapowiada Piotr Szczechowicz, szkoleniowiec nafciarzy. Początek sobotniego meczu o godz. 17


W 8. kolejce oba zespoły spotkały się po raz pierwszy. Nafciarze mieli wygrać, ale... - Wisła była jeszcze wtedy faworytem rozgrywek - wspomina Bogusław Baniak. - Mirek Jabłoński obudził w Płocku nadzieje, dzięki niemu kibice zaczęli znów marzyć o ekstraklasie. Na dodatek to był klub dobrze zorganizowany, z niezłym budżetem. No i przyjechał do biednej Warty, po prostu zbyt pewny siebie.

Na efekt nie trzeba było długo czekać. Już w 4. min Marcin Klatt idealnie dośrodkował do Tomasza Magdziarza i było 1:0. Niespełna 10 min później na 2:0 podwyższył Sergio Batata. - Doszliśmy ich najpierw na 2:1, po golu Łukasza Grzeszczyka. A potem na 3:2 [dla Warty 3:1 Tomasz Bekas; dla Wisły Bartosz Wiśniewski - red.] - mówi Piotr Szczechowicz. - Była jeszcze taka sytuacja, gdy uderzał Tomek Grudzień. Naszym zdaniem padł gol, ale sędzia orzekł, że piłka została wybita prawidłowo z linii bramkowej. Przegraliśmy, choć to był dobry mecz.

- W każdym razie był to jeden z najlepszych pojedynków Warty za mojej kadencji. Z ładnymi bramkami, fajną grą - dodał Baniak.

Jak będzie w sobotę? Przede wszystkim zagrają zupełnie inne drużyny. A już na pewno całkowicie odmieniona jest Wisła. Z mocarstwowych planów musiała wycofać się jeszcze jesienią. - I obok Górnika Łęczna to przykład drużyny środka - zaznacza szkoleniowiec Warty. - Powyżej wszyscy walczą o awans, poniżej o utrzymanie. My jesteśmy w tej drugiej grupie.

Szczechowicz, choć nie jest zachwycony określeniem "drużyna środka", nie chce podejmować polemiki. - Bo tabela pokazuje nasze miejsce. Naszym założeniem jest zdobywanie punktów w każdym meczu. Fakt, jesteśmy w środku, ale nie oznacza to, że chcemy tu zostać. Nie chcę się asekurować, ale teraz naszym głównym celem jest zapewnienie sobie utrzymania. Gdy to zrobimy i będziemy zdobywać dalej punkty, zobaczymy co się stanie. Ja w każdym bądź razie nie myślę teraz patrzeć przed każdym meczem w tabelę.

Dobra wiadomość dla płockich piłkarzy. - Warta nie przyjedzie do Płocka w najsilniejszym składzie. Kontuzja wyeliminowała z gry kapitana poznańskiej jedenastki Tomasza Magdziarza. - To poważne osłabienie - martwi się Baniak. - Na urazy narzekają jeszcze Bartek Hinc, Tomek Bekas. Ich udział w tym spotkaniu stoi pod wielkim znakiem zapytania. Zastanawiam się też nad Marcinem Klattem. Jest świeżo po kontuzji. No i muszę brać pod uwagę środowe, arcyważne dla nas starcie z Odrą Opole. Mówię to w kontekście kartkowiczów, bo nie możemy mieć więcej ubytków.

W Wiśle raczej wykluczona jest gra Ireneusza Kowalskiego. - Irek co prawda wznowił treningi, ale nie jest jeszcze gotowy na to, żeby grać całe spotkanie - wyjaśnia Piotr Szczechowicz. - Tak naprawdę decyzje kadrowe będziemy podejmowali w piątek. Reszta jest gotowa do gry. A osłabienie Warty? Nie patrzę na zmiany kadrowe, jakie mogą u nich nastąpić. Przecież borykamy się z takimi samymi problemami. One źle wpływają na każdy zespół. Ale bez względu na to, kto wyjdzie na boisko, musi grać na maksa. Tak, by wykorzystać swoją szansę. Zresztą na tym polega zespół.