Wisła przegrywa z Wartą 0:1 (0:1)

Miało być zwycięstwo, skończyło się porażką. Na ławce z drużyną miał usiąść nowy trener i... pojawił się dopiero w drugiej połowie. Było też mnóstwo sytuacji, ale to goście zdobyli gola. W tej sytuacji Wisła nie mogła wygrać. A właściwie należałoby powiedzieć - nie chciała. Czyli przegrała na własne życzenie


Nafciarze oddali Warcie trzy punkty. Inaczej tego nazwać się nie da. O Wiśle trudno nawet teraz powiedzieć, że była zespołem lepszym. Apetyty były duże, ale od początku naszej drużynie czegoś brakowało. Niby w środku pola miała doświadczonych Jarosława Krzyżanowskiego i Adama Majewskiego, niby na skrzydłach mieli chodzić Robert Chwastek i Maciej Wyszogrodzki, a jednak zawodnikom mającym kreować grę niewiele wychodziło. Boki w pierwszej połowie były słabiutkie, a środek... No cóż, tu o niebo lepiej wypadli goście. - Taki mieliśmy cel - odciąć napastników od piłek, zneutralizować środek - mówi Tomasz Bekas, pomocnik Warty.

I z tego zadania goście wywiązali się po prostu świetnie. A to, co zrobił właściwie w całym meczu tercet Bekas - Bartosz Hinc - Filip Burkhardt, przyćmiło jakiekolwiek wysiłki nafciarzy. Zagrali tak, że wrażenie braku pomysłu na grę w płockim teamie, potęgowało się z każdą minutą. Zupełnie tak, jakby pomiędzy obroną a atakiem Wisły, była jedna wielka dziura. W tej sytuacji zupełnie bezbarwny był Bartosz Wiśniewski, a Karol Gregorek zamiast czekać na podania otwierające drogę do bramki, sam musiał się cofać i walczyć o piłkę.

Wsparcia nie dostała też obrona. Dość wymienić dwie sytuacje, które właściwie zaważyły na losach spotkania. Pierwsze poważne ostrzeżenie gospodarze dostali w 16. min, kiedy niezdecydowanie naszych zawodników wykorzystał Paweł Iwanicki. Nikt nie potrafił go zatrzymać, gdy pędził z piłką od połowy boiska. Nikt nie potrafił zablokować strzału, który w końcu oddał. Na całe szczęście dla nafciarzy świetną interwencją popisał się Artur Melon. Ale już za drugim razem, w 38. min, nawet on nie mógł nic zrobić. Do piłki bitej ze środka pola dopadł w polu karnym Marcin Wojciechowski. Stał tyłem do bramki, więc spokojnie przyjął, odwrócił się i kropnął nie do obrony. No, a gdzie byli wtedy obrońcy i dlaczego żaden nie zdołał powstrzymać rywala? To dopiero zagadka.

Warta już była w domu. A Wisła? - Myślę , że przespaliśmy jakiś moment meczu, pierwsza połowa była zbyt senna - tłumaczy Karol Gregorek. - W drugiej połowie wyglądało to o wiele lepiej.

I po przerwie gospodarze niepodzielnie rządzili na boisku. Spora w tym jednak zasługa podopiecznych Bogusława Baniaka, którzy cofnęli się całą drużyną pod bramkę i koniec końców nie pozwolili sobie strzelić gola. Spora w tym też zasługa bramkarza Łukasza Radlińskiego, który zawsze był na miejscu, który potrafił w porę przewidzieć ruch płocczan i szybko wybiec z bramki. Oprócz wspomnianej trójki pomocników, był to najlepszy gracz Warty i w ogóle jeden z najlepszych na boisku.

Wisła zagrała słabo, szczególnie w pierwszej połowie. Ale paradoksalnie i tak mogła wygrać. W 23. min po raz pierwszy do siatki powinien wpakować piłkę Wyszogrodzki, który był już sam przed Radlińskim. Właściwie mógł spokojnie przymierzyć, uderzyć prawą nogą. Strzelił lewą. Lekko, w nogi bramkarza. Po przerwie swoje sytuacje mieli m.in. Mariusz Ragaman, który z bliska główkował z kozłem prosto w ręce bramkarza, Mateusz Żytko (ten chociaż ostatecznie trafił w poprzeczkę), Tomasz Grudzień, który nie dość, że nie potrafił oddać strzału, to jeszcze dograć piłki do niepilnowanego Gregorka. Tego ostatniego szkoda najbardziej, bo przez kolegów, przerwał świetną wiosenną passę. Mecz z Wartą był jego pierwszym, w którym nie zdobył gola. - Kiedyś musiał przyjść taki moment - uciął krótko napastnik Wisły.

Wisła Płock - Warta Poznań 0:1 (0:1)

Bramka: Wojciechowski (38.)

Sędziował Mariusz Trofimiec

Widzów ok. 2,5 tys

Składy

Wisła: Melon - Ragaman, Jarczyk, Sielewski Ż, Żytko - Chwastek (68. Gęśla), Majewski, Krzyżanowski, Wyszogrodzki Ż(46. Grudzień) - Wiśniewski (46. Iwanicki), Gregorek;

Warta: Radliński - Ignasiński, Jankowski, Strugarek, Otuszewski - Wojciechowski Ż(82. Batata), Bekas Ż, Hinc Ż(70. Ngamayama), Burkhardt, Sikora - Iwanicki (33. Klatt).

Pozostałe wyniki 25. kolejki

Widzew Łódź - Górnik Łęczna 2:1 (1:1), Stal Stalowa Wola - GKP Gorzów Wlkp. 2:1 (1:1), Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki 3:1 (1:0), GKS Jastrzębie - Flota Świnoujście 1:3 (0:1), Tur Turek - KGHM Zagłębie Lubin 0:2 (0:0), GKS Katowice - Korona Kielce 0:2 (0:0), Znicz Pruszków - Motor Lublin 0:0, Odra Opole - Kmita Zabierzów 3:0 walkower.

Tabela

1. Znicz2550155539-16
2. Widzew2550148335-19
3. Korona2546137538-25
4. Zagłębie2545136648-27
5. Podbeskidzie2544135738-21
6. Flota2542133933-26
7. Górnik2538115934-31
8. Wisła2536106934-33
9. Dolcan2532951125-27
10.Warta2530861130-37
11.Jastrzębie2530861126-36
12.Stal2429851125-28
13.Katowice2526681128-37
14.Tur25255101022-34
15.GKP2524661323-40
16.Motor2423411911-18
17.Odra2521561420-35
18.Kmita25213121011-30