Odliczamy godziny. Święta wojna tuż-tuż

W sobotę, dokładnie o godz. 14.45, rozpocznie się od lat wyczekiwany wielki finał ekstraklasy szczypiornistów. Wisła Płock jeszcze jest mistrzem, a Vive chce to zmienić. Kto w Kielcach zrobi pierwszy krok do mistrzostwa?


Już nie ma odwrotu. Będzie twardy bój, ogłuszający doping i w kieleckiej hali, i przed telewizorami, i w płockim amfiteatrze. Vive, które zdominowało sezon zasadniczy, podejmuje Wisłę, która od 20 lat nieprzerwanie jest na podium. Jak nikt inny. Atmosfera od dawna jest skutecznie podgrzewana, choć starcia gigantów polskiej piłki ręcznej promować nie trzeba. Nie trzeba też nic podsycać, ale jednak obie ekipy starają się coś i w tej dziedzinie zrobić. Szkoleniowiec nafciarzy, Flemming Oliver Jensen nie rozumie, skąd wzięła się tak duża popularność Bogdana Wenty. A Wenta? - Płocczanie są bardziej doświadczeni, lepiej wiedzą, jak dobrze upaść, zagrać na czas, pokazać teatr - mówi otwarcie.

O sportowy przebieg sobotnio-niedzielnych pojedynków (w finale gra się do trzech zwycięstw), ma zadbać najsłynniejsza polska para sędziowska - Mirosław Baum i Marek Góralczyk. W kraju nikt, oprócz nich, nie prowadził finału olimpijskiego. Mało tego, w historii tylko dwie inne polskie pary sędziowały na olimpiadzie. To właśnie urodzony w Łowiczu Mirosław Baum i pochodzący ze Świętochłowic Marek Góralczyk w 2004 roku na igrzyskach w Atenach byli arbitrami dramatycznego meczu kobiet, w którym Dania - zdobywając olimpijskie złoto - po dwóch dogrywkach i rzutach karnych pokonała Koreę Płd. Prowadzili też mecze na igrzyskach w Pekinie, mistrzostwach świata i Europy (finał kobiet w 2006), finał mistrzostw Afryki i igrzysk panamerykańskich, mają również na koncie wiele spotkań europejskich pucharów, w tym trzy finały Ligi Mistrzów. Niedawno niemieckie media oskarżyły ich o sprzyjanie słynnej drużynie THW Kiel w finale Champions League w 2007 roku z innym zespołem z Niemiec, Flensburg-Handewitt. Sprawą zajęła się i wyjaśniała nawet Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF), oczyszczając ostatecznie polskich arbitrów z zarzutów. A teraz: - Zrobimy wszystko, by jak najlepiej poprowadzić mecze o mistrzostwo Polski Vive z Wisłą - zapowiedział Marek Góralczyk.

Zawodnicy obu drużyn też już nie mogą doczekać się pierwszego gwizdka. - Wygra ten, kto popełni mniej prostych błędów. Ale to my w finale musimy się bardziej starać od nich, by zdobyć mistrzostwo. Bo zaskoczyć raczej się nie da. Choć pewnie Wisła będzie próbowała wysokiej obrony, by szybko przerywać nam akcję. Znajdziemy na to sposób. My mamy swoje 6:0 i to jest podstawa. Ale jak trzeba będzie kogoś wyłączyć, to też damy radę - twierdzi Daniel Żółtak, kołowy Vive. Na co innego zwraca uwagę bramkarz kielczan Marek Kubiszewski. - Przypominam, że to Wisła w tym sezonie straciła punkty u siebie, a nasza twierdza jest niezdobyta.

Czy tak będzie po pierwszych dwóch meczach? Płoccy kibice, którzy nie pojadą do Kielc, będą mogli się o tym przekonać podczas wielkiej imprezy w płockim amfiteatrze, na którą zaprasza Wisła, Carlsberg Polska i Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki. Będzie tu oglądanie meczu na telebimie, specjalne studio z ekspertami i mnóstwo atrakcji, w tym quizy i konkursy. W specjalnym rodzinnym konkursie będzie można wygrać aparat lub kamerę, będą też dwa rowery górskie. Początek w sobotę i niedzielę o 13. Mecze rozpoczną się o 14.45.