Nietypowy trening, kibice nabici w butelkę

Kapitalny pomysł duńskiego trenera Flemminga Olivera Jensena na pierwszy po letniej przerwie trening płockich szczypiornistów. Fatalna, lekceważąca kibiców Wisły polityka informacyjna klubowego działu marketingu
Najpierw klub obwieścił, że pierwszy trening piłkarzy ręcznych, wicemistrzów Polski, odbędzie się w sobotę. 18 lipca.

Później zmienił zdanie - na "stare" i "nowe" twarze w drużynie kazał fanom czekać do poniedziałku. 20 lipca. Powód - na czas nie zdążyliby dotrzeć zawodnicy z zagranicy. Co tam dwa dni poślizgu - kibic potrafi być cierpliwy. Tym bardziej że - jak podał dział marketingu Wisły Płock - podczas pierwszych zajęć będzie wesoło, niekonwencjonalnie, nietypowo, bardzo nietypowo.

Poniedziałek, godz. 10. W odpowiedzi na zaproszenie klubu do hali Chemika przyszło blisko 300 osób.

Wszyscy z niecierpliwością czekali, aż ich ulubieńcy wbiegną na parkiet. Spekulowali, czy obiecywaną przez klub niespodzianką nie okaże się przypadkiem informacja, że jeszcze jakiś znany internacjonał - oprócz Arkadiusza Miszki, Dimitrija Kuzeleva, Alexeya Peskova, Vegarda Samdahla i Joakima Backstroma - dołączy do Wisły.

Faktycznie - niespodzianek było wczoraj bez liku.

Niespodzianka 1. Choć zajęcia miały się zacząć o godz. 10, nafciarze wbiegają na parkiet z 20-minutowym opóźnieniem. Mimo to na trybunach gromkie brawa, bo kibic potrafi być cierpliwy.

Niespodzianka 2. Zamiast oficjalnego powitania, prezentacji nowych zawodników trener nafciarzy Flemming Oliver Jensen dzieli drużynę na mniejsze grupy. Łukasz Szczucki, dyrektor do spraw sportowych Wisły, chwyta za mikrofon i dumnie ogłasza, że trening... będzie trwał cały dzień. - Teraz zawodnicy wyruszają grupami do Młodzieżowego Domu Kultury, a tam będzie na nich czekało pewne zadanie. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców do towarzyszenia zawodnikom - zaprasza Szczucki i razem z piłkarzami znika z hali. Nie wszyscy dowierzają, ale to już naprawdę koniec treningu w hali. Kibice nie kryją złości, niektórzy specjalnie wzięli wolne w pracy. Szczególnie ci, którzy nie mogli uczestniczyć w konferencji prasowej w Urzędzie Miasta, na której przedstawiono trzech z pięciu nowo pozyskanych graczy. Wczoraj oglądali ich przez pięć minut. - Jestem po prostu oburzony, myślałem, że to odbędzie się zupełnie inaczej - komentuje w hali Chemika zdenerwowany wiceprezydent Płocka Piotr Kubera.

Niespodzianka 3. W Młodzieżowym Domu Kultury podopieczni Jensena zasiadają przy długich stołach zastawionych kubkami z pędzlami, kredkami i farbami. Mają namalować swoje podobizny, które po sezonie zostaną wystawione na aukcję. Z uśmiechem na ustach malują samych siebie, szkoda że z 300 kibiców, którzy przyszli do Chemika, towarzyszy im mniej niż dziesięciu. - Trener Jensen wymyślił taki rodzaj zajęć i jest to bardzo fajna zabawa, alternatywna, ale również potrzebna zawodnikom - tłumaczy Szczucki. - Rozumiem zdenerwowanie kibiców, ale to nie jest ani moja, ani trenera wina. My mówiliśmy, że zajęcia będą bardzo nietypowe. I tylko tyle.

Niespodzianka 4. Po przygodzie z pędzlami wiślacy ruszają na zalew Sobótka, by tam rywalizować w pływaniu i grze w siatkówkę. Wszystko w towarzystwie garstki kibiców.

Niespodzianka 5. Biegiem do hali w Borowiczkach. Tam trener Jensen wymyśla zawody we wspinaczce po ściance. Po dniu pełnym wrażeń szczypiornistów czeka powrót na halę Chemika, prysznic i drużynowy grill.

- Za rodzaj i organizację treningu odpowiada trener i to on decyduje o tym, co robią zawodnicy - to mój jedyny komentarz do tego zdarzenia - twierdzi prezes Wisły Jerzy Ożóg.

Bogdan Zajączkowski, były trener Wisły: - Przyjechałem na trening, porozmawiałem z zawodnikami, których trenowałem kilka ładnych lat. To zawsze bardzo miłe powspominać. Ale nie spodziewałem się, że to będzie tak wyglądało. Zespół nie został przedstawiony, nie wiadomo, kto jest kto. Kibice byli rozgoryczeni, nie sądziłem, że tak się ich potraktuje.