Izmajłowicz: Zdecydowaliśmy się na Bogdana Zajączkowskiego

- Jego kandydatura była brana pod uwagę od kilku miesięcy - mówi przewodniczący Rady Nadzorczej Wisły Płock Krzysztof Izmajłowicz
Andrzej Zarębski: Bogdan Zajączkowski znów w Wiśle. Skąd taki pomysł?

Krzysztof Izmajłowicz, przewodniczący Rady Nadzorczej Wisły Płock: - Jego kandydatura brana była pod uwagę od kilku miesięcy. Rozpatrywaliśmy różne kandydatury. W końcu po uzgodnieniu tego z właścicielem, zdecydowaliśmy się na Bogdana Zajączkowskiego.

Jakie to były kandydatury? Z kim jeszcze konkurował Zajączkowski?

- Nie ma sensu podawać pozostałych nazwisk, żeby nie tworzyć jakichś systemów porównawczych. Poza tym niech te osoby mają spokój, skoro decyzja już została podjęta..

Za co będzie odpowiedzialny Bogdan Zajączkowski?

- Został powołany na stanowisko wiceprezesa zarządu ds. sportowych. Docelowo będzie odpowiadał za cały pion związany z piłką ręczną.

Czy wpływ na decyzję rady miały ostatnie wyniki szczypiornistów, choćby odpadnięcie z europejskich pucharów?

- Nie. O powołaniu takiego wiceprezesa myśleliśmy od początku roku. Wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby do zarządu klubu wprowadzić osobę, która byłaby odpowiedzialna za sekcję piłki ręcznej. Zwłaszcza że status sekcji w klubie jest bardzo wysoki.

Może to jest przymiarka do ewentualnego wycofania z się PKN Orlen z finansowania piłkarzy?

- Absolutnie nie. Szczypiorniści walczą o mistrzostwo. Piłkarze nożni jeszcze muszą wiele zrobić, żeby osiągnąć satysfakcjonujący nas wszystkich poziom. Są na innym etapie. Ale z wielu względów obu sekcji nie da się porównać.

Jest wiceprezes do spraw sportowych, czyli nie będzie dyrektorów sportowych?

- Nie, w żaden sposób to nie oznacza takiego rozwiązania.

Ale po co dyrektor, sporo jest odpowiedzialny za wszystko wiceprezes?

- Dyrektor ds. sportowych ma mniejsze kompetencje od wiceprezesa zarządu. To chyba oczywiste. Chcieliśmy dojść do takiego modelu, jaki funkcjonuje w piłce nożnej. Tam osobą wiodącą jest prezes Jerzy Ożóg, a dyrektorem Tadeusz Świątek.

Na jak długo został zatrudniony Bogdan Zajączkowski?

- Nie chciałbym zdradzać spraw kontraktowych. Mogę powiedzieć tylko tyle, że na dość długo, żeby ta współpraca była owocna.

Mimo wszystko podjęliście zaskakującą decyzję, biorąc pod uwagę, że nowy wiceprezes jest kontrowersyjną postacią.

- Całe środowisko związane z płockim szczypiorniakiem, w moim mniemaniu, nie musi się przekonywać do Bogdana Zajączkowskiego. Wszyscy wiedzą przecież doskonale, co zrobił do tej pory dla Wisły i ile lat w niej pracował.

Dziwne, że właściciel zatrudnia na tak odpowiedzialne stanowisko człowieka, którego zwolnił po spektakularnym sukcesie, jakim był dublet w 2008 roku.

- Ja funkcjonuję w radzie nadzorczej Wisły od listopada ubiegłego roku. Z trenerem Zajączkowskim nie przedłużył kontraktu poprzedni zarząd klubu. Myślę, że zatrudnienie Bogdana Zajączkowskiego na tym stanowisku będzie miało przełożenie na efekt sportowy.

Czyli jednak nie jesteście zadowoleni z ostatnich wyników drużyny Flemminga Olivera Jensena.

- Ja osobiście jestem niezadowolony z porażki z Zagłębiem i występu Wisły w pucharach.

To oznacza koniec "duńskiej" ery w Płocku?

- Nie... to zbyt daleko idący wniosek. Nie jest tak, że porażka z Zagłębiem buduje od razu negatywny nastrój. Walczymy dalej, mamy następne mecze. Musimy zmienić styl gry, jej jakość, wyleczyć kontuzje i tworzyć zespół, o którym cały czas marzymy.