Wisła Płock - Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)

Miał być najazd fanów Pogoni Szczecin i Legii Warszawa (w sumie 700 na ogólną liczbę 2,5 tys. widzów). Dlatego pierwszoligowy pojedynek Wisły z Pogonią zyskał miano meczu podwyższonego ryzyka. Na trybunach było jednak spokojnie, a kibice właściwie zajęli się dopingiem.

A na boisku gospodarze mieli nawet szansę wygrać. Stworzyli kilka znakomitych sytuacji, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Ostatecznie "najskuteczniejszym" w ekipie nafciarzy okazał się Paweł Pęczak (na zdjęciu). Sęk w tym, że w 29. min wpakował piłkę do własnej bramki. I Wisła przegrała 0:1 (0:1).

- Moi piłkarze zagrali dziś bardzo dobrze. Choćby w drugiej połowie stworzyli tyle sytuacji, że powinni wygrać. Mieliśmy pecha - podsumował trener Wisły Jan Złomańczuk.

Więcej w poniedziałkowej "Gazecie"