Sport.pl

Vive wygrywa w Lidze Mistrzów i czeka na Wisłę

Już w środę wielkie starcie gigantów polskiego szczypiorniaka. Kieleckie Vive Targi, mistrz Polski, podejmuje wicemistrza, czyli Wisłę Płock. Na razie jednak team Bogdana Wenty wygrał już drugi mecz w Lidze Mistrzów, a Wisła ciągle zmaga się z kontuzjami
Vive, po zwycięstwie 34:30 (15:15) z Bośnią BH Gas Sarajewo, z dorobkiem 5 pkt zajmuje 3. miejsce w tabeli grupy B LM.

- To było do przewidzenia - komentuje kołowy Wisły Bartosz Wuszter. - Są w zupełnie innym miejscu niż my. I jeśli borykają się z problemami, to całkiem innymi. My z kontuzjami i zgraniem, a oni ze zmęczeniem.

Nafciarze doskonale pamiętają swoje występy w poprzednich sezonach w elitarnych europejskich rozgrywkach. Czy radzili sobie w nich dobrze, czy źle, przekładało się to na słabsze występy w lidze. Dawało o sobie znać właśnie zmęczenie.

- Czy to jest nasza szansa w środę? - zastanawia się Wuszter. - Raczej bym na to nie liczył. Jeżeli zespół jest dobrze przygotowany, a oni są, jeśli ma szeroką ławkę, a oni mają, to będą chcieli pokazać się nie tylko w LM, ale i w naszej ekstraklasie. Teoretycznie nasz zespół też był tworzony, żeby ławka była szeroka i żeby spokojnie łączyć występy w lidze i pucharach. Niestety nam wszystkie plany pokrzyżowały kontuzje. Ale nie można narzekać. Musimy grać dalej tym, co mamy. Trzeba grać dalej tym, co się ma.

W czym zatem Wisła może upatrywać swojej szansy w Kielcach? - W taktyce i przygotowaniu do meczu. W wykorzystaniu słabszych punktów, a nie liczeniu na ich zmęczenie. Trenowaliśmy w tym tygodniu bardzo ciężko i intensywnie. Dostaliśmy wolny weekend na regenerację sił. Wierzę, że to zaprocentuje w środę - mówi płocki kołowy.

Przerwa w ligowych rozgrywkach przydała się podopiecznym Flemminga Olivera Jensena. W pełni sił jest już Adam Twardo i Michał Zołoteńko. - "Złoty" do dobrych występów po kontuzji, w których pomogła mu świeżość, jest wreszcie fizycznie gotowy do długiego grania. A poza tym? Może Rafał Kuptel wróci. Dima Kuzelev zaczął się ruszać. Dzięki temu nasze treningi nie wyglądają już dramatycznie. Przecież były chwile, gdy było nas tylko 6-7, a resztę trzeba było dobierać z juniorów. Ale już wszystko normalnieje - kończy Bartosz Wuszter. - W Kielcach będzie ciężko, ale będziemy walczyć.