Sport.pl

Wisła - AZS AWFiS 37:27 (20:10)

Wynik nawet przez chwilę nie był zagrożony. - Wygraliśmy, bo byliśmy żądni zemsty za porażkę z Vive. Gdańsk był po prostu naszą ofiarą - stwierdził najskuteczniejszy zawodnik meczu, skrzydłowy Wisły Joakim Backstrom
Sobotni pojedynek nie mógł się zakończyć innym wynikiem. Liczyło się tylko zwycięstwo gospodarzy. - Mieliśmy bardzo dużo do udowodnienia sobie i wszystkim kibicom, przecież w Kielcach było bardzo źle - dodał szwedzki skrzydłowy Wisły.

W Płocku było już zdecydowanie lepiej, choć trzeba też przyznać, że na wysokości zadania nie stanęli akademicy. - Chyba każdy, kto nawet nie zna się na piłce ręcznej, widział, co działo się na parkiecie - mówił po meczu smutny szkoleniowiec gości Daniel Waszkiewicz. - Wisła była dzisiaj jedynym zespołem, który walczył.

Choć początek pokazał, że gdańszczanie mają ochotę, może nie wygrać, ale na pewno maksymalnie utrudnić życie nafciarzom, rozbitym w środę przez Vive Targi. Zaczęli w obronie agresywnie z Jackiem Sulejem, który wyszedł bardzo wysoko do rozgrywającego piłkę Adama Twardo, a jego koledzy Kamil Ringwelski i Piotr Olęcki, mieli uniemożliwić jakiekolwiek działanie odpowiednio Alekseyowi Peskovowi i Michałowi Zołoteńce. Pomysł ciekawy, ale już w pierwszej akcji Peskov pokazał, że nic sobie z tego nie robi, wyprowadzając Wisłę na prowadzenie.

A jeśli już udało się akademikom pokrzyżować szyki gospodarzom, na miejscu był niesamowity Morten Seier. Tylko w ciągu pierwszych 15 min wybronił rzuty Ringwelskiego (trzykrotnie), Roberta Foglera, Piotra Chrapkowskiego i Damiana Kostrzewy. Wystarczyło, żeby właśnie w 15. min wicemistrzowie Polski prowadzili już 11:5.

Pozostała część meczu, to już właściwie tylko kosmetyka wyniku. Choć nafciarzom przydarzył się pod koniec pewien przestój (pięć bramek z rzędu gości), to jednak najciekawsze były perełki. One sprawiły, że przy szwankującej obronie, czy ataku pozycyjnym, na trybunach rozlegały się brawa. A oprócz Seiera najczęściej zasługiwał na nie Peskov, zdecydowanie bohater meczu. Dzielnie kroku starał mu się dotrzymać Backstrom, czy to zdobywając bramki ze skrzydła, po kontrze, a nawet niemal z pozycji kołowego. Czy wreszcie wtedy, gdy efektownie "wrzucił" piłkę Sebastianowi Rumniakowi, a ten wepchnął ją do bramki.

W końcu zagrał też Dimitrij Kuzelev, próbowany w drugiej połowie na środku rozegrania. To tam popisał się efektownym podaniem do Zbigniewa Kwiatkowskiego, którym zupełnie zbił z tropu rywali.

No i wielkie brawa dla młodego Adriana Fiodora, który w 59. min obronił rzut karny bezbłędnego do tej pory Suleja.

Wisła Płock - AZS AWFiS Gdańsk 37:27 (20:10)

Wisła: Seier, Fiodor - Kwiatkowski 1, Backstrom 7, Peskov 5, Paluch 6 (2), Wiśniewski 2, Wuszter 3, Mokrzki 1, Zołoteńko 2, Twardo 5, Kuzelev 3, Syprzak, Rumniak 2;

AZS AWFiS: Zimakowski, Pieńczewski - Bednarek 5, Chrapkowski 3, Jankowski 2, Suwisz 3, Fogler 1, Olęcki 1, Woynowski, Marciniak 1, Sulej 3 (3), Kostrzewa 4, Ringwelski 4.

Kary: Wisła - 12 min; AZS AWFiS - 4 min

Sędziowali Michał Małek (Poznań) i Arkadiusz Nowak (Luboń).

Widzów ok. 900.