Szczypiorniści Wisły w półfinale Pucharu Polski

Może nie był to spacer, ale Wisła pokonała w Mielcu Stal 35:31 (17:16) i awansowała do półfinału Pucharu Polski. - Nie graliśmy najlepiej, ale z meczu na mecz powinno być coraz lepiej - mówi skrzydłowy nafciarzy Arkadiusz Miszka.
Pierwszy mecz pod wodzą szwedzkiego szkoleniowca Thomasa Sivertssona nasi szczypiorniści mają już za sobą. - I jak pokazuje wynik, nie był to łatwy mecz - dodał Miszka.

Sivertsson uczulał podopiecznych na Stal. - Trener przestrzegał nas, że będą grali z każdej piłki, szybki środek, że będą kontrować - opowiada skrzydłowy Adam Wiśniewski. - Wiedzieliśmy to, a jednak... wszystko im wychodziło.

Lider grupy B I ligi miał świetny początek, kiedy prowadził 3:0 i 4:1. Inna sprawa, że właśnie na początku dwuminutową karę dostał Adam Twardo. Dzięki temu podopiecznym Ryszarda Skutnika było łatwiej odskoczyć i utrzymać przewagę aż do 23. min (13:12). Do wyrównania minutę później doprowadził Twardo i jakoś to poszło.

- Oni mają naprawdę dobry zespół - chwali rywali Wiśniewski. - Jak awansują do ekstraklasy, mogą trochę namieszać. A my? Wiadomo, chcieliśmy się pokazać, udowodnić, że Wisła wraca na swoje tory. Każdy z nas walczył, wkładał serce w granie. Ale przeciwnik nas skutecznie kontrował. Dlatego taki wynik. Może niepotrzebnie poszliśmy z nimi na wymianę? Ważne, że w drugiej połowie wynik nawet przez chwilę nie był zagrożony. Właściwie cały czas go kontrolowaliśmy.

No, może z wyjątkiem 44. min, kiedy Stal po golu Grzegorza Sobuta wyrównała - 24:24. - Bo popełniliśmy za dużo błędów - tłumaczy popularny "Gadżet". - Ktoś wyliczył, że było ich 20! Musimy jeszcze nad tym popracować. Zresztą w ogóle te pierwsze mecze po długiej przerwie, zawsze są jakieś dziwne. Ale jest dobrze, a kondycyjnie nawet bardzo dobrze. Mieliśmy siły na 60 min, więc i z resztą, z meczu na mecz będzie coraz lepiej.

Najskuteczniejszy w Wiśle był Arkadiusz Miszka, który zdobył 10 bramek. - Mogłem więcej - przyznaje prawoskrzydłowy. - Paru sytuacji po prostu nie wykorzystałem. Jeśli o mnie chodzi, nie był to mój najlepszy mecz, nie był też rewelacyjny. Był po prostu dobry.

W pozostałych meczach ćwierćfinału PP Traveland Olsztyn pokonał na wyjeździe Nielbę Wągrowiec 30:28 (16:9), a Zagłębie Lubin rozbiło u siebie puławskie Azoty 37:25 (17:10). Do rozegrania pozostał już tylko czwartkowy pojedynek, w którym u siebie Vive Targi Kielce zmierzy się z Chrobrym Głogów.

Na kogo nafciarze woleliby trafić w półfinale (na tym etapie gra się mecz i rewanż)? - Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym - przyznaje Miszka. - Kogo byśmy nie wylosowali, to i tak będziemy walczyć o finał. Ale chyba najlepszy byłby Olsztyn, bo jest blisko i nie trzeba by daleko jeździć.

Przed rokiem Wisłę w półfinale wyeliminowało Vive. - Niby prawda. Jednak jeśli chcemy zdobyć puchar, a chcemy, to czy w półfinale, czy w finale, to i tak musielibyśmy z nimi wygrać.

Stal Mielec - Wisła Płock 31:35 (16:17)

Stal: Jarosz, Lipka - Janyst 5, Sobut 10 (2), Szpera 5, Babicz 2, Kubisztal 4, Gawęcki, Basiak 4, Misiewicz 1, Prakaptsou, Krzysztofik;

Wisła: Wichary, Seier - Kwiatkowski, Miszka 10 (2), Paluch, Wiśniewski 4, Samdahl 5, Zołoteńko 2, Twardo 4, Kuzelev 7, Rumniak 3.

Kary: Stal - 8 min; Wisła - 6 min

Sędziowali Piotr Oleksyk i Michał Solecki (Kielce)

Widzów: 1,5 tys