Zmiany w Wiśle będą - kiedyś

Wczoraj piłkarze Wisły wznowili treningi. Nadal jednak nie wiedzą, czy zagrają w II, czy I lidze. - To właściwie nie ma znaczenia. Mają po prostu pracować tak, jakby szykowali się na I ligę. Reszta już zależy od PZPN - mówi Tadeusz Świątek, dyrektor sportowy Wisły
Dzień zaczął się dla nafciarzy o 9 rano. Właśnie wtedy rozpoczęło się w szatni spotkanie, w którym uczestniczyli zawodnicy, trenerzy i władze klubu z Tadeuszem Świątkiem i prezesem Jerzym Ożogiem. Czego dowiedzieli się piłkarze? - Że mają normalnie trenować - zaznacza Świątek.

Według naszych informacji piłkarze musieli usłyszeć, żeby z wszelkimi decyzjami wstrzymali się jeszcze przez tydzień. Bo do tej pory mogą być znane decyzje Komisji Licencyjnej i Wydziału Gier, dzięki którym Wisła może wrócić w szeregi pierwszoligowców.

Później zawodnicy udali się na boisko, gdzie w czasie zajęć zostały przeprowadzone badania wydolnościowe. Oprócz Łukasza Masłowskiego i Pawła Pęczka, z którymi płocki klub się rozstał, zabrakło Bartłomieja Sielewskiego i Mateusza Żytki, którym skończyły się kontrakty. Wiadomo, że Sielewskim zainteresowany jest Piast Gliwice, a Żytką Korona Kielce. Nie było też Piotra Burskiego, który dopiero w piątek ma wrócić do Polski z rodzinnego urlopu. - Niestety nie mógł ćwiczyć także Łukasz Sekulski - przyznał Tadeusz Świątek. - Niestety, bo czeka go operacja kolana.

Na razie piłkarze będą trenowali w Płocku, a pierwszy mecz kontrolny z OKS-em Olsztyn rozegrają 30 czerwca.

Adam Małachowski: Kiedy wreszcie dowiemy się oficjalnie, co dzieje się w Wiśle? Klub zasłania się stanowiskiem miasta, miasto - zarządu. A czas leci.

Piotr Kubera, wiceprezydent Płocka: Nie zapadły ostateczne decyzje. Gdy tylko będą, media na pewno się o tym dowiedzą.

Z czego to wynika?

- Rozmawiamy z osobami, które potencjalnie mogłyby być członkami zarządu i pokierować klubem. Ale nie będę oszukiwał: nie ma jakiegoś hurraoptymizmu. Ciężko się rozmawia w takich sprawach, bo chodzi o "gorący" stołek. Być prezesem Wisły - to trudna funkcja. Wystarczy, że przegra się trzy mecze i wiadomo, co dzieje się na trybunach. Niestety nie ma wyrozumiałości i kredytu zaufania, możliwości spokojnej pracy. Jednak ciągle rozmawiamy. Działamy spokojnie, ponieważ dochodzi do zmian organizacyjnych w samej Wiśle. Zaczęliśmy wydzielanie sekcji piłki ręcznej z klubu. Rozpoczęliśmy pewne procedury, musimy je skończyć. Chcemy, by zrobiła to osoba, która wszystko zaczęła. Bo ona ma największą wiedzę na ten temat.

Będą zmiany czy nie?

- Zdecydujemy o tym w najbliższym czasie.

Dlaczego wcześniej nie dokonano zmian w zarządzie?

- Zarząd to tylko jeden z elementów.

Nie za późno na zmiany? Trzeba było z nimi czekać, aż Wisła spadnie do drugiej ligi?

- Nie cieszę się z tego, że Wisła Płock spadła do drugiej ligi. Też jestem jej kibicem i chciałbym, żeby grała jak najlepiej.

Co dalej z rozbudową stadionu?

Fakt, że gramy w drugiej lidze, nie oznacza, że odłożymy wszystkie sprawy związane z budową nowego stadionu. GKS Tychy mimo że gra na tym samym poziomie, będzie budował stadion. Nie wycofujemy się z naszych planów. Ale musimy znaleźć partnera, który będzie współfinansował budowę obiektu. Dla budżetu miasta stanowi on bardzo duże obciążenie.

Zostanie pan prezesem klubu?

- Byłem nim przez trzy miesiące i dla mnie jest to temat zamknięty.

Co dalej z Wisłą Płock?

- Klub zostanie podzielony na Wisłę Płock SA i SPR Wisła Płock, w tej ostatniej głównym sponsorem będzie PKN Orlen. Piłka nożna pozostanie na utrzymaniu miasta. Nie wiem, jaką kwotę będzie musiało ono przeznaczyć na sprawne funkcjonowanie klubu. W najbliższym czasie prezes Wisły Płock SA ma przedstawić nam koncepcję funkcjonowania zespołu z prognozą finansową w rundzie jesiennej. Wówczas ustosunkujemy się do tych założeń, by utrzymać ten skład zespołu i zagrać w taki sposób, by powrócić do I ligi. Prognozuję, że będzie potrzebować dwóch mln zł w rundzie jesiennej.

Jak się pan znalazł w Komisji Piłkarstwa Profesjonalnego?

- Dostałem propozycję od prezesa Janusza Matusiaka, zgodziłem się i funkcjonuję w tej komisji.

Jak oceni pan swoją pracę w PZPN w kontekście drużyny Wisły Płock, która wylądowała w drugiej lidze. Taka sytuacja nie ma nic wspólnego z piłkarstwem profesjonalnym.

- Moja praca w PZPN nie ma nic wspólnego z naszą drużyną. Nie mieliśmy żadnych problemów ze spełnieniem wymogów licencyjnych. Nie widzę sposobu, w jaki mogłem pomóc Wiśle.

Czy pobiera pan wynagrodzenie za swoją pracę w komisji?

-Nie, jest to działalność wyłącznie społeczna. W innym przypadku nie przyjąłbym tej propozycji.