Okocimski - Wisła 2:1 (1:0): Piłkarze Wisły muszą... zrozumieć

Choć nafciarze byli faworytem, choć prowadzili grę i jeśli chodzi o posiadanie piłki, przewagę mieli wielką, to jednak przegrali w sobotę w Brzesku z Okocimskim 1:2 (0:1). - Jeżeli moi zawodnicy nie zrozumieją, że grają w II lidze, a nie w I, to nasze mecze będą tak właśnie wyglądały - podsumował porażkę Jan Złomańczuk, szkoleniowiec Wisły.
Gdyby nawet w 5. min Michałowi Twardowskiemu udało się wykorzystać świetny rajd Roberta Chwastka i pokonać Dariusza Trelę, nafciarze i tak mieliby duży problem z odniesieniem zwycięstwa. Z tej prostej przyczyny, że drużyną mądrzejszą. Bo wygrać w Brzesku mógł tylko zespół, który nie tylko nie zlekceważy przeciwnika, ale w pełni docenia jego klasę. - Przeciwstawić się Wiśle mogliśmy jedynie walką i determinacją, ale także mądrym ustawieniem taktycznym i rozegraniem piłki - mówił trener Okocimskiego. - Płocczanie prowadzili grę, wymieniali dużo podań, ale nic z tego nie wynikało. My staraliśmy się przerywać te akcje i konstruować kontrataki.

Po jednym z nich już w 11. min "piwosze" objęli prowadzenie. W zamieszaniu podbramkowym najbardziej przytomnie zachował się Iwan Łytwyniuk. Oprócz bramki płocczanie stracili jeszcze dwóch zawodników - Daniela Koczona (odczuwał ból mięśnia przywodziciela) i Artura Wyczałkowskiego (skręcił staw skokowy).

Jak to wyglądało dalej? Wisła i owszem prowadziła grę, zwłaszcza po przerwie, ale wiele z tego nie wynikało. Dla niej. - Gdy piłkarze są rozproszeni po całym boisku, to przeciwnikowi łatwiej rozgrywać piłkę, a kiedy jesteśmy blisko siebie, to wszystko wygląda dużo lepiej - tłumaczył kłopoty rywala i skuteczność swojego zespołu Łętocha. - Przesunięciem, ustawieniem możemy odbierać piłki i konstruować kontrataki, które nam wychodziły w tym meczu.

Jeden z nich w 82. min przyniósł kolejną bramkę Łytwyniuka.

W końcu jednak i Wisła zdobyła gola. Po rzucie rożnym Tomasza Grudnia świetnym uderzeniem głową popisał się Marcin Pacan. - Moi zawodnicy przeszli obok spotkania, szczególnie w pierwszej połowie - ocenił po meczu Jan Złomańczuk. - Okocimski przez cały czas jeździł na tyłku, a my graliśmy sobie w piłkę. Kilka ostrych uwag w przerwie podziałało na zespół, ale zabrakło nam już czasu, żeby zdziałać coś więcej. Mam w swoim zespole piłkarzy, którzy grali kiedyś w ekstraklasie. W Brzesku zderzyli się z walczącymi drugoligowcami. W wyższych klasach rozgrywkowych jest więcej miejsca, w drugiej lidze tego nie ma. Rywale cały czas siedzieli przy moich graczach. Mam nadzieję, że natychmiast wyciągniemy wnioski z tego, co się stało.

Okocimski KS Brzesko - Wisła Płock 2:1 (1:0)

Bramki

Okocimski: Łytwyniuk (11. i 82.)

Wisła: Pacan (90.)

Sędziował Marcin Słupiński (Sieradz)

Widzów ok. 500

Składy

Okocimski: Trela (54. Palej) - Szymonik, Urbański Ż, Czerwiński, Pawłowicz - Rupa, Darmochwał Ż, Kostecki, Łytwyniuk - Kisiel Ż (70. Wawryka), Pisarik (51. Pyciak);

Wisła: Kamiński - Adamczyk (46. Lewandowski), Pacan Ż, Karwan, Wiśniewski - Grudzień Ż, Wyczałkowski (39. Solecki), Nowacki, Chwastek - Twardowski Ż, Koczon (34. Bekas).