Wisła chce wygrać z Motorem: Jak nie teraz, to kiedy?

Bez Daniela Koczona i Roberta Chwastka przystąpią piłkarze Wisły do sobotniego pojedynku ze zdecydowanie najsłabszą drużyną grupy wschodniej II ligi Motorem Lublin. Początek meczu o godz. 17
Co jeszcze się zmieni w Wiśle przed meczem? W sumie niewiele. Bo nafciarze po raz kolejny chcą rozpocząć dłuższą serię zwycięstw. Jak do tej pory, choć zapowiadali to wielokrotnie, sztuka ta im się nie udała.

W ostatniej, 12. kolejce, podopiecznym Jarosława Araszkiewicza wyraźnie sprzyjał los. Nie dość, że w Nadarzynie wygrali 1:0, podczas gdy to GLKS ostrzył sobie zęby na komplet punktów, to jeszcze pozostałe drużyny zagrały "pod" Wisłę. I pojawiło się światełko w tunelu. Teraz nasi piłkarze zajmują co prawda 9. miejsce w tabeli, ale do wicelidera tracą tylko 3 pkt (do I ligi awansują dwie pierwsze drużyny - red.).

- W Nadarzynie gospodarze chcieli odskoczyć reszcie stawki. Jednak my zmieniliśmy taktykę i wygraliśmy to spotkanie - mówi Jarosław Araszkiewicz. - Cały czas ciąży na nas duża presja tego, że musimy awansować do I ligi. Dlatego nasza gra nie wygląda jeszcze tak jak powinna. Ale najważniejsze są punkty.

Niestety z obozu Wisły nie docierają pozytywne informacje, jeśli chodzi o kadrę drużyny. Ze składu na mecz z Motorem wypadli Daniel Koczon i Robert Chwastek. Ten pierwszy skarży się na bóle w kolanie, a Chwastek naderwał przyczep więzadła pobocznego. Uraz ten wyklucza skrzydłowego z gry na co najmniej dwa tygodnie.

Mimo to nafciarze są zdecydowanym faworytem spotkania. I to nawet bez zasłaniania się presją wyniku, która była przeszkodą w utrzymaniu w I lidze, a teraz rzekomo przeszkadza awansować.

Motor ostatnie spotkanie wygrał 7 kolejek temu i był to jedyny mecz, w jakim lublinianom udało się zdobyć komplet punktów. Piłkarze tego zespołu są w głębokim kryzysie i póki co nikt nie wie, jak z niego wyjść.

- Naszym celem jest wyrwanie rywalom w pozostałych jesiennych meczach tylu punktów, ile się tylko da - zaznacza trener Motoru Tadeusz Łapa. - Na każde spotkanie wychodzimy maksymalnie skoncentrowani. Musimy w przerwie zimowej stworzyć tutaj zupełnie inny zespół, ale do końca rundy gramy tym, co mamy.

Lekarstwem na całe zło dla Motoru ma być nowo pozyskany zawodnik, a dokładnie... bramkarz Przemysław Mierzwa, przed tym sezonem wyrzucony z Wisły, za prezentowany przez siebie żenująco słaby poziom sportowy. - Jesteśmy bardzo zadowoleni, że Mierzwa podpisał z nami kontrakt - dodaje Łapa. - Jeśli chodzi o ruchy transferowe, to priorytetem było dla nas pozyskanie bramkarza, bo sporo punktów nam uciekło przez głupie bramki. Przemek był na wolnym transferze. Udało nam się dogadać warunki i bardzo się z tego cieszymy.