Sport.pl

Piłkarze Wisły musieli walczyć do końca

Nafciarze wywalczyli o zwycięstwo na wyjeździe. Tak jak zapowiadali, zagrali z pełnym zaangażowaniem i do ostatnich sekund meczu. To przyniosło wymierny skutek w postaci bramki Michała Twardowskiego w 90. min, który ustalił wynik spotkania z Sokołem Sokółka na 2:1 dla Wisły.
Nafciarze byli zdecydowanym faworytem starcia. I od początku zaatakowali przestraszony zespół gospodarzy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 7. min zdobyli gola, sędziowie go nie uznali. Ich zdaniem na spalonym był Daniel Koczon. Gdy ten sam zawodnik wpakował piłkę do siatki cztery minuty później, już nikt nie mógł mieć wątpliwości.

Popularny "Koczi" tak się rozochocił, że jeszcze dwukrotnie oddawał strzały na bramkę gospodarzy. Raz nie trafił, a później z wielkim trudem, ale jednak skutecznie interweniował golkiper Sokoła Łukasz Trudnos.

Jak to się stało, że Sokół w ogóle doszedł do głosu? Trudno powiedzieć. Ale jednak w 25. min gospodarze wyrównali. Piłkę z rzutu rożnego idealnie dośrodkował Michał Kopeć, a Paweł Naliwajko uderzeniem głową pokonał Krzysztofa Kamińskiego. I to było w zasadzie wszystko, na co było stać zawodników z Sokółki w pierwszej części meczu. Bo później znów atakowała Wisła, tyle że nieskutecznie.

W drugiej połowie gra się wyrównała. Swoje sytuacje mieli gospodarze, ale tego dnia bardzo pewny w bramce był Kamiński. Najdogodniejszą okazję piłkarze Sokoła wypracowali sobie w 82. min. Wtedy po dośrodkowaniu Kamila Wojtkielewicza Bartosz Kaśnikowski strzelał z trzech metrów, ale i tak nie potrafił skierować piłki do bramki.

Aż wreszcie przyszła ostatnia minuta. Właściwie wszystko się działo już w doliczonym czasie gry. Arbiter już zamierzał zakończyć spotkanie, gdy nafciarze przejęli piłkę w środku pola. Potem było szybkie podanie na prawe skrzydło do Marcina Pacana, który idealnie dograł do będącego w polu karnym Michała Twardowskiego. Napastnik tylko dostawił nogę i zapewnił płocczanom trzecie zwycięstwo z rzędu.

Radość grupy płockich kibiców, którzy przebyli długą drogę aż pod białoruską granicę, nie miała końca.

Zdecydowanym bohaterem tego meczu jest oczywiście Michał Twardowski, ale najbardziej walecznym z nafciarzy okazał się prawy obrońca Łukasz Nadolski, który opuszczał boisko umorusany błotem od stóp aż do głowy.

Dobrym prognostykiem na kolejne mecze może być również fakt, że odblokowali się obydwaj napastnicy. Niepokojąca za to jest kolejna kontuzja Marcina Nowackiego, który opuścił boisko po zaledwie 20 min gry.

Sokół Sokółka - Wisła Płock 1:2 (1:1)

Bramki

Sokół: Naliwajko (25.)

Wisła: Koczon (11.), Twardowski (90.)

Sędziował: Andrzej Meler

Widzów: 300

Składy

Sokół: Trudnos - Jóźwiak, Naliwajko, Kaśnikowski, Pracz - Zalewski, Wojtkielewicz, Kopeć (76. Andrzejewski), Butkiewicz (60. Toczydłowski) - Mościński, Gołębiewski (60. Konon);

Wisła: Kamiński - Nadolski, Pacan, Karwan, Dettlaff - Grudzień (46. Nowacki (65. Twardowski)), Bekas, Wyczałkowski, Lewandowski - Wiśniewski, Koczon (90. Sekulski).