Sport.pl

Walther: Moi zawodnicy muszą grać jak profesjonaliści

- Moi zawodnicy muszą grać jak profesjonaliści i tak podchodzić do meczów. I do tego szanować każdego przeciwnika - stwierdził trener Lars Walther po... wygranym przez Orlen Wisłę pojedynku z akademikami z Gorzowa Wlkp.
Nafciarze pokonali AZS AWF 33:28 (19:11) w ostatnim oficjalnym meczu w Blaszak Arenie. Niby zdobyli dwa punkty, niby po ośmiu kolejkach PGNiG Superligi mają ich tyle samo co Vive Targi Kielce i sporą już przewagę nad resztą stawki, ale nie wszystko jest tak, jak powinno być.

Bo tylko w pierwszej połowie Wisła była zespołem naprawdę solidnym. Później zagrała zdecydowanie gorzej. - Usatysfakcjonowała mnie pierwsza część meczu - przyznał Walther. - Jestem zadowolony z postawy Larsa Madsena [7 bramek - red.], który przez ostatnie dwa tygodnie ciężko pracował na treningach i pokazał to na parkiecie. Cieszę się, że Vukasin Rajković pomału zaczyna wchodzić w zespół i gra coraz lepiej. No i to, co robi w bramce Marcin Wichary zasługuje na słowa uznania.

Później Duńczyk już nie był taki łaskawy w ocenie. Dlaczego? - Wrócił brak koncentracji w drugiej połowie - dodał.

Efektem nie była co prawda strata punktów, ale przegrana jedna połowa meczu. Wcześniej dotrzymać kroku Wiśle udało się tylko w drugiej pół godzinie starcia Azotom w Puławach [14:14 - red.]. Akademicy zwyciężyli już 17:14. - Zespół pokazał po prostu hart ducha - zaznaczył trener gości Dariusz Molski i dodał od razu: - Mówię o moich chłopakach. Nie można się cieszyć po przegranym meczu, ale pokazaliśmy hart ducha, walczyliśmy do końca.

Walther już tak się nie cieszył. - Normalnie nigdy nie mówię źle o moich zawodnikach, ale dzisiaj muszę to zrobić. Muszą zastanowić się nad sobą, muszą grać jak profesjonaliści i tak podchodzić do meczów. Musimy zawsze szanować przeciwnika, każdego. Owszem, mieliśmy bardzo wiele stuprocentowych sytuacji, z których powinny paść gole. Jednak zawodnicy zaczęli za bardzo kombinować, grać pod publiczkę wiele tricków. Ja lubię zwyciężać, lubię wygrywać różnicą wielu goli. Ale najpierw niech będzie koncentracja i dobra gra przez 60 min. To jest nasz cel, a później może być show. Kto wie? Może chcieli, żeby gorzowianie bardziej zadowoleni wracali z Płocka? - zakończył smutno.