Liczy się tylko wygrana. Czyli Wisła gra ze Startem

To ostatnie spotkanie rundy jesiennej. Wisła Płock w niedzielę podejmuje na własnym stadionie Start Otwock. Jeśli nafciarze wygrają, to kto wie? Może zimę przetrwają na pozycji lidera grupy wschodniej II ligi
Nastroje w płockim klubie zmieniają się co chwila o 180 stopni. Na początku rundy Wisła była liderem, później otarła się o strefę spadkową. Jak jest teraz? Nafciarze nie przegrali od sześciu spotkań, a na boisku wreszcie widać, że walczą o każdą piłkę, choć w stylu pozostawiającym wiele do życzenia. Teraz jednak, choć w niedzielę zremisowali w Łowiczu z Pelikanem 2:2, wreszcie ich gra była bardziej niż miła dla oka. No i dwie kolejki temu wreszcie odblokowali się trzej napastnicy Bartosz Wiśniewski, Daniel Koczon i Michał Twardowski.

Co słychać u naszych rywali? Start Otwock w tym sezonie nie spisuje się najlepiej. Podopieczni Dariusza Dźwigały, który był przecież kandydatem na stanowisko trenera Wisły po dymisji Jana Złomańczuka, grają słabo i są na trzecim miejscu, ale. od końca tabeli. Co prawda ostatnio wygrali 2:1 z Okocimskim Brzesko, ale przed tym meczem nie mogli popisać się dobrą serią. Sześć spotkań bez zwycięstwa mówi, że Start powinien solidnie wziąć się do pracy, jeśli chce w przyszłym sezonie nadal grać w II lidze.

- Na pewno nie spełniamy tych oczekiwań, jakie w nas pokładano - mówi Dariusz Dźwigała. - Kontuzje, jakie nas dopadły, no i w kilku meczach sędziowie, którzy nie zaliczyli nam strzelonych bramek w bardzo ważnych momentach, postawiły nas w takiej, a nie innej sytuacji. Teraz, po zwycięstwie nad Okocimskim, mam nadzieję, że mój zespół uwierzy w swoje możliwości. W żadnym meczu nie wychodzimy na boisko nastawieni defensywnie, co zresztą widać, gdy spojrzy się w tabelę. Bardzo dużo bramek strzelamy, dużo tracimy. Ten zespół jest stworzony do gry ofensywnej.

A jak będzie w Płocku? - Wiadomo, że zdecydowanym faworytem jest Wisła i nie ma co tego ukrywać. Ale my nie zamierzamy tylko zagrać na fajnym stadionie i dobrej murawie, a po to żeby wygrać! Bo ta liga jest taka, że każdy z każdym może zwyciężyć - dodaje Dźwigała.

Jednym z zawodników, którzy postarają się, by Wisła nie dała rady strzelić bramki, jest obrońca Jacek Moryc. Ten sam, który nie tak dawno grał w Wiśle. Także dzięki temu zanosi się na naprawdę całkiem interesujące widowisko, z walką przez pełne 90 minut.

Niedzielny pojedynek rozpocznie się o godz. 15.