Powrót świętej wojny, czyli Wisła gra z Vive

Orlen Arena, godz. 20. Zaczyna się ostra walka o każdą piłkę, każdą bramkę. Tylko dwie drużyny w Polsce tak potrafią. Tylko Orlen Wisła i Vive Targi Kielce. One są po prostu najlepsze
Już nawet nie chodzi o to, czy święta wojna - jak określane są starcia obu drużyn - pozostanie świętą wojną. Ale o to, żeby było po prostu święto. Szczypiorniaka. Bo w taki dzień - jak dzisiaj - nie jest ważne, że nafciarze chcą zapomnieć o tylko brązowym medalu z poprzedniego sezonu. Bo w taki dzień nie jest ważne, że Vive jest mistrzem Polski i gra w Lidze Mistrzów. Ważne jest to, że bić będzie się Wisełka z Iskierką. Ważne jest to, że taki mecz powinien być magiczny.

Nawet słabsza forma, nawet duża różnica w pozycjach w ligowej tabeli, nigdy nie była przeszkodą. Kontuzje? O tym, gdy tylko zaczynał się mecz, już nikt nie myślał. Zawodnicy robili swoje, aż wióry leciały. - Pamiętam czasy, gdy przychodziłem do Kielc [w 2001 r. jako 18-latek - przyp. red.] - wspomina filar kieleckiej defensywy Piotr Grabarczyk. - Wówczas to była dopiero wojna! Aż ciarki przechodziły. Nie tylko dyspozycja dnia i umiejętności decydowały (śmiech). Teraz jest inaczej, spokojniej...

Ale spokoju być nie może. Nie w sytuacji, gdy na trybunach po raz pierwszy na ligowym meczu piłki ręcznej w Polsce zasiądzie ponad 5,5 tys. kibiców, w tym niemal 300 z Kielc. Już oni wymogą walkę, zaangażowanie, emocje. Sprawią, że zawodnicy obu drużyn przez cały czas będą musieli być niesamowicie skoncentrowani. - Nie możemy pozwolić sobie na formę rozluźnienia, tak jak w poprzednich meczach. Jeśli ktoś będzie brał na siebie odpowiedzialność, to musi być skuteczny. Musimy uniknąć też strat w ataku, bo wtedy rywale skontrują - wylicza trener Vive i reprezentacji Polski Bogdan Wenta.

Dokładnie na to samo nie mogą sobie pozwolić nafciarze. Choć będą musieli sobie poradzić nie tylko ze stresem, nie tylko z wielkim rywalem, nie tylko z nową halą. Ale przede wszystkim z osłabieniami. Bo już wiadomo, że z meczowej kadry wypadli Adam Twardo (kłopoty z mięśniem czworogłowym) i najskuteczniejszy zawodnik drużyny (51 goli) Bostjan Kavas (kilkucentymetrowy krwiak mięśnia piersiowego). - Nie chciałbym siać pesymizmu, ale zupełnie posypała się nam koncepcja obrony, którą przecież długo budowaliśmy - przyznał prezes Wisły Andrzej Miszczyński. - Przez tyle czasu omijały nas kontuzje... Widocznie ktoś na górze uznał, żeby nam trochę utrudnić zadanie przed najważniejszym meczem tej części sezonu.

O ile Twardo był filarem obrony, o tyle leworęczny Słoweniec odgrywał bardzo ważną rolę w ataku. Teraz zastąpić może go tylko właściwie Vukasin Rajkovic. Sęk w tym, że Serb grał do tej pory mało, a ostatnio leczył uraz kolana. I nie wiadomo, czy zniósłby trudy całego meczu kondycyjnie. A to oznacza, że Lars Walther musiał zdecydować się na krok, który nie był planowany. To dlatego ze zgrupowania reprezentacji młodzieżowej został ściągnięty zaledwie 17-letni Paweł Paczkowski. Choć jeden z gwiazdorów pierwszoligowych rezerw Wisły nie myślał jeszcze o grze w PGNiG Superlidze, otwierają się przed nim drzwi, za którymi do tej pory skutecznie ukrywał marzenia. Bo zadebiutować i zagrać choćby przez kilka minut w takim meczu, i to w tak młodym wieku, jest czymś naprawdę specjalnym.

Kibice na Orlen Arenie będą mogli zawitać już o godz. 18. Pół godziny później odbędzie się koncert Ryszarda Wolbacha, który wykona też napisaną przez siebie piosenkę "Jest taki klub". W jej nagraniu uczestniczyli też szczypiorniści Wisły i kibice. Będzie też specjalna konferencja prasowa, na której nafciarze podpiszą porozumienie o współpracy z THW Kiel. Wiadomo, że umowa ma dotyczyć nie tylko spraw marketingowych i promocyjnych, ale także sportowych (m.in. staże trenerów). Jaki będzie wynik samego meczu? Zdaniem bukmacherów rozstrzygnięcie może być tylko jedno - wygrana mistrzów Polski. W firmie Tobet za złotówkę postawioną na Vive można wygrać tylko 40 gr. Dla porównania: gdyby w meczu na otwarcie Orlen Areny zwyciężyli gospodarze, wypłacą aż 3,5 zł. Remis to stawka 10:1. W Tobecie typują nawet, czy - jak to bywa na wojnie, niekoniecznie świętej - emocje wezmą górę. Przyjmują bowiem zakłady, czy Bogdan Wenta zostanie ukarany żółtą kartką (kurs 3,8 zł). Szkoleniowiec gospodarzy Lars Walther ma na to znacznie mniejsze szanse (5,5 zł).