Chrapkowski: Na kadrze dostałem kopniaka. Będę ciężej pracował

Przed nim przyszłość. Nie boi się wyzwań i chce sięgać po wysokie cele. Najlepiej już teraz z Wisłą. - Faworytem pucharu jest Vive - twierdzi Piotr Chrapkowski. - Ale faworyci nie zawsze wygrywają
Wojciech Wiśniewski: Dlaczego zdecydowałeś się przejść do Wisły?

Piotr Chrapkowski: Odpowiedź jest prosta. Wisła jest po prostu bardzo dobrym klubem, z bogatymi handballowymi tradycjami. Wiedziałem, że w Płocku będę mógł się rozwinąć sportowo i co równie ważne, walczyć o najwyższe cele. Wiesz co? Zależy mi na zdobywaniu tytułów. Nawet bardzo.

Trener GSPR Gorzów Wielkopolski Henryk Rozmiarek twierdzi, że Wisła zrobiła dobry interes ściągając cię do Płocka, bo "drugiego takiego zawodnika w polskiej lidze nie ma". To chyba duży komplement?

- Komplement na pewno. Ale nie odniosę się do tych słów. Nie lubię komentować wypowiedzi na mój temat.

Mówiłeś o celach. Pierwszy przed tobą i Wisłą, czyli Final Four. Jakie, oczywiście twoim zdaniem, macie szanse na zwycięstwo w finale?

- Spokojnie. Jest jeszcze pierwszy, półfinałowy mecz z Miedzią Legnica.

Proszę cię... Rozumiem szacunek dla rywala, ale nikt w tym kraju nie wyobraża sobie, żeby w finale nie było Wisły i Vive. No a płoccy kibice widzą już was widzą z pucharem.

- Na razie nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Uważam, że Vive mimo braku Michała Jureckiego, wciąż jest faworytem. A teraz dochodzę do sedna. Faworyci nie zawsze wygrywają. Ze swojej strony mogę obiecać, że zrobię wszystko, żeby puchar, skoro już tu przyjedzie, nie musiał nigdzie wyjeżdżać.

Dwa dni, cztery mecze. Podoba ci się nowa formuła Final Four?

- Odpowiedź jest chyba oczywista. Skoro sprawdza się w Niemczech, to czemu nie miałaby się sprawdzić u nas? Myślę, że ta forma spodoba się kibicom.

Od dwóch sezonów na krajowym podwórku Vive zgarnia wszystko. Także od dwóch lat Wisła chce w końcu odebrać prymat kieleckiej siódemce. Macie w końcu wszystko, żeby przerwać tę hegemonię?

- Myślę, że mamy szanse to zrobić. Nie mówię, że będzie to proste, ale na pewno jest to możliwe.

Jeśli dostałbyś teraz ofertę z innego klubu, rozważałbyś ją?

- W tej chwili nie ma takiego tematu. Skupiam się teraz tylko na Wiśle. Z drugiej strony, musiałbym być głupi, gdybym nie rozważał interesujących ofert z innych klubów. Ale tylko wtedy, gdyby takie nadeszły. Może pojawią się, kiedy z Wisłą wypłyniemy na szerokie, europejskie wody i tam pokażemy, na co nas naprawdę stać?

Nikola Eklemović, który w lipcu pojawi się w drużynie, może z powodzeniem grać również na twojej pozycji. Nie boisz się, że pójdziesz wtedy w odstawkę?

- Tylko jedną rzecz mogę powiedzieć odpowiadając na to pytanie. I możesz to podkreślić - na pewno nie poddam się bez walki.

Byłeś w szesnastce na niedawne mecze eliminacyjne do Mistrzostw Europy. Polska grała dwukrotnie ze Słowenią. Jednak na parkiecie nie pojawiłeś się nawet na chwilę. Co ci w ogóle dało zgrupowanie reprezentacji Polski?

- Coś dało. Usłyszałem wiele cennych uwag od trenerów. Dostałem też "kopniaka" do jeszcze cięższej pracy na co dzień. To tak na wypadek, żeby w przyszłości dostawać nie tylko powołania, ale również do tego, by stanowić o sile reprezentacji.

Szansą na rozwój, nie tylko twój, ale i całej drużyny, mógłby być udział w szeroko ostatnio dyskutowanej Lidze Regionalnej? Co o niej myślisz?

- Moim zdaniem pomysł jej powołania jest naprawdę godny uwagi. Tylko trzeba mocno dopracować szczegóły i dojść do porozumienia z federacjami krajowymi. W każdym bądź razie miło by było rzucić kilka bramek Mirko Alliloviciowi przy pełnej płockiej hali (śmiech).

Chyba dobrze ci w Płocku?

- Jasne. To fajne miasto, w którym na dodatek niczego mi nie brakuje. Uwielbiam zoo z małym kangurkiem w maminej torbie w roli głównej... Również okolice Wisły, Wzgórze Tumskie przy katedrze. No i całe osiedle Podolszyce, oczywiście ze wskazaniem na północną część, w której mieszkam. Te lubię najbardziej.

Nigdy nie pytałem cię o twój wzór, taki do naśladowania.

- Jeśli chodzi o część dotyczącą życia, to chciałbym, aby to pozostało moją słodką tajemnicą. A sportowo. O tu jest wielu zawodników, na których staram się wzorować. Weźmy np. Filipa Jichę, Blezenko Lackovicia czy Mikela Hansena.

Twoim ulubionym zespołem w takim razie musi być albo THW Kiel Jichy, albo HSV Hamburg Lackovicia, albo Ag Kopenhaga Hansena?

- No coś ty. Moim ulubionym zespołem zawsze była i będzie Cartusia Kartuzy.