Opinie po meczu Orlen Wisły z Miedzią Legnica

Na początku czuliśmy presję, graliśmy słabo, głównie w ataku. Ale w drugiej połowie wszystko wróciło do normy. W finale Kielce są faworytem, ale postaramy się o niespodziankę - zapowiada Piotr Chrapkowski
Lars Walther, trener Orlen Wisły Płock:

- Byłem zadowolony z gry naszej obrony w pierwszej połowie. Mniej z tego, co robiliśmy w ataku. Wcześniej przygotowywaliśmy się dobrze do systemu gry Legnicy i to w zasadzie funkcjonowało, łatwiej było bronić bramkarzom. Niestety, atak był zbyt statyczny, być może zawodnicy byli myślami już przy niedzielnym spotkaniu. Nie wiem tego, ale takie mam podejrzenie. Gra w pucharach rządzi się swoimi prawami, zawsze trzeba się na 100 proc. koncentrować, żeby się nie rozczarować. W drugiej połowie zagraliśmy już bardzo dobrze. Michał Zołoteńko będzie musiał być operowany, wszystko wskazuje na to, że ma wgniecioną kość czaszki.

Edward Strząbała, trener MSPR Reflex Miedź Legnica:

- Gratuluję Orlen Wiśle dobrego meczu. Przeciwnik był od nas lepszy w każdym elemencie, wygrał zasłużenie. Niemniej jednak moja drużyna do przerwy prezentowała się dobrze, wynik brzmiał przecież tylko 10:6 dla Płocka, straciliśmy niewiele bramek. Trochę gorzej było ze skutecznością: niewykorzystane rzuty karne, sytuacje sam na sam... gdyby nie to, przed przerwą mogło być remisowo. Po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją do gry wrócił Adam Świątek, rzucił kilka ładnych bramek. Trochę piłek nieźle odbił bramkarz Leszek Kryński. O przebiegu drugiej połowy zdecydowało zdrowie i przygotowanie sprawnościowe. Można powiedzieć, że to większość zawodników Orlen Wisły prezentuje odpowiedni poziom sportowy, natomiast my jesteśmy poziom niżej. Siła ognia, obycie międzynarodowe - bo większość graczy w Płocku takie ma - zdecydowało, że wygrali gospodarze i to wyraźnie. Swoją drogą, mam zastrzeżenia do pracy arbitrów, gdyż w wielu sytuacjach powinni zachować się inaczej. Przeciwnikowi, który i tak by wygrał to spotkanie, parę piłek dali za darmo.

Adam Twardo, rozgrywający Orlen Wisły:

- To było dziwne spotkanie w naszym wykonaniu. Źle zagraliśmy w pierwszej połowie, później jeszcze ta sytuacja z Michałem... To wszystko wpłynęło na naszą postawę. Ale w przerwie usłyszeliśmy parę ostrzejszych słów, trener powiedział, że mamy się wziąć ostro za granie i zakończyć drugą połowę lepiej. Uczulał nas, żebyśmy nie myśleli jeszcze o finale, ale gdzieś z tyłu głowy ten finał został. W końcu wszyscy od nas go oczekiwali. Powtórzę: chcieliśmy zagrać jak najlepiej, ale na początku trochę nam nie wyszło. W obronie było dobrze, w ataku już zbyt indywidualnie. Teraz musimy odpocząć, zregenerować siły. I tylko tyle. Bo na finał nikt specjalnie nie musi się mobilizować, każdy wie o co gramy. Puchar Polski to jest coś. Nie pozostaje nic innego, jak tylko wyjść i wygrać.

Adam Świątek, rozgrywający Miedzi Legnica:

- Za to, co się stało, chciałbym Michała [Zołoteńkę - red] bardzo przeprosić. Życzę mu wszystkiego dobrego, szybkiego powrotu do zdrowia. Piłka ręczna jest grą twardą, siłową i takie sytuacje się zdarzają. Przykro mi, że tak się stało, nikomu czegoś takiego nie życzę.

Arkadiusz Miszka, skrzydłowy Orlen Wisły:

- Bardzo słaby mecz w moim wykonaniu. Dwa niewykorzystane rzuty karne, podobnie jedna sytuacja z kontry, to niewybaczalne. Co zawiodło? Nie mam pojęcia. Ale mam nadzieję, że w niedzielę będzie zdecydowanie lepiej. Nie ma co płakać, przed nami kolejny mecz, w którym musimy zwyciężyć - tak, jak to zrobiliśmy z Legnicą. Z Kielcami zagramy do upadłego, twardo w obronie. Co tu dużo mówić - w każdym elemencie musimy zagrać na sto procent naszych możliwości.



Lech Kryński, bramkarz Miedzi Legnica:

- W pierwszej połowie nawiązaliśmy walkę, choć Wisła odskoczyła na cztery bramki. A druga połowa? Lepiej o niej zapomnieć. Nie powinniśmy tak grać. Finał będzie ciekawy. Szanse pół na pół. Ale i my mamy szansę pożegnać się z Final Four z podniesioną głową. Chcemy stanąć na podium. W końcu w nazwie klubu mamy miedź.

Piotr Chrapkowski, rozgrywający Orlen Wisły:

- Dzisiaj [w sobotę - red] siedem bramek, a więc całkiem niezły występ, ale z Kielcami będzie jeszcze lepiej. Na początku presja dała znać o sobie, spowodowała, że w pierwszej połowie zagraliśmy słabo, głównie w ataku - mieliśmy dużo przestrzelonych rzutów, bramkarz Miedzi trochę wybronił. Ale w drugiej połowie wszystko wróciło do normy, graliśmy na przyzwoitym poziomie. Uważam, ze Kielce są faworytem, ale postaramy się o niespodziankę. Na pewno łatwo z nami im nie pójdzie.



Grzegorz Garbacz, rozgrywający Miedzi Legnica:

- To prawdziwe święto piłki ręcznej. Przez dwa dni można oglądać cztery mecze piłki ręcznej na dobrym poziomie. Na pewno jest przyjemnie grać w tak fajnej hali, gdzie jest kilka tysięcy kibiców, atmosfera pewnie będzie jeszcze lepsza w niedzielę, kiedy Orlen Wisła Płock spotka się Vive Targi Kielce. A co do sobotniego meczu... Byliśmy zespołem słabszym od Płocka. Porażkę różnicą pięciu, sześciu bramek można byłoby jeszcze przełknąć, ale piętnaście to zdecydowanie za dużo. W małym finale będziemy chcieli zagrać jeszcze lepiej, Olsztyn jest bardziej w naszym zasięgu, niż Płock czy Kielce. Co do finału, to chciałbym, żeby był z dogrywkami, bo to jeszcze bardziej podgrzałoby atmosferę na trybunach. Chcę zobaczyć kawał dobrego szczypiorniaka.

Adam Wiśniewski, skrzydłowy Orlen Wisły:

- Zdobyłem osiem bramek? A to mi się udało... Trochę też nie wpadło, chyba ze dwie sytuacje przestrzeliłem. Jednak tak naprawdę nie ma znaczenia kto rzuca bramki - ja czy Joakim Backstrom. Ważne że zdobywamy je ze skrzydła i że wygrywamy. Oby tak w niedzielę w finale z Vive Targi Kielce.