Sport.pl

Przed play-offami. Dla kogo złoto, srebro...

Mistrzem będzie Vive Targi, wicemistrzem Orlen Wisła, brązowe medale trafią do Kwidzyna - to zdanie większości prezesów, trenerów i zawodników drużyn rywalizujących z nafciarzami w PGNiG Superlidze.
Przy okazji zapytaliśmy ich również o opinie na temat systemu play-off, który rusza w sobotę. Nasza Orlen Wisła rozpocznie ćwierćfinałowy pojedynek z Azotami Puławy w Płocku o godz. 17. Oczywiście, w Orlen Arenie.

W pozostałych meczach play-offów zmierzą się:

- - - - Vive Targi Kielce - MKS Zagłębie Lubin

- - - - MMTS Kwidzyn - SPR Chrobry Głogów

- - - - SPR BRW Stal Mielec - Warmia Anders Group Społem Olsztyn.

Tomasz Strząbała, II trener Vive Targi Kielce (1. miejsce po rundzie zasadniczej)

- Można powiedzieć, że system jest dobry, ale nie dla wszystkich, bo zespołom, które odpadną po pierwszej rundzie, praktycznie nic nie daje. Dla tych, którzy przejdą dalej, jest wielką niewiadomą. My w ćwierćfinale postaramy się rozstrzygnąć rywalizację w dwóch spotkaniach, ale Zagłębie jest zawsze niebezpieczne u siebie, zobaczymy, jak to będzie. Orlen Wisła w swoim meczu powinna sobie łatwo poradzić, oczywiście jeśli zagra z takim zaangażowaniem jak z nami. W pojedynku Kwidzyna z Chrobrym stawiam na MMTS, choć Chrobry na pewno nie pozostaje bez szans, bo ostatnio gra bardzo fajną piłkę ręczną. Co do meczu Stali z Warmią, na pewno będzie to ciekawe spotkanie. Stal gra szybszą piłkę, za to Warmia jest lepsza personalnie. Do finału jeszcze długa droga, ale z przebiegu sezonu wynika, że w finale spotkają się jednak Orlen Wisła i Vive.

Zbigniew Markuszewski, trener MMTS Kwidzyn (3. miejsce)

- Już parę lat temu mówiłem, że play-offy to niedobre rozwiązanie. Sprawdzają się tylko, jeśli chodzi o dramaturgię dla kibiców, bo zainteresowanie jest do końca maja. Poważny minus to fakt, że praktycznie w jednym nieudanym meczu można stracić cały udany sezon. W ćwierćfinałach Kielce, Płock i Kwidzyn wygrają po 2:0, Warmia też awansuje, bo jest lepszym zespołem. Po ostatniej porażce z Głogowem nie mogłem dojść do siebie, ale wierzę w rehabilitację swoich chłopaków. W finale liczę na powtórkę z ubiegłego roku i że nie przegramy 0:3.

Antoni Weryński, prezes Stali Mielec (4. miejsce)

- Do tej pory play-offy obserwowaliśmy z daleka, dlatego podchodzimy do nich z pokorą. Dwa razy przecież walczyliśmy w play-outach. Ten system jest OK, zawsze uważałem, że im więcej meczów, tym lepiej. Zarówno dla zawodników, jak i dla kibiców. Cieszmy się, że nie mamy takiego systemu jak męska siatkówka, bo chyba taki jest niewypałem. W finale Vive wygra z Orlen Wisłą 3:1, mimo że ona sprowadziła ich na ziemię w Kielcach. Podopieczni Bogdana Wenty nie będą mieli tak lekko jak w pucharze. My gramy o mistrzostwo Polski (śmiech), jeszcze go przecież nie przegraliśmy. Z Olsztynem czeka nas superciężkie starcie, a awans byłby naprawdę kapitalną sprawą.

Zbigniew Tłuczyński, trener Warmii Anders-Group Społem Olsztyn (5. miejsce)

- Różne są teorie na temat play-offów: i dobre, i złe. W wielu krajach tak jednak grają i nie widzą w tym problemu. Dla niektórych drużyn, zwłaszcza tych słabszych, przed play-offami sezon już się praktycznie kończy. Wiadomo, że po pierwszej rundzie niektórzy zawodnicy mogą mieć mniejszą motywację. W sumie mało istotne jest przecież, czy zajmie się piąte, szóste czy siódme miejsce. Kwidzyn zrehabilituje się, pokaże prawdziwą twarz, fajnie zapowiada się nasza rywalizacja z Mielcem. Stal ma przewagę psychiczną, bo w ostatnim meczu u siebie z nami wygrała pewnie, ale już w pierwszym pojedynku chcemy pokazać, że potrafimy ich pokonać. To będzie niesamowita walka, mam nadzieję, że awansujemy. W finale Kielce - Płock. Różnie może być, zwłaszcza po tym co ostatnio zobaczyłem w Hali Legionów. Ale jednak stawiam na złoto dla Vive.

Jakub Łucak, skrzydłowy Chrobrego Głogów (6. miejsce)

- Play-offy to dobry system, bo do końca sezonu trzeba się starać, nie można odpuszczać meczów. Poza tym, każdy się już do nich przyzwyczaił. Jedyną niesprawiedliwość mogą odczuć drużyny trzymające przez cały sezon równy poziom. Można łatwo stracić coś, co się budowało cały rok. W najciekawszej ćwierćfinałowej parze stawiam na 2:1 dla Mielca. My będziemy walczyć, po ostatnich spotkaniach widać, że stać nas na dużo. Finał Kielce - Płock może się skończyć w pięciu spotkaniach. Orlen Wisła postawi się, bo złapała wiatr w żagle. Mistrzowie Polski jednak obronią trofeum, udowodnią, że ostatnia porażka była wypadkiem przy pracy.

Jerzy Witaszek, prezes Azotów Puławy (7. miejsce)

- Zawsze miałem pozytywne zdanie o takiej rywalizacji jak teraz. Piłka ręczna staje się bardzo atrakcyjna dla kibiców, nieco mniej już dla np. Vive czy Orlen Wisły, które wcześniej mogły zapewnić sobie medale. A tak nic nie jest rozstrzygnięte, muszą walczyć do samego końca, co da nam pozytywne emocje. Co w ćwierćfinałach? Sport jest piękny, są niespodzianki, więc dlaczego nie w rywalizacji Płock - Puławy? Jeśli jednak niespodzianki nie będzie, to w finale Orlen Wisła zagra z Vive. Przewiduję wiele rzeczy, ale o rozstrzygnięciu nie będę mówił, nie chcę podpowiadać ludziom grającym w zakładach bukmacherskich (śmiech). Brąz dla Kwidzyna, który wygra z [długa chwila zastanowienia - red]... ciężko powiedzieć. Zobaczymy, czy Stali wystarczy determinacji z fazy zasadniczej. Jeśli tak, to są w stanie awansować.

Jerzy Szafraniec, trener Zagłębia Lubin (8. miejsce)

- Play-offy będą na pewno ciekawe, na pewno nie jednostronne. Zestawienie par jest interesujące. I my też postaramy się powalczyć z Vive, nie oddamy ćwierćfinału bez walki. Puławy u siebie postawią trudne warunki Wiśle, a w pozostałych parach ciężko wytypować zwycięzcę. Pewnie o awansie zadecydują dopiero trzecie spotkania. Wszystko wskazuje na finał Vive - Orlen Wisła. Wygrana płocczan w jaskini lwa pokazała, ze może być ciekawie. Chyba że wcześniej w półfinale Kwidzyn postawi się Wiśle. Choć z drugiej strony nie skazywałbym na porażkę Chrobrego, bo ostatnio prezentuje się świetnie.

Marek Kubiszewski, bramkarz Nielby Wągrowiec (9. miejsce)

- Kompletnie nie podobają mi się play-offy. Nie odzwierciedlają umiejętności, wiele jest spekulacji, poza tym zobaczmy, co się działo w ostatniej kolejce rundy zasadniczej... Moim zdaniem powinny być dwie szóstki z zachowaniem punktów z rundy zasadniczej, albo po prostu mecz i rewanż, i tyle. To jest prawdziwe odzwierciedlenie formy z całego sezonu, a nie tak jak teraz, dyspozycji dnia. Pierwsza czwórka awansuje do półfinału, jedynie Mielec z Olsztynem może mieć kłopoty. Finał raczej będzie wyrównany, może trzymać w napięciu, aczkolwiek Kielce będą dyktować warunki. Może nie skończy się 3:0. My chcemy uniknąć baraży.

Grzegorz Garbacz, rozgrywający Reflex Miedzi Legnica (10. miejsce)

- Żałuję, że nie gramy w play-offach, bo to ciekawy system. Trzeba walczyć do ostatniego spotkania, by zdobyć złoty medal. A inne rozwiązanie sprawiłoby, że Kielce i Płock długo przed końcem sezonu miałyby zapewnione miejsca 1. i 2. Może gdyby liga składała się z 16 drużyn, to byłoby inaczej. Aż trzy ćwierćfinały skończą się w dwóch spotkaniach. Tylko drugi mecz Vive z Lubinem może być wyrównany. Orlen Wisła wykorzysta zmęczenie Puław. Natomiast Kwidzyn pokaże, że porażka była bardziej ich wypadkiem przy pracy, niż dobrą postawą Głogowa. Trzy spotkania będą w ostatniej parze i mimo atutu własnej hali Mielca, to Olsztyn przejdzie do półfinału. W decydującym spotkaniu główną rolę odgrywać będą nerwy, a Warmia ma bardziej doświadczonych zawodników. Złoty medal trafi do Kielc, wygrają w czterech spotkaniach z Płockiem, bo po prostu muszą. Budują przecież zespół na podbicie Ligi Mistrzów. Brąz dla Kwidzyna, który jest ograny, wiele dały mu występy w europejskich pucharach. I to zaprocentuje. A my chcemy spokojnie się utrzymać, uniknąć baraży.

Tomasz Zwierzchowski, prezes Piotrkowianina (11. miejsce)

- Rok temu na spotkaniu prezesów klubów PGNiG Superligi optowałem za tym, by zlikwidować play-offy i była za tym większość głosów. Chcieliśmy podziału na grupy 1-6 i 7-12 z zaliczeniem punktów. To byłoby lepsze. Ale Polsat Sport wybrał play-offy. Myślę, że Orlen Wisła postara się powalczyć o złote medale. Brązowe trafią do Kwidzyna, a czwarte miejsce będzie dla Mielca, bo jego gra bardzo mi się podoba, poza tym, żadna inna drużyna nie zasłużyła na tę pozycję. W naszej grupie spadkowej nie będzie zmian miejsc. Po cichu marzymy, by odrobić sześć punktów straty do Miedzi, ale będzie piekielnie ciężko. Dopóki piłka w grze, to walczymy.

Tomasz Jagła, grający wiceprezes AZS AWF Gorzów (12. miejsce)

- Play-off są grane na całym świecie, spójrzmy np. na najlepszą ligę koszykarską świata - NBA. Tam się gra po 80 spotkań, można być pierwszym po rundzie zasadniczej i odpaść w pierwszej rundzie play-offów. Zresztą, ciężko znaleźć taki regulamin, który by zadowolił każdego. W półfinale zmierzą się Vive z Mielcem, a Wisła z Kwidzynem, ze wskazaniem na tych pierwszych w obu rywalizacjach. Niestety, my i Piotrków spadniemy. Mamy marne szanse, matematyczne. Teraz gramy u siebie z Piotrkowem, musimy wygrać, w przeciwnym razie żegnamy się z ligą.