Sport.pl

Piłkarze ręczni Orlen Wisły są już o krok od finału

Szczypiorniści Orlen Wisły Płock pokonali MMTS Kwidzyn w piątek 30:19 (13:9) i w sobotę 32:20 (18:5) w półfinale play-off mistrzostw Polski. Od awansu do wielkiego finału dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo.
Los tak chciał, że szczypiorniści Orlen Wisły Płock i MMTS Kwidzyn znów spotkali się w półfinale rozgrywek PGNiG Superligi o mistrzostwo Polski. W ubiegłym sezonie obie siódemki także spotkały się na tym etapie rozgrywek. W 2010 r. w pierwszych dwóch spotkaniach nafciarze zgodnie z planem odnieśli zwycięstwa. Ale w rewanżu to kwidzynianie byli lepsi i wyrównali stan rywalizacji na 2:2. O tym, kto ma zagrać w wielkim finale, decydował piąty mecz w Płocku. I tu nieoczekiwanie górą byli piłkarze ręczni MMTS-u, którzy awansowali do finału i ostatecznie zostali wicemistrzami Polski. A nafciarze musieli zadowolić się jedynie brązem.

Tyle przypomnienia. W 2011 pierwszy półfinałowy mecz, rozegrany w piątek, potwierdził, że obie siódemki mają sobie coś do udowodnienia. Nafciarze chcieli zrewanżować się za ubiegłoroczny półfinał, a kwidzynianie pokazać, że są drużyną nieobliczalną, potrafiącą sprawić kolejną niespodziankę. - Przyjechaliśmy do Płocka po dwa zwycięstwa - nieco buńczucznie zapowiadał szkoleniowiec MMTS-u Zbigniew Markuszewski.

Problem w tym, że jego podopieczni byli równorzędnym rywalem dla płocczan tylko przez pierwsze kilka minut. Wtedy goście po bramkach Damiana Kostrzewy, Roberta Orzechowskiego i Michała Waszkiewicza prowadzili w spotkaniu 3:2. Na więcej płocczanie już rywalom nie pozwolili. I rozkręcali się z każdą minutą. Świetnie bronił Morten Seier, który w pierwszej połowie odbił 11 piłek. Szkoda tylko, że jego koledzy z ataku razili nieskutecznością. - Stąd tylko cztery bramki przewagi po pierwszej połowie - tłumaczył drugi trener Orlen Wisły Krzysztof Kisiel.

Popis prawdziwej męskiej gry, szczególnie w pierwszej połowie, dał Zbigniew Kwiatkowski. Nie miał litości dla rywali i niemiłosiernie ich obijał. Niestety, już w 37. min spotkania dostał czerwoną kartkę, z gradacji kar, i musiał opuścić boisko. - Sędziowie dali mi czerwoną kartkę, bo na nią zasłużyłem. Zresztą, mogli dać ją już nieco wcześniej - uczciwie przyznał popularny "Kwiatek". - Jak będą tak cały czas sędziować, to nie będzie źle. Ja lubię po prostu walczyć, nie umiem przejść obok meczu.

Druga połowa - konsekwentna gra zarówno w obronie, jak i w ataku - sprawiła, że nafciarze systematyczne powiększali swoją przewagę. A goście tylko bezradnie patrzyli na to, co się dzieje. Nie byli w stanie nawiązać walki z rozpędzoną Wisłą, która w 50. min prowadziła 24:12, najwyżej w tym meczu. - Jest mi wstyd, bo zagraliśmy tragicznie. Gorzej niż juniorzy - mówił załamany trener Markuszewski. - Bez ataku, presji na przeciwniku, który grał dzisiaj przeciętne zawody. Ale był lepszy o klasę. Nie byliśmy żadnym przeciwnikiem dla Wisły. Mieliśmy swój plan, który realizowaliśmy na początku meczu. Ale byliśmy nieskuteczni. W drugiej połowie przez 12 minut rzuciliśmy trzy bramki - to jest tragedia. Przegraliśmy ten mecz w głowach, zabrakło koncentracji i nie do końca zrealizowaliśmy założenia taktyczne przed meczem.

Jeśli ktoś w sztabie szkoleniowym Kwidzyna myślał, że w drugim meczu uda się w końcu pokonać Orlen Wisłę - srogo się rozczarował. Nafciarze rzucili się na kwidzynian tak, jakby to oni przegrali piątkowy mecz. Zaczęło się od świetnej twardej obrony, znakomity w bramce był Morten Seier, który w pierwszej połowie miał przeszło 90-procentową skuteczność! No i zabójcze kontry, które z dziecinną łatwością kończyli skrzydłowi Arkadiusz Miszka, Joakim Backstrom, a także inni - Dimitri Kuzelev, Piotr Chrapkowski i Bostjan Kavas. Efekt - nafciarze w 12. min prowadzili 9:0, w 17. min 12:1, w 24. min 15:3. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 18:5! Nic dziwnego, że kibice żegnali schodzących piłkarzy do szatni owacją na stojąco. - To było najlepsze 30 minut w wykonaniu naszego zespołu - przyznał na konferencji prasowej szkoleniowiec Orlen Wisły Lars Walther. Ogólne wrażenie zepsuła druga połowa, która była zdecydowanie słabsza w wykonaniu Wisły. - Dałem szansę gry młodym zawodnikom, zrobiłem to kosztem wyniku, ale to nasza inwestycja w przyszłość - podkreślał Walther. - Jestem zadowolony z ich postawy w tym meczu, choć grali trochę nieskutecznie.

Zdaniem trenerów:

Zbigniew Markuszewski, trener MMTS Kwidzyn

- Muszę pochylić główkę, przyklęknąć na kolanko, bo moje nieco buńczuczne wypowiedzi, że powalczymy z Płockiem, odbiegały od rzeczywistości. Szczególnie w drugim spotkaniu pojedynku Wisła pokazała, że jest zdecydowanie lepszym zespołem niż my. Zagraliśmy bardzo pasywnie, nieskutecznie, zabrakło woli walki, determinacji, z której zawsze byliśmy znani. Byliśmy zdecydowanie słabsi. Mogę jedynie pochwalić Wisłę za fajną grę. Przykro mi, że nie byliśmy w stanie stworzyć ciekawego widowiska dla kibiców. Mamy tydzień na przygotowanie się do trzeciego pojedynku, bo w Kwidzynie będziemy chcieli się zrehabilitować za słabą grę.

Lars Walther, trener Orlen Wisły Płock

- Jestem zadowolony z gry swojego zespołu w obydwu spotkaniach. Najważniejsze jest to, że podeszliśmy do tych spotkań z dużym respektem dla przeciwnika. Oglądałem wiele meczów na wideo z gier tego zespołu i wiem, że potrafi grać ciekawy i atrakcyjny handball. Drużyna z Kwidzyna nie pokazała wszystkich atutów, których się spodziewaliśmy. Mieliśmy dokładnie przygotowaną taktykę, którą udawało nam się realizować, a szczególnie przez pierwsze pół godziny sobotniego meczu. To było najlepsze 30 minut naszego zespołu w tym sezonie. Ciężka praca, jaką wykonaliśmy od początku roku z założeniem, że forma ma przyjść w końcówce sezonu, przyniosła efekty. Zespół jest w bardzo dobrej formie. I z tego jestem zadowolony.

Orlen Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 30:19 (13:9)

Wisła: Seier, Dudek - Kwiatkowski, Chrapkowski 7, Backstrom, Miszka 5 (1), Wiśniewski 1, Samdahl 2, Kuptel, Kavas 2, Dobelsek 4, Twardo, Kuzelev 9 (3), Paczkowski

MMTS: Suchowicz - Pacześny 2, Krieger 3, Orzechowski 3(1), Peret, Adamuszek 2, Rosiak, Rombel, Seroka 1, Łangowski 3, Waszkiewicz 3(1), Kostrzewa 2.

Kary: Wisła - 14 min; MMTS - 6 min

Widzów: ok. 2 tys.

Orlen Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 32:20 (18:5)

Wisła: Seier, Dudek - Kwiatkowski, Chrapkowski 5, Backstrom 7, Miszka 10 (2), Samdahl, Kuptel, Kavas 4, Dobelsek 1, Twardo 1, Kuzelev 2, Syprzak 1, Mokrzki 1.

MMTS: Suchowicz - Pacześny, Krieger 5, Orzechowski 4, Peret 1, Adamuszek 4, Rosiak, Cieślak 1, Rombel 1, Seroka, Łangowski, Waszkiewicz 3(1), Kostrzewa 1.

Kary: Wisła - 6 min; MMTS - 6 min

Widzów: ok. 2 tys.