Trener Mieczysław Broniszewski zadowolony z zespołu. W miarę

Na pewno można było zbudować lepszy zespół, mieć lepszych piłkarzy, bardziej utytułowanych. Ale na to potrzebne są pieniądze. Mamy takich zawodników, na jakich nas stać - mówi trener Wisły Mieczysław Broniszewski tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu 2011/12.
Oficjalnie przygotowania futbolistów do nowego sezonu zakończyły się 16 lipca. Do tego dnia piłkarze wystąpili w kilku grach kontrolnych. Co można o nich powiedzieć? Gdyby oceniać formę nafciarzy po wynikach, jakie osiągali (m.in. porażki z Pelikanem Łowicz, Wisłą Puławy czy Pogonią Siedlce), to ciężko byłoby być optymistą przed meczami rundy jesiennej. Podkreślmy jednak, że w sparingach chodziło przede wszystkim o dobre przygotowanie zespołu pod względem motoryki. Sparingi były również okazją do przetestowania nowych zawodników, przyjrzenia się im podczas gry na różnych pozycjach. To konieczne, by sztab szkoleniowy miał pole manewru w razie, gdyby z któryś piłkarzy doznał w trakcie sezonu kontuzji.

Przez klub przewinęła się lawina piłkarzy, którzy chcieli grać dla Wisły. Trenerzy, zarząd zdecydowali, że w ekipie Wisły będą m.in.:

- - - - 22-letni reprezentant Litwy Eivinas Zagurskas, w poprzednim sezonie występował w Górniku Łęczna;

- - - - 20-letni ofensywny pomocnik Patryk Kamiński, wychowanek Ursusa Warszawa, grał w młodzieżowych zespołach Polonii i Legii Warszawa, podpisał kontrakt na trzy lata;

- - - - 17-letni napastnik Damian Drężewski, młodzieżowy reprezentant Polski, wychowanek Korony Ostrołęka, wypożyczony na rok z opcją transferu definitywnego z UKS Junior Ursynów, ostatni sezon spędził w Starcie Otwock;

- - - - Brazyliczycy: 22-letni Edison Fernandes Da Silva Junior, Ricardo Cavalcante Mendes Ricardinho, Joao Paolo Daniel.

Adam Małachowski: Czy jest pan zadowolony z przygotowań do sezonu, z nowych zawodników?

Mieczysław Broniszewski, trener Wisly Płock: - Tak, w miarę. Gramy w pierwszej lidze. A tu trzeba mieć zawodników bardziej kreatywnych. Na razie jesteśmy z tymi, których mamy. Wisła to już nie ten sam klub co kiedyś, powiedzmy 10 lat temu, który miał bardzo możnego sponsora. Mówię to nie po to, żeby się skarżyć czy żalić. Klub jest miejski, utrzymuje się w zasadzie z pieniędzy miasta oraz kilku mniejszych sponsorów. A to powoduje, że nie jest potentatem finansowym. Żeby zbudować zespół, można to zrobić dwutorowo: ściągnąć bardzo dobrych piłkarzy, ale jeśli się ma pieniądze. A jeżeli się ich nie ma, trzeba wprowadzać do zespołu wychowanków lub piłkarzy, którzy mają wolne karty. Rozmawialiśmy z wieloma zawodnikami, którzy są profesjonalistami na boisku, mają spore umiejętności. Ale nie chcieli przyjść. Wszystko rozbiło się o pieniądze.

Są przecież w kadrze Wisły Brazyliczycy Edison, Ricardinho, Joao Paolo Daniel. To przecież świetni gracze.

- To, że są świetni, to pańska opinia, ewentualnie zasłyszana z innych ust. Rozmawia pan z trenerem, który miał ich przez dwa tygodnie i widział, co potrafią. Dlatego ja bym nie przesadzał z tymi opiniami, że to są świetni zawodnicy. To dopiero sezon pokaże, czy rzeczywiście tak jest.

Rozmawiałem przecież z wiceprezesem Jackiem Kruszewskim na temat Edisona. I bardzo zachwalał tego piłkarza...

- Ale ja tej opinii nie podzielam. Bo nie można kogoś oceniać, jak się go widzi raptem dwa razy.

Wie już pan, jak będzie wyglądała pierwsza jedenastka?

- Tego nie mogę zdradzić.

Dlaczego?

- Okienko transferowe trwa do 31 sierpnia. Do tego czasu przyjdą jeszcze nowi piłkarze.

Ilu?

- Na każdej pozycji jest potrzebny tzw. lider. Chociaż mamy doświadczonego Artura Wyczałkowskiego, to już w pomocy nie mamy nikogo.

Cieszy się pan, że Matar wrócił z Legii?

- I tak, i nie. Skoro dostał już szansę pokazania się w takim klubie, jak Legia, a teraz wraca, to albo ambicja będzie mu kazała jeszcze bardziej zaangażować się w grę, pokazać z jak najlepszej strony, albo zacznie grać słabo.

Dla pańskiego zespołu sezon rozpoczyna się już w środę. W rundzie przedwstępnej Pucharu Polski zagracie z Alitem Ożarów. Zakładam, że bez żadnych problemów przejdziecie do kolejnej rundy. Jaki cel stawia pan sobie w rozgrywkach o Puchar Polski?

- Alit Ożarów to czwarta liga. Nie będę mówił banałów, że puchar rządzi się swoimi prawami, bo taką drużynę trzeba po prostu przejść. Kiedyś przed Wisłą można było stawiać wysokie cele pucharowe i były one realizowane. Teraz chcemy zaprezentować się dobrze. Puchar Polski to rozgrywki, w których można robić pewne korekty w ustawieniu, sprawdzać zawodników.

A w lidze? W niedzielę inauguracja...

-... gramy z Piastem Gliwice. Bardzo ważny mecz, przed własną publicznością, musimy wygrać.

Ile punktów w rundzie jesiennej założył pan sobie do zdobycia?

- Na takie pytania nigdy nie odpowiadam. Za długo pracuję, żeby się bawić w takie prognozy. To jest dobre dla kibiców, ekspertów czy analityków.

No, ale jakieś oczekiwania, cele pan ma...

- Można sobie stawiać bardzo wysokie cele, tylko nie zawsze można je osiągnąć. Jeśli powiem, że drużyna zajmie miejsce w środku tabeli, a będzie w czołówce, to kibice powiedzą, że się trener nie zna? Czas wszystko pokaże.

Obawia się pan czegoś?

- Niczego się nie obawiam. Ja po prostu nie bawię się w żadne szacowanie. Nigdy się w to nie bawiłem. Podobnie było, kiedy mieliśmy trudny koniec w drugiej lidze. Jakbym wcześniej powiedział, że awans mamy pewny, a byśmy nie weszli do I ligi, to dopiero by się mówiło, że trener się nie zna. Tylko że jak awansowaliśmy, to wokół mówiono: "O ledwo, ledwo wywalczyli awans". Nikomu się nie dogodzi.

Prezes Krzysztof Dmoszyński też nie postawił żadnych celów? Może przyszedł do pana i powiedział: "Trenerze, po rundzie jesiennej zespół ma być w pierwszej piątce"?

- Nie, nie, nie. Prezes takich celów nie stawia. Może będzie chciał takie postawić? Ale ja się na nie nie zgodzę. Na tę chwilę, jeśli chodzi o skład personalny, jesteśmy ligowym średniakiem.

Czyli Wisła zajmie miejsce w środku tabeli?

- Tego nie powiedziałem. Wszystko zależy od zawodników, czy będzie progres sportowy. Na pewno można było zbudować lepszy zespół, mieć lepszych piłkarzy bardziej utytułowanych. Ale na to potrzebne są pieniądze. Mamy takich zawodników na jakich nas stać. Klub na lepszych nie ma pieniędzy.

Zarząd klubu zapewnia, że są prowadzone rozmowy ze sponsorami.

- Tyle tylko, że tego nie widać. Takie doniesienia, że się z kimś rozmawia, wyglądają dobrze pod względem PR. Ale to już sprawa zarządu, nie moja.