Sport.pl

Udany debiut Bieglera. Ale gra poniżej oczekiwań

Próbowali agresywnej obrony, próbowali nowych pomysłów niemieckiego szkoleniowca na grę w ataku i kontrataku. Na słabych Holendrów to wystarczyło. Biało-czerwoni wygrali 33:22 (16:8). W niedzielę rywal z wyższej półki - Ukraina.
"Jestem pewien, że Polacy i Szwedzi nie doceniają nas. Powinniśmy to wykorzystać. Pokażemy im, że potrafimy grać w handball" - tak przed inauguracyjnym meczem z Polską mówił asystent trenera Holandii Mark Schmetz.

Pierwsze minuty środowego spotkania potwierdziły te słowa. Polacy wyszli zbyt pewnie na rywala, który przyjechał do Płocka w mocno odmłodzonym składzie. Trener Bert Bouwer przywiózł zespół złożony z chłopaków z rocznika 1990. 

Dziurawa defensywa, błędy w ataku i słaba skuteczność w pierwszych minutach strzelb reprezentacji Krzysztofa Lijewskiego i Michała Jureckiego spowodowały, że po sześciu minutach to Oranje prowadzili 3:2.

Co prawda z każdą kolejną upływającą minutą biało-czerwoni wzięli się za odrabianie strat, a w 8. min bramkę dającą Polakom pierwsze prowadzenie w tym meczu zdobył Adam Wiśniewski, ale to nie była ta gra, którą chcielibyśmy oglądać.

- Od początku zgrupowania główny nacisk położyliśmy na pracę nad agresywną obroną. Nie mieliśmy czasu na ćwiczenie gry w ataku. Nad tym elementem będziemy pracować do niedzieli - tłumaczył trener kadry Polski w piłce ręcznej Michael Biegler. - Drużyna wie, czego od niej oczekuję i teraz wszyscy musimy mocno pracować, jeśli chcemy osiągnąć to, co planujemy. Wprowadziłem nowy pomysł na grę w ataku i kontrataku, ale jeśli poszczególni zawodnicy mają swoje pomysły, to potem nie wygląda to dobrze.

W kadrze wielu liczyło na występ młodych zawodników. Z dziewięciu powołanych przeciwko Holendrom wystąpiło czterech. I największe wrażenie zrobiło dwóch debiutantów w kadrze seniorskiej Przemysława Krajewskiego i Michała Bartczaka.

Pierwszy z nich wykazał się 100-proc. skutecznością, zaliczył trzy trafienia. - To wszystko zasługa moich kolegów, którzy podawali mi piłki - przyznał skromnie lewoskrzydłowy reprezentacji Polski Przemysław Krajewski. - Czy to był debiut marzenie? Na pewno był to bardzo dobry występ.

Swoją grą na pewno zasłużył na to, by pojechać do Zaporoża na mecz z Ukrainą. - Jeśli pojadę na Ukrainę, to zapewniam, że postaram się zagrać tak jak w Płocku. A może nawet lepiej. Choć zdaję sobie sprawę, że mecz na wyjeździe z Ukrainą będzie o wiele trudniejszy od spotkania z Holendrami.

Polska - Holandia 33:22 (16:8)

Polska: Szmal, Wichary - Rosiński 4 (1), Lijewski 3, Wiśniewski 3, Bartosz Jurecki 3, Michał Jurecki 5, Orzechowski 4 (2), Grabarczyk, Kubisztal 1, Jaszka 3, Paczkowski 1, Jurkiewicz, Jankowski, Krajewski 3, Bartczak 3

Holandia: Schellekens, Hoiting - Schagen 1, Vink, Leenders 1, Sluijters 3, Remer 1, Adams 4, Miedema 2, Kuijper, Snijders 1, Verjans 1, Heanen 6 (4), Smits 1, Schie 1, Boomhouwer

Kary: Polska - 6 min; Holandia - 8 min

Sędziowali: Sasa Pandzić, Boris Satordzija (Bośnia i Hercegowina)

Więcej o: