Nenadić: Chcę jak najszybciej wrócić do pełnej dyspozycji

W każdym spotkaniu będę robił wszystko, co w mojej mocy, by pracować dla dobra drużyny. Dołączyli do nas świetni zawodnicy, więc ciężar gry będzie rozkładał się na kilku graczy. Jednak w tym wszystkim nie chodzi o to, kto ile zdobędzie bramek. W tym momencie najważniejsze dla nas jest to, byśmy stworzyli drużynę.
Artur Niesłuchowski: Na ile poważny jest pana uraz?

Petar Nenadić, rozgrywający Orlen Wisły: To nic poważnego. Wszystko jest skutkiem zeszłorocznej kontuzji. Miałem wtedy problem z mięśniem łydki. Bardzo szybko wróciłem do gry, wystąpiłem już w fazie play-off przeciwko Vive. Nie miałem wystarczająco dużo czasu, by wzmocnić kontuzjowaną nogę. Dlatego teraz muszę zwolnić tempo, a potem jak najszybciej wrócić do pełnej dyspozycji.

Ból w łydce nie jest przypadkiem spowodowany nadmiernym wysiłkiem w okresie przygotowawczym?

- Skądże, to normalne, że w przedsezonowych treningach ciężko się pracuje. Sportowcom na tym poziomie zdarzają się takie dolegliwości. Jeszcze raz podkreślam: nie jest to nic groźnego i nie ma się czego obawiać. Przy takich problemach lepiej jest reagować szybko niż czekać, aż uniemożliwią one grę na dłużej.

W najbliższych dniach przed drużyną kolejne gry kontrolne w Niemczech. A pan co będzie robił w tym czasie?

- Będę pracował z fizjoterapeutami, lekarze stwierdzili, że jest to najlepszy czas, w którym mógłbym pozbyć się dokuczliwości związanych z bólem w nodze. Chcę to mieć jak najszybciej za sobą. W poniedziałek powinienem być już w stu procentach gotowy do treningów.

W Kwidzynie Manolo Cadenas ustawiał pana na środku rozegrania. W roli playmakera występuje pan też w reprezentacji Serbii. Czy to oznacza, że w nowym sezonie będziemy pana oglądać właśnie na tej pozycji?

- Tego jeszcze nie wiem. Owszem, rozegrałem parę spotkań na środku rozegrania, ale tak naprawdę nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, czy mam grać z lewej strony, czy na środku. Mamy w drużynie bardzo dobrych graczy. Na środku mogą występować też Mariusz Jurkiewicz i Nikola Eklemović, ale wszystko będzie i tak zależało od trenera.

Lubi pan brać na siebie ciężar gry i zdobywać dużo bramek. W nadchodzącym sezonie coś się zmieni?

- W każdym spotkaniu będę robił wszystko, co w mojej mocy, by pracować dla dobra drużyny. Dołączyli do nas świetni zawodnicy, więc ciężar gry będzie rozkładał się na kilku graczy. Jednak w tym wszystkim nie chodzi o to, kto ile zdobędzie bramek. W tym momencie najważniejsze dla nas jest to, byśmy stworzyli drużynę.

Już niedługo pierwszy pojedynek o Ligę Mistrzów z Montpellier. Jesteście w stanie pokonać ten zespół?

- Oczywiście, wszystko jest możliwe. Nasze szanse w tym meczu oceniam pół na pół. Jesteśmy w trakcie dużej przebudowy zespołu. Zmieniamy styl gry, wprowadzamy do zespołu nowych zawodników. Podobnie też dzieje się w szeregach naszego rywala, który też wzmocnił się kilkoma dobrymi graczami. Wśród nich jest m.in. świetny bramkarz Thierry Omeyer. Bez wątpienia czeka nas trudne spotkanie. Ale to jest sport, w nim wszystko może się wydarzyć.