Trzy tygodnie przerwy Gadżeta. O meczu z Montpellier: Będę się denerwował

Kapitan piłkarzy ręcznych Orlenu Wisły Płock nie będzie mógł trenować w pełnym wymiarze przez najbliższe trzy tygodnie. To oznacza, że skrzydłowy płockiej drużyny nie wystąpi również w rewanżowym spotkaniu o Ligę Mistrzów z Montpellier. Mecz ten zostanie rozegrany w niedzielę o godz. 16 w płockiej Orlen Arenie.
Wiśniewski nabawił się urazu podczas towarzyskiego turnieju w Niemczech. W spotkaniu z Rhein-Neckar Löwen przy próbie oddania rzutu został brutalnie zatrzymany przez obrońcę. - Mam naderwany przyczep i mięsień w łokciu. To oznacza trzytygodniową przerwę od rzucania piłką. Mogę trenować i biegać, jednak muszę oszczędzać rękę rzucającą - komentuje Gadżet.

Kapitan płockich szczypiornistów doznał kontuzji w jednym z najgorszych momentów dla sportowca. Choć solidnie przepracował z drużyną cały okres przygotowawczy, w meczach o najwyższą stawkę musi pauzować.

- Wiadomo, że chciałbym być z kolegami z zespołu. Dla mnie jest to duży cios, ale taki właśnie jest los sportowca. Ciężko pracowałem na treningach, myślami byłem już przy nadchodzących spotkaniach. Ale pozostaje w Płocku i będę oglądał to spotkanie przed telewizorem. Będę się strasznie denerwował, wolałbym mieć wpływ na to, co dzieje się na parkiecie w Montpellier - dodaje lewoskrzydłowy Orlenu Wisły.

Jak szansę Orlenu Wisły ocenia w pierwszym starciu z Montpellier? - Scenariuszy jest bardzo wiele. Ciężko będzie odnieść zwycięstwo na terenie rywala. Dwa, trzy przestoje mogą kosztować wysoką przegraną. Ale każdy wynik blisko remisu będzie dla nas korzystny. We własnej hali, z pomocą naszego ósmego zawodnika, jakim są nasi kibice, będziemy w stanie awansować do Ligi Mistrzów - zaznacza Wiśniewski.