Sport.pl

Nafciarze zagrają z beniaminkiem. "Znamy swoje miejsce w szeregu, ale..."

W niedzielę Orlen Wisła zmierzy się na wyjeździe z beniaminkiem PGNiG Superligi Gwardią Opole. - Za wszelką cenę chcemy się pokazać - mówi eksnafciarz Adrian Fiodor. Mecz na żywo pokaże Polsat Sport o godz. 14.30.
Ten sezon ma być dla Gwardii wyjątkowy. Po dziesięcioletniej przerwie szczypiorniści z Opola ponownie zagrają w najwyższej klasie rozgrywkowej. - Klub pomimo tego, że nigdy nie został mistrzem Polski, ma długą i bogatą historię, sięgającą 1945 r., gdy powstał - opowiada bramkarz Gwardii Opole, eksnafciarz Adrian Fiodor. - Piłkarze ręczni grali wówczas w rozgrywkach 11-osobowych. Aktualnie Gwardia przechodzi całkowitą transformację organizacyjną i sportową. Klub chce się rozwijać. Choć w tym sezonie naszym celem jest utrzymanie, to w kolejnych latach Gwardia chce sukcesywnie budować swoją renomę i walczyć o miejsca w górnej części tabeli.

Jak zaznacza, piłka ręczna w Opolu jako jedyna z topowych dyscyplin, ma przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywkowej. - Dlatego klub chce to wykorzystać i wkrótce stać się wizytówką miasta i regionu. Oczywiście, póki co, porównania do zespołu Płocka są trochę nie na miejscu, ale w przyszłości, kto wie? W końcu wzorce trzeba czerpać od najlepszych - dodaje Adrian Fiodor.

Po awansie Gwardii do Superligi zespół wzmocnili: Grzegorz Garbacz, Piotr Adamczak, Remigiusz Lasoń, Adam Ciosek, jedyny obcokrajowiec w zespole Serb Marko Vukcević i bramkarz Adam Malcher. - Awans przyjęto z dużym entuzjazmem. Hala na wielu meczach w poprzednim sezonie zawsze była wypełniona po brzegi. Teraz będzie pękać w szwach. Kibice pytali o karnety na długo przed startem nowych rozgrywek - podkreśla Fiodor. - A jeśli chodzi o drużynę, to mamy na tyle szeroką i wyrównaną kadrę, złożoną z doświadczonych zawodników z przeszłością ekstraklasową, że każdy, w zależności od meczu i sytuacji na boisku, może być jej liderem.

Mecz z nafciarzami będzie dla gwardzistów pierwszym w nowym sezonie przed własną publicznością. Lepszej inauguracji kibice nie mogli sobie wyobrazić. Zainteresowanie pojedynkiem jest ogromne. W czwartek rano klub na swojej stronie internetowej poinformował, że nie ma już biletów na miejsca siedzące na mecz z Orlen Wisłą (hala w sumie może pomieścić ok. 2 tys. widzów).

- Znamy swoją pozycję w szeregu, nie jesteśmy faworytem tego spotkania. Za wszelką cenę chcemy jednak pokazać się przed kibicami w hali i przed telewizorami z jak najlepszej strony. A co z tego wyniknie, przekonamy się w niedzielę - zaznacza eksnafciarz.

- Przygotowujemy się do tego meczu jak do każdego innego. Musimy cały czas pracować nad wyeliminowaniem błędów, które popełniamy - mówi drugi trener Orlen Wisły Krzysztof Kisiel. W Opolu nafciarze zagrają bez dwóch nominalnych lewoskrzydłowych Adama Wiśniewskiego i Ivana Nikcevicia, a także kołowego Kamila Syprzaka. Po meczu z Chrobrym Głogów na uraz kolana narzeka również bramkarz Marcin Wichary. Decyzja o tym, czy będzie w stanie zagrać w Opolu, zapadnie w piątek. Po kilkumiesięcznej przerwie do gry wraca natomiast Paweł Paczkowski. W obliczu problemów kadrowych jest wielce prawdopodobne, że wybiegnie na parkiet w Opolu.

Więcej o: