Sport.pl

Orlen Wisła na półmetku Ligi Mistrzów. Pozostał niedosyt

Adam Małachowski
19.11.2013 , aktualizacja: 19.11.2013 18:59
A A A Drukuj
PGNiG Superliga, piłka ręczna. Orlen Wisła Płock - Gaz System Pogoń Szczecin 33:21 (16:9)

PGNiG Superliga, piłka ręczna. Orlen Wisła Płock - Gaz System Pogoń Szczecin 33:21 (16:9) (Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta)

Płoccy piłkarze ręczni niedzielnym meczem na wyjeździe z FC Porto Vitalis (24:20) znaleźli się na półmetku fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po pięciu meczach zajmują 4. miejsce w grupie i są na najlepszej drodze, by wywalczyć awans do TOP 16 europejskich rozgrywek.
Podopieczni Manolo Cadenasa mają na koncie cztery punkty, wszystkie wywalczone na wyjeździe. Nafciarze pokonali we Francji Dunkierkę (28:25) i w Portugalii - FC Porto Vitalis (24:20). Przypomnijmy, że mogli pokusić się również o komplet punktów w Danii, gdzie mając zwycięstwo na wyciągnięcie ręki z KIF Kolding, ostatecznie przegrali jedną bramką (22:23). A szkoda, bo ten mecz w ostatecznym rozrachunku mógł być przepustką nafciarzy do zajęcia w grupie nawet drugiego miejsca.

Tym bardziej niedosyt pozostał po meczach płockich szczypiornistów w Orlen Arenie. Choć prezentowali się w nich doskonale, to jednak nie miało to przełożenia na wynik. Tak było chociażby w starciu z THW Kiel, w którym nafciarzom do drugiego w historii klubu zwycięstwa nad niemieckim potentatem zabrakło... szczęścia. Porażka po fantastycznym meczu zaledwie jedną bramką (33:34) sprawiła, że z optymizmem i wielkimi nadziejami czekamy na rewanż w Kilonii.

Największym problemem trenera Orlen Wisły Manolo Cadenasa od początku tej rundy była zbyt krótka ławka, co ograniczało mu pole manewru przy zmianach. To stanęło m.in. na przeszkodzie w osiągnięciu korzystnego rezultatu w historycznym pojedynku dwóch polskich drużyn w Lidze Mistrzów. Choć spotkanie rozgrywane przed płocką publicznością było wyrównane, to jednak nafciarze przegrali z Vive Targi Kielce (28:30).

Problemy, z jakimi borykał się hiszpański szkoleniowiec, dotyczyły braków równorzędnego zawodników głównie na dwie pozycje: środek rozegrania i prawe skrzydło. Na tej ostatniej pozycji można było jednak uniknąć problemów już kilka miesięcy temu, gdy do dyspozycji był 27-letni Christian Spanne. Niestety, klub nie przedłużył z nim kontraktu. A szkoda, bo wydawało się, że ten zawodnik zdążył sobie wyrobić w Płocku markę gracza o nieprzeciętnych umiejętnościach.

- Nie żałuje pan tej decyzji? - zapytaliśmy trenera Cadenasa.

- Ale mieliśmy wtedy w sumie czterech leworęcznych graczy. Byli to: Valentin Ghionea, Paweł Paczkowski, Bostjan Kavas i Marcin Lijewski. W tej sytuacji mieliśmy wystarczającą liczbę leworęcznych zawodników. Niestety, sytuacja w trakcie sezonu uległa pogorszeniu. Z powodu kontuzji wypadł Paweł Paczkowski. I mieliśmy problem. Szczególnie wtedy, gdy graliśmy w Lidze Mistrzów - odpowiada Manolo Cadenas. - Stąd decyzja, by znaleźć doświadczonego gracza. Udało się pozyskać Chorwata Vedrana Zrnicia.

34-letni prawoskrzydłowy ma już za sobą debiut w barwach płockiego zespołu w meczu z FC Porto Vitalis. Zdobył trzy bramki, z czego dwie z gry (67 proc. skuteczności) i jedną z rzutu karnego (50 proc.).

Pech jednak nie omija nafciarzy. Niedawno z powodu kontuzji bicepsa ze składu wypadł jeden z filarów płockiej drużyny, rozgrywający Mariusz Jurkiewicz. Teoretycznie jego miejsce powinien zająć drugi z pozyskanych "last minute" Chorwatów - Janko Kević. Ale okazało się, że ze względu na przepisy, będzie on mógł występować jedynie w meczach polskiej Superligi. W Lidze Mistrzów nafciarzom nie pomoże. A to tam w tym roku płocczanie rozgrywają najważniejsze potyczki.

Osłabiona jest również pozycja lewego rozegrania, na której od dłuższego czasu tylko sporadycznie występuje Bośniak Ivan Milas. - Nie prezentuje on jeszcze tak wysokiego poziomu, jakiego oczekuję od wszystkich swoich zawodników - podkreśla hiszpański szkoleniowiec Orlen Wisły. - Przypomnę, że nie mógł z nami trenować przez jakiś czas ze względu na uraz, jakiego doznał w meczu z Zagłębiem Lubin, w którym popchnął go na parkiet jeden z rywali. Milas ma jeszcze pewne zaległości, nad którymi musi ciężko pracować. W tym momencie są w drużynie zawodnicy, którzy lepiej spisują się od niego na lewym rozegraniu.

W czwartek piłkarze ręczni Orlen Wisły meczem z FC Porto Vitalis rozpoczną rundę rewanżową fazy grupowej Ligi Mistrzów. W tym roku czeka ich jeszcze jeden mecz na wyjeździe w tych elitarnych rozgrywkach - z THW Kiel. Spotkanie odbędzie się 1 grudnia.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX