Nafciarze odpoczywają w Lubinie, a trenerzy analizują grę rywali

Po zwycięskim meczu z Chrobrym Głogów (32:24) piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przenieśli się do oddalonego o zaledwie 35 km Lubina. Tam już w środę zmierzą się o ćwierćfinał Pucharu Polski z Zagłębiem.
Mimo poważnych braków kadrowych nafciarze rozegrali w Głogowie bardzo dobre spotkanie. - Dzięki bramkom zdobywanym po szybkich akcjach wypracowaliśmy przewagę. A nad jej utrzymaniem czuwał "Wichciu", który miał duży procent skutecznych interwencji - krótko podsumował występ drugi trener Orlen Wisły Krzysztof Kisiel.

Zaraz po tym meczu płoccy szczypiorniści wsiedli w autokar i ruszyli do Lubina. Zakwaterowani są w hotelu Skarbek. Nafciarze mają do dyspozycji saunę, fitness, pokój masażu. Co ciekawe, obiekt położony jest niedaleko domu rodzinnego Mariusza Jurkiewicza.

- Do południa było trochę odpoczynku, ale ręce pełne roboty mieli masażyści. Zawodnicy byli trochę poobijani po meczu z Chrobrym, na szczęście obyło się bez kontuzji. My, trenerzy, zajęliśmy się analizą gry naszych najbliższych rywali: Zagłębia i Gwardii Opole. Po południu o godz. 17.30 mamy zaplanowany krótki trening - dodaje Kisiel.

Mecz z Zagłębiem w środę, początek o godz. 19.30. Stawką pojedynku będzie ćwierćfinał Pucharu Polski. Zagłębie słabo spisywało się w obecnych rozgrywkach. Z pierwszych ośmiu ligowych potyczek zespół z Lubina pod wodzą duetu trenerskiego Dariusz Bobrek - Adrian Anuszewski przegrał aż sześć. Wygrał zaledwie raz, na inaugurację Superligi z beniaminkiem Gwardią Opole (29:28), raz zremisował - z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski (28:28).

By uniknąć sytuacji z poprzedniego sezonu, kiedy to Zagłębie walczyło o utrzymanie, na ratunek wezwano dyrektora sportowego Zagłębia i autora największych sukcesów lubińskiej siódemki - Jerzego Szafrańca. Od czasu, gdy wrócił na ławkę trenerską, Zagłębie spisuje się lepiej. Z czterech meczów drużyna Szafrańca wygrała trzy, poniosła jedną porażkę - z Chrobrym Głogów (20:26). I choć dla gospodarzy sprawą priorytetową jest liga, a nie Puchar Polski, to jednak środowy mecz nie będzie dla nafciarzy spacerkiem. Lubinianie grają w końcu przed własną publicznością.

Więcej o: