"Uszkodzone krzesełka? To nie było celowe działanie płockich kibiców"

"Zamieszki w czasie meczu w Hali Legionów" - tytułuje swój tekst na stronie internetowej Radio Kielce. Dalej czytamy m.in.: "Płocczanie zaczęli wyrywać krzesełka w swoim sektorze. Zniszczyli w sumie kilkanaście siedzisk (...)". Tomasz Terlecki, kierownik bezpieczeństwa w Vive Targi Kielce: - Moja ochrona nie zauważyła celowego niszczenia mienia.
W rozmowie z serwisem plock.sport.pl Terlecki opowiada: - Po wyjściu płockich kibiców z hali stwierdziliśmy w sumie brak czterech krzesełek. Przy czym tylko jedno z nich zostało uszkodzone celowo. Kibic kopnął w nie ze złości. W pozostałych przypadkach moja ochrona nie zauważyła, by ktoś celowo dopuścił się niszczenia mienia. Siedziska te prawdopodobnie nie były dokręcone, śruby mogły być poluzowane. A że niektórzy kibice stali na nich podczas meczu, to odpadły. W trakcie spotkania zabraliśmy je z płockiego sektora, by kibice nimi nie rzucali. Ale podkreślam jeszcze raz: niszczenia czy wyrywania krzesełek moja ochrona nie zauważyła.

Co się działo już po meczu, pod halą? - Ze względu na to, że do końca musiałem pilnować, by wszyscy płoccy fani opuścili obiekt, nie byłem od początku świadkiem wydarzeń pod halą - odpowiada Tomasz Terlecki. - Z tego, co wiem, kibice prawdopodobnie odpalili race, być może nie reagowali na polecenia policji. Doszło do przepychanek, został użyty gaz.

Ale po szczegóły kierownik odsyła do świętokrzyskiej policji. - Od siedmiu lat pracuję w Vive Targi Kielce i mniej więcej zdążyłem już poznać płockich kibiców, którzy przyjeżdżają na mecze do Kielc od dawna. Teraz zdecydowana większość była spokojna, choć - nie ukrywam - było kilka osób, których zachowanie wskazywało na to, że przyjechały jedynie po to, by narozrabiać. Nie dalej niż w ubiegłym roku kibice z Płocka również odpalili race, ale wówczas nie było takiego problemu. A teraz... najgorsze jest to, że patrzyły na to wszystko dzieci.