Wisła kończy rok z przytupem. Okazała wygrana ze Śląskiem

Płoccy piłkarze ręczni w pięknym stylu zakończyli tegoroczne rozgrywki. W sobotę przed własną publicznością wysoko wygrali ze Śląskiem Wrocław 40:23 (21:11). W niedzielę większość nafciarzy weźmie udział w charytatywnym meczu w Lublinie. A potem rozjadą się na zgrupowania swoich drużyn narodowych, które będą się przygotowywać do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze.
Ostatni mecz w tym roku był formalnością i zwieńczeniem obfitującym w wiele niezapomnianych emocji i wrażeń sportowych. Goście z Wrocławia nie byli w stanie zagrozić Wiśle. Przyjechali do Płocka w mocno osłabionym składzie, trener miał do dyspozycji zaledwie 11 graczy, w tym dwóch bramkarzy. W płockiej ekipie nie zagrał Rumun Dan Racotea.

Zmęczeni występami w rundzie jesiennej nafciarze, którzy przez ostatnich kilka tygodni grali co trzy, cztery dni przeplatając występy w Superlidze i Lidze Mistrzów, wyszli na pojedynek mało skoncentrowani. Nic też dziwnego, że przez pierwsze minuty wynik oscylował w granicach remisu. Przez moment to nawet goście prowadzili (3:2). I to tyle dobrego, jeśli chodzi o grę Śląska.

A płocczanie? Co prawda wygrywali, ale i z gry, i z wyniku - po 20 minutach Wisła prowadziła 10:7 - nie był do końca zadowolony szkoleniowiec Manolo Cadenas. I poprosił o czas. Od tego momentu z każdą kolejną minutą płocczanie budowali przewagę. Dzięki agresywnej grze w obronie wyprowadzali kontrataki, po których zdobywali kolejne bramki. Na przerwę nafciarze schodzili, prowadząc różnicą 10 trafień.

Po zmianie stron przewaga Wisły dalej rosła i rosła. Przez pierwszych pięć minut kontrataki kończył prawoskrzydłowy Michał Daszek, który zdobył cztery bramki. Miał znakomitą serię, którą w 37. minucie przerwał bramkarz Śląska Aljosa Cudić. W tym czasie goście byli w stanie odpowiedzieć tylko raz, trafienie zaliczył Maciej Ścigaj.

W drugiej połowie w płockiej bramce zobaczyliśmy Adama Morawskiego, który znów pokazał się z dobrej strony, bronił z blisko 40-proc. skutecznością. Odbił też rzut karny wykonywany przez Macieja Ścigaja.

W niedzielę większość nafciarzy wystąpi w meczu charytatywnym w Lublinie, z którego dochód zostanie przekazany na leczenie zmagającego się z poważną chorobą drugiego trenera Vive Tauron Kielce - Tomasza Strząbały. Potem rozjadą się na zgrupowania drużyn narodowych, które będą się przygotowywać do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze (15 stycznia - 1 lutego).

I jeszcze jedno. W przerwie sobotniego meczu zostały ogłoszone wyniki głosowania na najlepszą siódemkę 25-lecia Wisły Płock. Oto one: Andrzej Marszałek (bramkarz), Adam Wiśniewski (lewoskrzydłowy), Michał Zołoteńko (leworozgrywający), Krzysztof Kisiel (środkowy rozgrywający), Marcin Lijewski (prawy rozgrywający), Krzysztof Wróblewski (prawoskrzydłowy), Michał Dębski (kołowy).

Orlen Wisła - Śląsk Wrocław 40:23 (21:11)

Orlen Wisła: Corrales - Syprzak 4, Nikcević 1, Jurkiewicz 3, Tioumentsev 4, Zelenović 3, Ghionea 3 (1), Kwiatkowski, Wiśniewski 5, Rocha 3 (2), Daszek 9, Montoro 6

Śląsk: Cudić, Prus - Ścigaj 3, Krupa 2, Kryński 3, Radojević 6, Telepnev 1, Jarowicz 2, Herudziński 2, Koprowski 1 (1), Wróblewski 1

Kary: Wisła - 4 min; Śląsk - 8 min

Sędziowali: Damian Godzina (Tczew) i Łukasz Kamrowski (Gdańsk)