Zwycięstwo! Adam Wiśniewski pognębił Rosjan

W swoim trzecim meczu mistrzostw świata w piłce ręcznej reprezentacja Polski po dramatycznym pojedynku pokonała we wtorek Rosję 26:25 (12:13).
24 ekipy walczą w czterech grupach w Katarze. Po porażce z Niemcami i zwycięstwie z Argentyną mecz z Rosją był dla Polaków niezwykle ważny. Chodzi bowiem o to, by zająć jak najwyższe miejsce w grupie D, w której rywalizują jeszcze Dania i Arabia Saudyjska. Cztery z sześciu zespołów awansują do kolejnej fazy, z wyższego miejsca można liczyć na teoretycznie słabszego rywala.

Na trybunach jak zwykle widoczni byli kibice z Płocka, pojawiły się też biało-czerwone flagi z napisem Sierpc i... Lutocin. Na razie na trybunach - od początku imprezy w Katarze - zasiada płocki bramkarz Marcin Wichary. Mimo bólu mięśnia czworogłowego mecz rozpoczął Mariusz Jurkiewicz, w pierwszej siódemce wyszedł także skrzydłowy Orlen Wisły Michał Daszek.

Początek meczu kompletnie nie wyszedł Polakom. Po dziewięciu minutach było 1:6 i zdenerwowany trener naszej reprezentacji Michael Biegler poprosił o przerwę. Poskutkowało, już w 14. minucie Jurkiewicz trafił na 6:6!

Pod koniec pierwszej połowy pokazali się także kolejni nafciarze - Adam Wiśniewski i Kamil Syprzak, ale niczym się nie wyróżnili. Polska notowała mnóstwo strat, nie miała pomysłu w ataku i tylko świetnej postawie bramkarza Piotra Wyszomirskiego zawdzięczała wynik po 30 minutach - 12:13.

Polacy najbardziej obawiali się mierzącego zaledwie 180 cm wzrostu, ale niezwykle szybkiego i sprytnego 32-letniego Timura Dibirowa, ale znacznie skuteczniejszy okazał się 23-letni Aleksander Dereven.

W drugiej części gry trener desygnował do gry Karola Bieleckiego, rozegrał się Andrzej Rojewski. Rosja grała twardo w obronie, Polacy mieli problemy z dojściem do sytuacji rzutowych, a na dodatek w bramce rywali świetnie spisywał się bramkarz Azotów Puławy Vadim Bogdanov. Siedem minut po przerwie nasi wyszli pierwszy raz na prowadzenie, było 17:16. Ale dziewięć minut przed końcem powiało grozą - Rosja wygrywała już 24:21. Bardzo dobrze prezentował się rozgrywający Konstantin Igropulo, przymierzany ponoć do Wisły Płock. Niewiele grał 25-letni Dmitry Zhitnikov, obecnie występujący w ekipie Czechowskich Niedźwiedzi, który w tym sezonie jest jednym z najskuteczniejszych graczy tego zespołu, a od 1 lipca będzie szczypiornistą Orlen Wisły Płock.

Polacy nie rezygnowali, w 56. minucie doszli na po 24. W nerwowej końcówce na parkiet wszedł bramkarz Sławomir Szmal, odbił dwie ważne piłki. Ale najważniejszą akcję meczu wykończył Adam Wiśniewski. Minutę przed końcem dostał dokładne podanie i ze skrzydła trafił na 26:25! Okazało się, że była to ostatnia bramka meczu - na wagę dwóch punktów!

W czwartek Polacy zagrają w grupie D z Arabią Saudyjską, a w sobotę - z Danią.

Polska - Rosja 26:25 (12:13)

Polska: Wyszomirski, Szmal - Lijewski 3 (2), Krajewski 1, Orzechowski, Bielecki 3, Rojewski 6, Wiśniewski 3, B. Jurecki 4, M. Jurecki 3, Grabarczyk, Jurkiewicz 2, Syprzak, Daszek, Szyba, Chrapkowski 1. Kary: 10 minut.

Rosja: Bogdanow - Pyszkin, Sziszkariew 7, Kowaljew, Jedwokimow, Skopincew, Atman, Gorbok 6, Kudinow, Czipurin 1, Dibirow 2, Derewen 4, Igropulo 4 (3), Żytnikow 1. Kary: 10 minut.

Sędziowali: Nenad Krstić i Petr Ljubić (Słowenia). Widzów ok. 2000.

Inny mecz grupy D: Argentyna - Arabia Saudyjska 32:20 (13:11).