Sport.pl

Bojowi Ukraińcy minimalnie lepsi od nafciarzy [FOTO]

W sparingowym meczu w Orlen Arenie szczypiorniści Wisły Płock, bez pięciu reprezentantów Polski, ulegli Motorowi Zaporoże 31:32 (16:18).
Gospodarze czwartkowego meczu wystąpili bez Adama Wiśniewskiego, Kamila Syprzaka, Mariusza Jurkiewicza, Michała Daszka i Marcina Wicharego, którzy przebywają z kadrą na mistrzostwach świata w Katarze. Rywal był mocny, bo Ukraińcy to uczestnik tegorocznej Ligi Mistrzów, są na piątym miejscu w grupie D Ligi Mistrzów, mają dwa punkty straty do trzeciego miejsca.

W Katarze przebywa także pierwszy trener płocczan i kadry Hiszpanii - Manolo Cadenas, na ławce zastępował go drugi trener Krzysztof Kisiel. W szerokim składzie znalazło się kilku zawodników drugoligowych rezerw Wisły: Miłosz Rupp, Bartosz Starzyński, Bartosz Wojdak, Filip Koper i Adam Zaremba. Ale Kisiel wpuścił na boisko tylko środkowego rozgrywającego Starzyńskiego i skrzydłowego Zarembę.

W wyjściowej siódemce byli tylko obcokrajowcy: Rodrigo Corrales, Ivan Nikcević, Dan Racotea, Sasza Tioumentsev, Nemanja Zelenović, Valentin Ghionea i Thiago Rocha. Nafciarze rozpoczęli z impetem, prowadzili 4:1, ale po 10 minutach Ukraińcy doszli na 7:7.

Nieskuteczny był rozkojarzony Racotea, sytuację dobrymi interwencjami ratował Corrales, ale to było za mało. Na prawym skrzydle nie do zatrzymania dla gospodarzy był Artiom Kozakiewicz. W ciągu kilku minut strzelił dwie bramki, wypracował dwie kolejne, a po faulu na nim sędziowie ukarali dwoma minutami Zarembę i podyktowali karnego. W efekcie do szatni Ukraińcy schodzili prowadząc dwoma bramkami.

W drugiej połowie między słupkami stanął Adam Morawski i miał sporo udanych interwencji. Ale Motor wciąż naciskał. Goście grali z ogromnym zaangażowaniem, a presja na sędziów ze strony trenera Ukraińców była nieustająca. Iskrzyło też na boisku. Najczęściej problemy z ostro grającymi rywalami miał Zelenović, kilka razy było blisko rękoczynów, ale gdy zawodnicy ochłonęli, podawali sobie ręce na zgodę.

Wisła przegrywała już trzema bramkami, ale pojawiła się szansa na odrobienie strat, bo dwóch graczy Motoru powędrowało na ławkę kar. Niestety, słowacki bramkarz rywali Richard Stochl bronił nawet w sytuacjach sam na sam.

Kwadrans przed końcem Wisła przegrywała 24:26, gospodarze byli niedokładni i mieli coraz większe problemy ze sforsowaniem obrony rywali. Z drugiej strony nie do zatrzymania dla płocczan był mający 208 cm wzrostu, ważący 115 kg Sergiej Burka.

10 minut przed końcem Ukraińcy wygrywali już czterema bramkami. Ale Wisła nie odpuściła, karnego obronił Morawski, a pół minuty przed końcem na 31:32 trafił Zelenović. 10 sekund przed końcem gospodarze odzyskali piłkę i wzięli czas. Na rozegranie akcji mieli tylko sześć sekund, przedarli się pod bramkę Stochla, z trudnej pozycji rzucał Zelenović, ale Słowak obronił.

Rewanż z Motorem - w piątek o godz. 10.30.

Przypomnijmy, że na ligowe parkiety nafciarze wrócą 5 lutego. Zagrają w Puławach z Azotami.

Orlen Wisła Płock - Motor Zaporoże 31:32 (16:18)

Wisła: Corrales (7/25, 28 proc. skuteczności obron), Morawski (9/17, 52 proc.) - Ghionea 7 (w tym 3 z karnych), Zelenović 6, Nikcević 6, Rocha 4, Racotea 3, Montoro 3, Tioumentsev 2, Zaremba, Starzyński, Kwiatkowski, Piechowski