Sport.pl

Koziński: Bez Jurkiewicza będziemy mieli problem

Rozgrywający Orlen Wisły Mariusz Jurkiewicz nie zagra dla reprezentacji Polski w turnieju towarzyskim w Krakowie i Katowicach. Czy zdąży wrócić na decydujące mecze mistrzostw Polski?
- Musi - podkreśla były trener płockich piłkarzy ręcznych Edward Koziński. - Parę dni po przerwie na reprezentację zawodnicy wracają na ligowe parkiety. Przed nami półfinałowe potyczki z Azotami Puławy [gra się do trzech zwycięstw, pierwsze dwa mecze w Płocku - 6 i 7 maja, potem rywalizacja przenosi się do Puław; trzecie spotkanie - 10 maja, ewentualnie czwarte dzień później - red]. I choć czeka nas niełatwe zadanie, bo w turnieju finałowym o Puchar Polski puławianie pokazali się z bardzo dobrej strony, to jednak innego scenariusza niż awans Wisły do finału po prostu sobie nie wyobrażam. A w nim, jeśli chcemy ugryźć kieleckie Vive, w składzie musimy mieć Mariusza Jurkiewicza.

Przypomnijmy, że w weekend na Torwarze rozgrywający Wisły doznał urazu mięśnia czworogłowego właśnie podczas półfinałowego pojedynku PP z Azotami. Przez to nie mógł zagrać w finale przeciwko Vive. - Jestem zadowolony z gry Wisły, ale w końcówce zabrakło mi Jurkiewicza i jego doświadczenia - dodaje Edward Koziński. - Bardzo przeciętny występ w Warszawie zaliczył Kamil Syprzak. Co ciekawe, przy okazji zobaczyliśmy, jak może wyglądać gra Wisły bez tych dwóch kluczowych zawodników, którzy odchodzą po sezonie. Niepewność potęguje fakt, że nadal nie wiadomo, kto za nich przyjdzie. I czy nowi zawodnicy będą w stanie ich zastąpić.

Wśród wielu obserwatorów finału Pucharu Polski panuje przekonanie, że płoccy piłkarze ręczni mieli niepowtarzalną na zwycięstwo w pojedynku z Vive. Kilku kielczan siedziało na ławce, w trakcie spotkania za czerwone kartki wylecieli Michał Jurecki i Piotr Grabarczyk. W dodatku zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie Wisła prowadziła trzema bramkami. W pierwszej połowie przy prowadzeniu 9:6 nafciarze pozwolili jednak rywalom rzucić pięć bramek z rzędu. Po przerwie sytuacja powtórzyła się przy stanie 19:16. - Moim zdaniem w tym momencie zabrakło elementarnej wiedzy trenerów na temat sposobu sędziowania pary arbitrów tego finału [Piotr Wojdyr i Paweł Kaszubski - red.], którzy często odsyłają zawodników na ławkę kar - mówi Edward Koziński. - Powinni wiedzieć na co sędziowie pozwalają, zwracają uwagę. Tę wiedzę powinni przekazać zawodnikom. To ważne szczególnie w meczach, w których o wyniku decydują dwie, trzy bramki. Z niecierpliwością czekam na półfinały, a potem finały mistrzostw Polski. Powtórzę: liczę, że zagra w nich Mariusz Jurkiewicz. Bo jeśli nie wróci do zdrowia, to Wisła będzie miała poważny problem.

Zanim piłkarze ręczni wrócą na ligowe parkiety, będziemy emocjonować się meczami polskiej reprezentacji. Na turnieju międzypaństwowym w Krakowie biało-czerwoni wczoraj zmierzyli się z Rumunią, w drugim spotkaniu w sobotę powalczą z Egiptem, a na zakończenie zmagań w niedzielę zagrają w katowickim Spodku z Brazylią.

Więcej o: