Złoto dla Vive, srebro dla Wisły. Nafciarze pokazali charakter

Trzeci pojedynek finału mistrzostw Polski piłkarzy ręcznych w płockiej Orlen Arenie zakończył się zwycięstwem gości z Kielc 29:28. Zdziesiątkowani przez kontuzje i skazani na pożarcie zawodnicy Orlen Wisły nie oddali meczu bez walki. W ostatnich sekundach mieli nawet szansę na wyrównanie, ale rzut karny obronił Marin Śego.
Mecz rozpoczęli goście, ale ich pierwsze próby zdobycia bramki albo były blokowane przez Rodrigo Corralesa, albo zawodnicy Vive rzucali niecelnie. Podobnie Orlen Wisła - a to Angel Montoro zgubił piłkę w polu karnym Sławomira Szmala, a to Dan Racotea przestrzelił karnego.

Pierwszą bramkę rzucił Karol Bielecki w 2. min. Na kolejną trzeba było czekać do 6. min i kolejnego rzutu karnego dla Wisły, którego nie zmarnował Valentin Ghionea. Po chwili było jednak 2:2 - najpierw rzucił Julen Aginagalde, potem Adam Wiśniewski. Około 9. min Vive zaczęło budować przewagę - skutecznie atakowali Grzegorz Tkaczyk i Karol Bielecki, tymczasem każda akcja Wisły kończyła się stratą. O czas poprosił trener nafciarzy Manolo Cadenas.

Dopiero w 11. min Valentin Ghionea rzucił na 3:4, jednak po chwili było już 3:6, bo bramki zdobyli Piotr Chrapkowski i Ivan Cupić.

Pościg płockiej ekipy rozpoczął się ok. 14. min. Na 4:6 rzucił młody Maciej Skibiński, ale przy okazji poczuł ból w kolanie i dalej już nie zagrał (na ławce rezerwowej Wisły zostało - nie licząc bramkarzy - jedynie dwóch zawodników). Po bramkach Denisa Bunticia, Krzysztofa Lijewskiego i Tobiasa Reihmanna z Vive oraz dwóch bramkach Adama Wiśniewskiego i jednej Michała Daszka zrobiło się 7:9. Potem dwie minuty kary dostał Kamil Syprzak, dla którego był to ostatni występ w barwach rodzimego klubu przed transferem do Barcelony.

Wisła mimo osłabienia zdobyła bramkę na 8:9 - rzucił ją Angel Montoro. W 22. minucie nafciarze doprowadzili do remisu 11:11.

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17:14. Po zmianie stron płocczanie zaczęli bez werwy i niecelnie, a goście w dwie minuty doprowadzili do remisu. Prowadzenie odzyskał dla Vive Julen Aginagalde.

Przy 17:18 dwie minuty kary dostał Chrapkowski, a Daszek wykorzystał karnego - był remis. Dalej była huśtawka - Vive wychodziło na jednobramkowe prowadzenie, Orlen Wisła doprowadzała do wyrównania. Obie drużyny grały dość nieskutecznie. W 41. min pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Montoro. Kontuzji doznał Aginagalde.

Zawodnikom z Płocka powoli zaczęło brakować sił - nie spieszyli się z kolejnymi atakami, szukali okazji, by odsapnąć przed końcem spotkania. Przez kwadrans drugiej połowy Orlen Wisła zdobyła jedynie trzy bramki, Vive Tauron - 8.

W 49. min Marcin Wichary w cudowny sposób, nogą, wybronił strzał Michała Jureckiego, ale niestety, nie miał szans odbić dobitki Grzegorza Tkaczyka. Było wówczas 24:24.

Na pięć minut przed końcem Dan Racotea doprowadził do kolejnego remisu, który po chwili Michał Jurecki zmienił na prowadzenie Vive. W samej końcówce znów trafili Racotea i Jurecki. Wynik 28:29 nie zmienił się przez kolejne dwie minuty.

- Nie wiedziałem, jak strzeli Ghionea z karnego, po prostu czekałem do ostatniej sekundy i obroniłem - mówił po meczu Marin Śego, bramkarz Vive Tauron Kielce, który uchronił swój zespół przed stratą bramki w ostatnich sekundach meczu.

Warto zauważyć, co działo się przed meczem - na trening szczypiorniści Orlen Wisły wyszli w koszulkach z napisami "Czasami nie wiemy z kim walczymy" (z przodu) i "Ale zawsze wiemy dla kogo" (z tyłu).

Po meczu w Orlen Arenie odbyło się uroczyste wręczenie pucharów i medali. Zawodnicy i działacze Vive świętowali zdobycie 12. w historii klubu tytułu mistrza Polski, a gracze z Płocka 14. wicemistrzostwa kraju (czwartego z rzędu).

- Mogę być zadowolony, bo finał wygraliśmy 3:0, a to był bardzo trudny mecz. Cieszę się, że mamy jeden dzień więcej na przygotowywania do Final Four Ligi Mistrzów. Dziękuję zawodnikom, dziękuję kibicom za doping. Dziś świętujemy - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Vive Talant Dujszebajew.

- Jestem zadowolony z postawy zespołu. Przyznaję, że pod koniec obu części spotkania brakowało nam sił, stąd niewymuszone błędy. Gratuluję Vive mistrzostwa Polski i życzę powodzenia w Final Four, bo to wielka rzecz dla tutejszej piłki ręcznej, że drużyna z Polski jest w gronie czterech najlepszych drużyn w Europie - komentował trener Orlen Wisły Manolo Cadenas.

- Dziękuję kolegom, bo dali dziś z siebie wszystko. Naprawdę, więcej już nie mogliśmy. Niestety, źle zaczynaliśmy obie połowy... - dodawał Angel Montoro.

***

Orlen Wisła: Corrales, Morawski, Wichary - Moryń, Ghionea (4), Skibiński (1), Wiśniewski (4), Daszek (5), Kwiatkowski, Syprzak (3), Racotea (3), Montoro (8)

Vive Tauron: Szmal, Śego - Štrlek (1), Eupić (4), Reichmann (1), Aginagalde (2), Grabarczyk, Musa, Chrapkowski (2), Tkaczyk (3), Jurecki (5), Lijewski (5), Buntić (2), Bielecki (4)

Kary: Orlen Wisła - 6 min, Vive Tauron - 10 min