Napastnik Wisły: W sobotę znajdę złoty środek, na dobre

W sobotę piłkarze Wisły Płock zmierzą się na własnym stadionie z przedostatnim w tabeli Stomilem Olsztyn. Początek meczu o godz. 14. Transmisja w Orange sport.
Płocczanie przystąpią do tego pojedynku podbudowani wyjazdowym zwycięstwem z Termaliką Bruk-Bet Niecieczą (1:0). Gola na wagę trzech punktów zdobył Janusz Dziedzic, który zrehabilitował się tym samym trenerowi Marcinowi Kaczmarkowi za fatalny występ przeciwko Olimpii Grudziądz. - Ale nie tylko on. Wszyscy zaliczyliśmy wtopę w tym meczu, więc do Niecieczy pojechaliśmy po trzy punkty. Cel udało się osiągnąć - podkreśla napastnik Wisły Marcin Krzywicki. - Niestety, w meczu z Termaliką nie zagrałem. Dopadło mnie przeziębienie, byłem strasznie osłabiony, ledwo żyłem, ciężko było mi się poruszać, a co dopiero grać w meczu. Dlatego szansę dostali inni i ją wykorzystali. Mam nadzieję, że teraz wrócę do wyjściowego składu.

Marcin Krzywicki jest jednym z najskuteczniejszych graczy Wisły w tym sezonie. Strzelił cztery bramki. - Początek sezonu był super, później karabin się zaciął. Cały czas szukam złotego środka, by go odblokować. I mam nadzieję, że w sobotę znajdę go już na dobre - dodaje Krzywicki.

Sobotni rywal w tym sezonie z dziesięciu ligowych potyczek wygrał zaledwie jedną. Z dorobkiem ośmiu punktów zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Za taki stan rzeczy winą obarcza się trenera Zbigniewa Kaczmarka, któremu zarząd olsztyńskiego klubu postawił warunek, że, by utrzymać posadę, musi wygrać mecz z Wisłą.

- W Stomilu nie dzieje się zbyt dobrze, klub ma problemy, są w nim jakieś zawirowania. Ale to nas nie dotyczy. Skupiamy się na treningach, na wykonywaniu zadań taktycznych nakreślonych przez trenera. Jeśli będziemy je realizować z należytą starannością, to żadna drużyna w tej lidze nie będzie nam straszna - twierdzi były gracz Stomilu, a obecnie pomocnik Wisły Paweł Kaczmarek.

Jego występ w sobotnim meczu stoi jednak pod znakiem zapytania. Zawodnik dopiero co wraca do zdrowia po kontuzji. W poniedziałek zaczął trenować, a w środę po raz pierwszy ćwiczył z pełnym obciążeniem. - Staram się jak najszybciej wrócić do optymalnej dyspozycji i mam nadzieję, że już niebawem będę mógł pomóc zespołowi. Ale czy stanie się to w sobotnim meczu, o tym decyzję podejmie trener - tłumaczy Kaczmarek.

Pomocnik Wisły podkreśla, że jeśli będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na spotkanie ze Stomilem, to nie będzie to dla niego jakiś specjalny mecz. - Spędziłem w olsztyńskim klubie ostatnie pół roku. Mam szacunek do tego klubu, chłopaków tam grających, ale na tym sentyment się kończy. Mam nadzieję, że pasmo zwycięstw będzie trwać, tym bardziej że przed nami pojedynki ze Stomilem i GKS Tychy, czyli drużynami zdecydowanie w naszym zasięgu - podkreśla Kaczmarek.