Drugie w historii zwycięstwo Wisły nad Flotą. Ale wynik lepszy niż gra

Piłkarze Wisły Płock pokonali w niedzielę na własnym stadionie Flotę Świnoujście 1:0. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Krzysztof Janus.
Niedzielny rywal nafciarzom nigdy nie leżał. W sześciu dotychczasowych konfrontacjach obu drużyn Wisła wygrała zaledwie jedno spotkanie. Mimo to podopieczni Marcina Kaczmarka, którzy przystąpili do tego meczu podbudowani zwycięstwem w poprzedniej kolejce z liderem I ligi GKS-em Bełchatów (1:0), byli faworytami.

Pierwsze minuty tego pojedynku zdawały się to potwierdzać, bo płocczanie przeważali i co ważne szybko strzelili gola. W 14. minucie po prostopadłym podaniu powołanego na konsultację szkoleniową Jacka Góralskiego precyzyjnym strzałem w krótki róg bramki na listę strzelców wpisał się Krzysztof Janus.

Warto podkreślić, że pomocnik Wisły już po raz drugi z rzędu, a po raz piąty w tym sezonie, wyręcza napastników płockiego zespołu. W poprzedniej kolejce jego trafienie przesądziło o trzech punktach w starciu z GKS-em Bełchatów.

Tym razem w spotkaniu z Flotą jego gol, jak się okazało, również zapewnił Wiśle zdobycie kompletu punktów. Wynik, co powoli staje się płocką tradycją, powinien być bardziej okazały, ale piłkarzom Wisły od dłuższego czasu brakuje skuteczności pod bramką rywali.

Jeszcze w pierwszej połowie (34. minuta) znakomitej szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Jacek Góralski, który, będąc w sytuacji sam na sam, przewrócił się. Sprawą dyskusyjną wydaje się być to, czy pomocnik Wisły był faulowany, czy nie.

O ile w pierwszej połowie nafciarze prezentowali się lepiej na tle rywali, o tyle w drugiej części gry to zespół ze Świnoujścia przejął inicjatywę. Goście, którzy od dłuższego czasu przeżywają kryzys formy, w poprzedniej kolejce przegrali z jednym z outsiderów I ligi GKS-em Tychy 0:1, za wszelką cenę próbowali w Płocku się odbudować.

I po liczbie sytuacji, jakie sobie wypracowali, można powiedzieć, że tylko cud uratował Wisłę przed utratą gola, a w całym meczu punktów. Wyspiarze grali szybko, z pomysłem konstruowali swoje akcje. Ich dominacja była ogromna. W 62. minucie po potężnym uderzeniu Mateusza Września z kilkunastu metrów, futbolówka trafiła w poprzeczkę. Odbiła się jeszcze od płyty boiska, ale na całe szczęście nie wpadła do bramki Wisły. Strzały z dystansu były najgroźniejszą bronią Floty, ale w płockiej bramce znakomicie się spisywał Seweryn Kiełpin. - To on wygrał Wiśle mecz - przyznał po meczu trener Floty Bogusław Baniak.

W końcówce tego pojedynku płoccy piłkarze mieli dwie znakomite sytuacje, po których sprawa zwycięstwa powinna być przesądzona. Ale w 87. minucie najpierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Tomasz Grudzień, a trzy minuty później podobną okazję zmarnował Łukasz Sekulski.

W sobotę 2 listopada Wisła jedzie do Nowego Sącza, gdzie jej rywalem będzie Sandecja, która w niedzielę na wyjeździe przegrała z GKS-em Tychy 0:2.

Wisła Płock - Flota Świnoujście 1:0 (1:0)

Bramka: Krzysztof Janus (14.)

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Magdoń, Sielewski, Hiszpański - Góralski Ż, Burkhardt (63. Wlazło) - Janus, Dziedzic, Kaczmarek (88. Sekulski) - Krzywicki (75. Grudzień)

Flota: Gąsiński - Jasiński, Stasiak, Kieruzel Ż, Szałek - Opałacz, Bodziony (61. Nwaogu, 68. Arifović), Niewiada Ż, Wrzesień - Rafał Grzelak Ż, Śpiączka (61. Nnamani)