Wisła trenuje z milionem w kieszeni

Piłkarze nożni Wisły przygotowują się do nowego sezonu 2014/15. - Treningi są ciężkie, intensywne. Brakuje tylko ulubionych zajęć z piłkami, ale na przyjemność trzeba sobie zasłużyć - mówi napastnik Wisły Marcin Krzywicki.
Po nieco ponad trzech tygodniach wakacyjnej przerwy piłkarze Wisły wznowili treningi. Po badaniach siły i wytrzymałości oraz testach wydolnościowych trenują dwa razy dziennie. W sobotę czeka ich pierwszy mecz kontrolny, w którym zmierzą się z Olimpią Grudziądz. Spotkanie zostanie rozegrane w Goleszynie. W połowie przyszłego tygodnia podopieczni Marcina Kaczmarka wyjadą na 10-dniowe zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego. Po powrocie, od 20 lipca do planowanej na 2 sierpnia inauguracji ligi w Bytowie, nafciarze będą trenować na własnych obiektach.

Wczoraj Wisła dostała z budżetu miasta milion złotych. Jak czytamy w zarządzeniu prezydenta Płocka, pieniądze zostaną przeznaczone na podwyższenie kapitału zakładowego spółki.

Adam Małachowski: Krótkie mieliście wakacje. Były chociaż udane?

Marcin Krzywicki: Nie wyjeżdżałem na wakacje, czas wolny spędziłem w domu. Był to jednak aktywny odpoczynek, niemal w całości poświęciłem swój czas na grę w tenisa. Nie jestem jeszcze wirtuozem rakiety, ale lubię grać. Trzeba było też skrupulatnie przestrzegać rozpiski treningowej, którą dostaliśmy od trenerów.

Byłeś też bardzo aktywny na Twitterze - komentując to, co działo się na mistrzostwach świata w Brazylii.

- Uzbierało się trochę tych wpisów, bo na mundialu sporo się dzieje. Moim zdaniem, to jeden z najlepszych turniejów od lat. Mecze są piękne, trzymają w napięciu do ostatnich minut. Ale to świadczy tylko o tym, że drużyny prezentują wysoki poziom. Nie ma słabeuszy, każdy zespół umie się postawić.

Dopiero gol Di Marii w dogrywce dał Argentyńczykom zwycięstwo nad Szwajcarami. Przez dłuższą część meczu faworyci rozczarowywali. Po tym spotkaniu napisałeś na Twitterze: "Wolę pracować w Studio Plaża, niż oglądać Argentynę w takiej dyspozycji w ćwierćfinale".

- Bo Argentyna zawodzi. Z meczu na mecz wygląda coraz gorzej. Tych rywali, których do tej pory miała, powinna lać po 5:0. Tym bardziej że w składzie ma takie tuzy jak Angel Di Maria, Gonzalo Higuain, Sergio Aguero czy Lionel Messi. Ale być może się rozkręcają i pokażą, co potrafią, w finale? Przecież nikt nie powiedział, że odnosząc skromne zwycięstwa, nie można zdobyć tytułu mistrza świata.

Komu kibicujesz?

- Nie mam ulubionej drużyny. W fazie grupowej liczyłem na dobry występ Anglików, ale oni już odpadli. Teraz trzymam kciuki za Kolumbię, bo gra w tym momencie najładniejszy futbol. W walce o półfinał zmierzy się z Brazylią. I coś czuję, że Brazylijczycy odpadną. Będę szczęśliwy, jeśli tak się stanie.

Nie lubisz Brazylijczyków?

- Nie przekonuje mnie ich gra na tym turnieju. O wiele lepsze wrażenie robią Brazylijki (śmiech). Jeśli gospodarzom nie pomogą kibice, to na pojedynku z Kolumbią zakończą przygodę z mundialem.

Faworyci do końcowego triumfu w mistrzostwach?

- Jak zwykle są to Niemcy. Mają równy, mocny skład. Z meczu na mecz niemiecka maszyna się rozkręca. Duże wrażenie wywarła na mnie gra Francuzów, choć nie mieli jeszcze okazji zmierzyć się z godnym rywalem. W ćwierćfinale zagrają z Niemcami, dlatego będę w tym meczu właśnie za Francją. Objawieniem jest Kostaryka. Problem w tym, że pod względem fizycznym ci piłkarze wyglądają najsłabiej spośród wszystkich ćwierćfinalistów. Nie wiem, czy starczy im sił. Wydaje się, że Holendrzy są mocni. Ale poza zdeklasowaniem Hiszpanii (5:1) w fazie grupowej, to ślizgają się w pozostałych meczach. Mają bardzo dobry atak: Robin van Persie strzela piękne gole, w znakomitej formie jest Arjen Robben. Ale nie podoba mi się gra w defensywie.

Po około 15 minutach meczu Belgia - USA sędzia przerwał zawody. Wszystko przez... kibica, który wbiegł na płytę boiska. Cel miał szczytny: chciał zwrócić uwagę na ciężki los dzieci z Faweli, czyli dzielnicy Brazylii zamieszkiwanej przez najbiedniejszych. Skomentowałeś to tak: "W Płocku mam teraz taką rywalizację, że na boisku będę pojawiał się na takich samych zasadach co ten kibic przed chwilą".

- Napisałem to w formie żartu. Po przyjściu Bułgara Dimitara Ilieva rywalizacja jest większa. Jak na razie przewyższa mnie w jednym: lepiej włada językiem angielskim. Mam nadzieję jednak, że jak zawsze to ja będę wybiegał w pierwszym składzie Wisły. Biorę się do roboty! W sobotę zagramy pierwszy sparing z Olimpią Grudziądz. Dla obu ekip będzie to eksperyment, trenerzy przetestują nowych zawodników, pewnie każdy zagra po 45 minut. I choć wynik w takich spotkaniach zawsze jest sprawą drugorzędną, to jednak będziemy robić wszystko, by nie przegrać.