Wisła z Wisłą walczą o kibica. Prezydent: Źle się stało

Kuriozum, nieporozumienie, a nawet świństwo! - to tylko niektóre określenia płynące z ust kibiców, którzy w sobotę musieli wybierać między meczem o stawkę piłkarzy nożnych Wisły z Chrobrym Głogów a sparingiem piłkarzy ręcznych Orlen Wisły z Mieszkowem Brześć.
Oba te wydarzenia odbywały się niemal równolegle. Futboliści zaczęli grać o godz. 18, a szczypiorniści o 18.45. W dodatku mecz tych drugich poprzedziła jeszcze oficjalna prezentacja. Aby więc obejrzeć jedno z tych wydarzeń w całości, trzeba było wybierać: albo kibicowanie na stadionie, albo w hali.

Kluby mogły tak ustawić terminy rozpoczęcia obu spotkań, by każdy kibic miał możliwość ich obejrzenia. Ale się nie dogadały. W rezultacie na obu arenach sportowych zasiadło zaledwie po około 2 tys. osób.

O kulisach sprawy opowiada prezes Wisły Jacek Kruszewski: - Terminarz ligowy opracowaliśmy 26 czerwca, wtedy ukazał się na stronie klubu, a 4 lipca przesłaliśmy go oficjalnie do Polskiego Związku Piłki Nożnej, przeciwników i służb, które zajmują się zabezpieczeniem imprezy masowej. Czyli m.in. policji, straży pożarnej, pogotowia, straży miejskiej, ochrony, a także prezydenta. Kilka dni później przygotowane zostały m.in. plakaty meczowe, a terminarz był cały czas dostępny na naszej stronie internetowej w zakładce Mecze Wisły. 22 lipca dostaliśmy pismo z Sekcji Piłki Ręcznej Wisła z propozycją ustalenia godziny spotkania ligowego z Chrobrym Głogów na inną niż 18. Odpowiedzieliśmy, że to niemożliwe ze względu na poczynione wcześniej ustalenia. I zaproponowaliśmy, aby to szczypiorniści rozegrali mecz towarzyski z Meshkov Brześć o godz. 16 albo tuż po naszym spotkaniu o 20, sugerując w piśmie, że takie rozwiązanie umożliwiłoby wszystkim kibicom w niebiesko-biało-niebieskich barwach obejrzenie zarówno meczu piłkarzy, jak i szczypiornistów.

Do pisma załączony został jeszcze szczegółowy terminarz pozostałych spotkań Wisły w I lidze. Odzewu z SPR Wisła nie było żadnego. - Dotychczas zawsze przychylaliśmy się do prośby sekcji piłki ręcznej, jeśli chodziło o przełożenie naszego meczu ze względu na ich pojedynek w Superlidze czy Lidze Mistrzów. Tym razem chodziło jednak o nasze, zaplanowane znacznie wcześniej spotkanie ligowe, i sparing szczypiornistów - komentuje prezes Kruszewski. - Kibice mogli zobaczyć oba sobotnie wydarzenia, ale nie dostali takiej możliwości, bo naszym zdaniem zarządowi sekcji piłki ręcznej zabrakło dobrej woli. To, co się wydarzyło, uderzyło w całe sportowe środowisko Płocka, a przede wszystkim w oba kluby. Nie spodziewałem się, że może dojść do sytuacji, w której dwa kluby z tego samego miasta, mające przecież wiele wspólnego, będą ze sobą w ten sposób rywalizować. Nam nigdy nie przyszłoby do głowy ustalenie terminu jakiegokolwiek meczu w czasie, gdy grają szczypiorniści. Powinniśmy właśnie połączyć siły i współpracować tak, jak za czasów, gdy klub był dwusekcyjny, nawet robić wspólne bilety. Mam nadzieję, że jeszcze do tego wrócimy. I kibice ze stadionu będą szli do hali i odwrotnie. A to, co się stało, było tylko incydentem, który więcej się nie powtórzy.

O stanowisko w tej sprawie próbowaliśmy spytać zarząd Sekcji Piłki Ręcznej Wisła. Ale zarówno prezes Robert Raczkowski, jak i jego zastępca Artur Zieliński nie znaleźli czasu lub nie mieli ochoty, by porozmawiać z "Wyborczą".

Z kolei właściciel klubu, prezydent Andrzej Nowakowski, tłumaczy, że przełożenie meczu na godz. 16 nie wchodziło w grę ze względu na turniej piłki ręcznej kibiców, który był rozgrywany w sobotę, a skończył się ok. godz. 16. Dlaczego sparing szczypiornistów nie został przełożony na późniejszą godzinę? - Zarządowi sekcji piłki ręcznej zależało na tym, by prezentację i mecz towarzyski obejrzała jak największa liczba widzów. Według szacunków pojedynek z Mieszkowem, który był tylko meczem towarzyskim, obejrzało w granicach 2 tys. osób. Trudno sobie wyobrazić, by tak wielu ludzi przyszło na ten mecz rozgrywany późnym wieczorem - zaznacza Andrzej Nowakowski. - Źle się stało, że obie sekcje nie potrafiły się porozumieć. Podobnie jak w poprzednim sezonie, tak i w tym imprezy sportowe z udziałem piłkarzy nożnych i ręcznych, jeśli już muszą być rozgrywane tego samego dnia, powinny odbywać się w różnych godzinach. Oba kluby powinny do tego dążyć i współpracować, a nie rywalizować o kibiców. O nich trzeba dbać.