Sport.pl

Bogusław Kaczmarek: Już nie widzę się w zawodzie trenera

- Chociaż w ciągu minionego półtora roku propozycji nie brakowało, to już nie widzę się w tym zawodzie. Niektórych rzeczy nie chciałbym, niektórych nie muszę, a niektórych nie mógłbym robić - mówi cytowany przez oficjalny serwis Wisły Płock trener Bogusław Kaczmarek.
W latach 1997-98 był szkoleniowcem płockich piłkarzy nożnych. Później pracował jeszcze m.in. ze Stomilem Olsztyn, GKS-em Katowice, Górnikiem Łęczna, Arką Gdynia oraz Lechią Gdańsk. Z tym ostatnim klubem rozstał się w ubiegłym roku.

Czy w myśl porzekadła, że "ciągnie wilka do lasu", nie myśli pan o powrocie na ławkę trenerską?

- Chociaż w ciągu minionego półtora roku propozycji nie brakowało, to już nie widzę się w tym zawodzie - mówi cytowany na oficjalnej stronie klubu Wisła Płock Bogusław Kaczmarek. - Niektórych rzeczy nie chciałbym, niektórych nie muszę, a niektórych nie mógłbym robić. Ale nadal udzielam się jako trener-nauczyciel, co zresztą było cechą mojej pracy przez lata. Jestem zaangażowany w gdański projekt "Top talent", w ramach którego treningiem piłkarskim objętych jest trzydziestu wyjątkowo zdolnych chłopców w wieku od 11 do 16 lat. Niedawno udzielałem wykładów z zakresu psychologii sportu w Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu. Na ławce trenerskiej spędziłem mniej więcej pięćset meczów ligowych i kolejnych kilkaset jako trener młodzieży. Oczywiście przeżyte w roli szkoleniowca emocje są niepowtarzalne, ale obecna rola pedagoga również daje satysfakcję, chociaż poziom adrenaliny jest wyraźnie niższy.

Od przeszło dwóch lat trenerem płockich futbolistów jest pana syn Marcin Kaczmarek. Czy syn, już doświadczony, ale jeszcze młody szkoleniowiec, zasięga pańskich opinii na temat swoich drużyn? A może pan samodzielnie podpowiada mu jakieś rozwiązania?

- Marcin jest niezależny jak Statua Wolności. Idzie własną drogą i jak widać, robi to skutecznie. W ciągu dziesięciu lat pracy jako trener tak naprawdę nie poniósł porażki. Z jego pracy zadowoleni byli włodarze Pogoni Szczecin, Lechii Gdańsk i Olimpii Grudziądz. Sądząc po wynikach, w Wiśle jest podobnie. Nie sądzę, by wobec powyższych argumentów jakakolwiek podpowiedź była z mojej strony potrzebna. Poza tym Marcin jest z drużyną codziennie, uczestniczy w każdym mikrocyklu treningowym, świetnie zna i rozumie relacje personalne w zespole. Jest dobrym obserwatorem, więc z pewnością najlepiej wie, czego w danej chwili ekipa potrzebuje. Sugerowałem jedynie Marcinowi zaangażowanie wspólnie z płockimi trenerami w rozwój szkolenia młodzieży na potrzeby Wisły i podobno ten proces właściwie się rozkręca, co mnie, jako wieloletniego szkoleniowca młodzieży, cieszy niezmiernie. Na więcej podpowiedzi sobie nie pozwalam.

Cała rozmowa z Bogusławem Kaczmarkiem na oficjalnej stronie Wisły Płock

Więcej o: