20-letni wychowanek Wisły zapewnił wygraną z Widzewem

Prawie 12 lat czekaliśmy na zwycięstwo Wisły z Widzewem w Płocku. W końcu się doczekaliśmy. W piątek płoccy piłkarze nożni pokonali Widzew Łódź 2:1!

Spotkanie od pierwszych minut toczyło się pod dyktando podopiecznych trenera Marcina Kaczmarka, którzy stworzyli kilka groźnych sytuacji. Po raz kolejny w tym sezonie zabrakło jednak szczęścia, umiejętności, skuteczności, by wykończyć choćby jedną okazję do strzelenia gola.

Dobry mecz rozgrywali goście, którzy grali piłką, ze sporą łatwością przedostawali się pod bramkę Wisły. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, bo trudno było odróżnić na boisku, który zespół walczy o ekstraklasę, a który jest na ostatnim miejscu w tabeli i gra o utrzymanie w I lidze.

Przez prawie godzinę Wisła próbowała wypracować akcję, po której mogłaby strzelić gola. W 57. minucie dopięli swego, autorem gola był Jacek Góralski. Ambitnie grający łodzianie nie spasowali, na jedenaście minut przed końcem doprowadzili do wyrównania.

Kiedy wydawało się, że pojedynek wicelidera Wisły i zamykającego stawkę pierwszoligowców Widzewa zakończy się podziałem punktów, w końcówce spotkania około 3,5 tys. widzów ryknęło z radości. W dodatku była to podwójna radość, bo gola dającego trzy punkty Wiśle strzelił wychowanek płockiego klubu Dawid Jabłoński.

Wisła Płock - Widzew Łódź 2:1 (0:0)

Bramki: Wisła - Jacek Góralski (57.), Dawid Jabłoński (86.); Widzew - Konrad Wrzesiński (79.)

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Szymiński, Radić, Hiszpański (61. Stępiński) - Góralski Ż, Wlazło, Janus, Iliev, Darmochwał (84. Jabłoński), Ruszkul (59. Krzywicki)

Widzew: Krakowiak - Wrzesiński, Nowak Ż, Kasperkiewicz, Lisowski, Zgarda Ż, Nishi, Batrović (46. Osmanaj), Štraus, Bernhardt, Kwiek (68.Kimura)